Listkiewicz: Boniek wygra wybory w cuglach!

Autor wpisu: 27 czerwca 2016 18:07

Michał Listkiewicz, prezes Piłkarskiej Ligi Polskiej, był gościem programu #dziejesienaeuro w studio Wirtualnej Polski. Były prezes PZPN zaskoczył kilkoma śmiałymi opiniami. Między innymi tą, że ma już inne plany niż zarządzanie organizacją, która prowadzi rozgrywki I ligi.

DARIUSZ TUZIMEK: Po meczu Polski ze Szwajcarią było mnóstwo opinii, że angielski arbiter Mark Clattenburg sędziował stronniczo, że gwizdał po szwajcarsku. Potwierdził to nawet pana kolega po fachu Ryszard Wójcik, który był arbitrem w finałach mistrzostw świata w 1998 roku.
MICHAŁ LISTKIEWICZ:
Absolutnie nie podzielam jego zdania, choć jesteśmy z Ryśkiem w dobrych stosunkach. Widocznie patrzył na nasz mecz ze Szwajcarami poprzez biało-czerwone okulary. Miejmy do tego wszyscy trochę dystansu. Teraz to histeria, że Clattenburg nie dał czerwonej kartki, choć za faula Fabiana Schära na Robercie Lewandowskim należała się co najwyżej kartka… pomarańczowa. Zresztą z decyzji o żółtej arbiter też się obroni. A jak sędzia nie gwizdnął przeciwko nam ewidentnego karnego (faul Jędrzejczyka w meczu z Ukrainą), to była cisza, wszystko w porządku. A to był przecież karny ewidentny. I to taki, że sędzia, który popełnił ten błąd, już w turnieju EURO 2016 nie posędziuje. Próbujmy zatem – mimo wielkich emocji – patrzeć obiektywnie.

A nasz arbiter – Szymon Marciniak? Jak go pan ocenia? Niemcy trochę z nim „jadą”, że niesłusznie dał żółtą kartkę Mattsowi Hummelsowi, bo jego wślizg trafił w piłkę…
Widać w Niemczech jeszcze nie przetłumaczono na niemiecki najnowszych wytycznych FIFA. Jeśli wślizg trafia w piłkę i później w nogi, a na dodatek jest wykonany ze zbyt dużym impetem, to żółta kartka jest tu jak najbardziej na miejscu. Szymon nie popełnił błędu. Zresztą sam fakt, że został na turnieju po fazie grupowej by sędziować dalej, pokazuje, że otrzymał dobre oceny.

Pan sędziował finał mistrzostw świata w 1990 roku, ale na linii. Myśli pan, że Marciniak to jest tego formatu arbiter, który poprowadzi finał dużego turnieju albo finał Ligi Mistrzów jako sędzia główny?
Absolutnie tak, aczkolwiek jeszcze nie teraz. Szymon ma talent, bardzo się rozwinął, pracuje nad sobą i robi postępy. Ale nie oczekujmy, że od razu poprowadzi finał tegorocznego EURO. W hierarchii sędziowskiej awansuje się powoli, w sposób stabilny. Bądźmy cierpliwi i spokojni, Szymon jest na dobrej drodze.

Zna się pan na arytmetyce wyborczej w PZPN jak mało kto. Najpierw sam był pan prezesem związku, a potem pomagał Grzegorzowi Lacie wygrać kolejne wybory. Widziałem jak w 2008 roku na Euro odchudzał pan Latę, gdy biegaliście po wioskach wokół Bad Waltersdorf, gdzie stacjonowała reprezentacja Beenhakkera. No więc nie mogę nie zapytać o pana ocenę: dzięki dobrej postawie reprezentacji we Francji rosną szanse Zbigniewa Bońka na reelekcję na prezesa PZPN, prawda?
No wie pan… Zbyt wiele – poza tym odchudzaniem – to Lacie nie pomagałem. Pamiętam za to – i to dopiero jest specyfika wyborcza w polskim środowisku piłkarskim – że kładłem się w noc przed wyborami namaszczony na wiceprezesa PZPN ds. zagranicznych, a obudziłem się już jako były kandydat na to stanowisko (śmiech).

No, ale co z tym Bońkiem? Pan swego czasu mówił, że prezes PZPN wygrywa wybory wtedy, gdy dobrze gra reprezentacja, na postawę której prezes ma w sumie wpływ najmniejszy. Wydaje się, że po takim sukcesie, jak awans do ćwierćfinału (a na tym wcale się nie musi skończyć) szanse Bońka na reelekcję rosną.
Oczywiście. Zbyszek wygra te wybory w cuglach, jeśli tylko zdecyduje się wystartować na drugą kadencję. Bo może jednak będzie miał inne plany, a może po prostu będzie chciał odpocząć w Rzymie, bo przecież włoskie życie ma swoje uroki. Nie wierzę, że będzie miał w wyborach do PZPN silnego kontrkandydata. Jeśli już, to będą to tacy harcownicy, tzw. „zające” bez szans na zwycięstwo.

Jeśli już jesteśmy przy planach na przyszłość, to jakie są pańskie? Podobno zamierza pan z Polski emigrować! Rozumiem, że to w związku z sytuacją polityczną w naszym kraju.
Nic podobnego. Ja się tutaj, w Polsce, zawsze dobrze czułem. Ale rzeczywiście wyjeżdżam. Zostały mi tylko ostatnie szczegóły do dogrania i jeśli się dogadam, to zostanę szefem sędziów piłkarskich w Czechach. Ta propozycja jest dla mnie wielkim honorem. Takie praktyki zdarzają się obecnie coraz częściej np. sam Pierluigi Collina był przez pewien czas szefem sędziów ukraińskich. Takie rozwiązanie jest też stosowane w Rumunii, na Cyprze, w Izraelu.

Wyjeżdża pan na stałe?
Na tym stanowisku będę pracował przez dwa-trzy lata. W Czechach jest zła sytuacja w środowisku sędziowskim, choć nie chodzi o korupcję, jak to u nas było przed laty. Bardziej o zły system szkolenia sędziów, złą selekcję, zły system oceniania arbitrów, niedopuszczanie młodych itd. Będę miał co robić. Ale będę tam spędzał 3-4 dni w tygodniu. Praga jest blisko, a jeszcze bliżej Ostrawa czy Karwina. A przez pozostałe dni będę w Polsce i myślę że nadal będę kierował sędziowaniem kobiet w kraju.

A co z PLP? Przecież jest pan prezesem podmiotu, który jest odpowiedzialny za organizację rozgrywek I ligi w Polsce.
18-19 lipca będzie w Piłkarskiej Lidze Polskiej zjazd i odbędą się wybory. Zmienią się władze tej organizacji. Ja już nie będę kandydował.

Czy jest już ktoś, kto obejmie stanowisko prezesa?
Prezesa wybiorą oczywiście kluby, które grają w I lidze. A kogo ja mógłbym polecić? Wydaje mi się, że Jerzy Szczęsny, do niedawna prezes Dolcanu Ząbki byłby idealnym kandydatem. To prawy człowiek i zna to środowisko.

Rozmawiał Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Euro 2016 | Polecane | PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli