Diabły ogolone. Włosi znów mają znakomity zespół

Autor wpisu: 13 czerwca 2016 23:11

Diabły ogolone. A było kogo golić, niekoniecznie patrząc na to przez pryzmat fryzur Witsela czy Fellainiego. Włosi znów mają znakomitą reprezentację i właśnie puścili jasny przekaz, że do Francji przyjechali po medal.

Trzeba mieć jaja i być cholernie pewnym siebie, żeby tak bez żadnego respektu rzucić się Włochom do gardła. Nawet jak twoja środkowa linia składa się z takich nazwisk: de Bruyne – Nainggolan – Witsel – Fellaini – Hazard. Mimo wszystko grasz przeciw aktualnym wicemistrzom Europy. Może takim trochę po przejściach, ale jednak. Drużynie wyrachowanej i potrafiącej wychodzić z nieprawdopodobnej opresji. Belgowie kompletnie się tym jednak nie przejęli. Plan był prosty – jak najszybciej stłamsić tych Włochów. I do tego jak najprostszymi środkami. Nainggolan strzelał z każdej pozycji, niezależnie od tego, czy była szansa pokonać Buffona, czy tylko przypier… z całej siły w piłkę. Cała ta piekielnie silna belgijska druga linia w pierwszym kwadransie założyła Włochom na ich przedpolu taki zamek, że wydawało się, iż za chwilę wjadą do bramki Buffona nie tylko z piłką, ale i z kilkoma rywalami przy okazji.
Ale Włosi to Włosi. Nie takich „frajerów” golili. Dali się Diabłom wyszumieć, po czym wyrzucili ich zabawki z piaskownicy, wyciągnęli swoje instrumenty (bez skojarzeń) i zagrali prawdziwy koncert. Taki, który doskonale znamy, ale który wciąż świetnie się słucha i ogląda.
Jeśli przed tym meczem zastanawialiście się (a pewnie się zastanawialiście, tak jak i my), ile z drużyny wicemistrzów Europy (poza nieśmiertelnym Buffonem i jego pogryzionym kompanem Chiellinim) zostało, to już wiecie. Całkiem sporo. Jakość piłkarska wciąż najwyższej próby, do tego podparta znakomitym przygotowaniem taktycznym i fizycznym. A akcja, po której strzelili gola na 1:0… Słowa zbędne.

Po podaniu Bonucciego do Giaccheriniego można było tylko zapytać: „A gdzie jest Kompany?”. Leczy uraz pachwiny. No to Diabły leczą kaca.
Nie trzeba skreślać oczywiście po tej porażce Belgów, nie można im odbierać szans na poważne zaistnienie w turnieju. Tym bardziej, że jakości piłkarskiej w tej drużynie jest co niemiara. Ale Włosi pokazali im, co znaczy turniejowe cwaniactwo i doświadczenie. Wygrali ten mecz wrachowaniem, cierpliwością i przygotowaniem taktycznym. No i szczęściem, ale akurat oni temu szczęściu zazwyczaj potrafią pomóc. Włosi znów będą się liczyć w walce o medale. Co do tego nie ma już żadnych wątpliwości. I tym razem wcale nie jest im do tego potrzebny Ballotelli.
I jeszcze wielki szacun dla Buffona. Nie wiemy, czym się karmi, i nie wnikamy, ale najwyraźniej potrafi zatrzymać czas. Ktoś wyobraża sobie reprezentację Italii bez Buffona? Przecież on już osiemnaście lat temu był w tej samej Francji na mundialu (tacy de Bruyne czy Curtois zaczynali wtedy naukę w podstawówce, a w kadrze Italii grało dwóch Baggio, gole strzelał Vieri, a w obronie biegali Bergomi z Maldinim). Facet najwyraźniej zamierza pójść śladami Dino Zoffa i przed czterdziestką nie chce przestać. A że forma wciąż wielka, nie dziwne, jak okaże się najlepszym bramkarzem turnieju. W każdym razie z Belgią zagrał znakomicie.
W ogóle obejrzeliśmy kawał meczycha. Chyba do tej pory najlepszego na tym turnieju (choć ten Niemców z Ukraińcami też był przedniej marki). Teraz czekamy na więcej.

Inne artykuły o: Euro 2016

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli