„W życzeniach komuś powrotu do zdrowia nie ma nic złego”

Autor wpisu: 11 października 2018 13:18

Sebastian Staszewski wziął się z rozmachem za opis krajobrazu w Wiśle Kraków, po doniesieniach medialnych – zapoczątkowanych reportażem Szymona Jadczaka z TVN – że klubem spod znaku „Białej Gwiazdy” trzęsą kibole. Reporter „Sport.pl” pochodził, popytał, przygotował się, był nieustępliwy w swoich pytaniach. Kawał dobrej, dziennikarskiej roboty, jakiej już dziś coraz mniej we współczesnych mediach. Wywiad Staszewskiego z Damianem Dukatem, członkiem zarządu, jest porażający w swojej treści.

W kolejnych pytaniach i odpowiedziach poznajemy człowieka, który w ostatnim czasie współrządził jednym z najbardziej zasłużonych klubów w historii polskiego futbolu. Chłopaka z trybun, wywodzącego się ze środowiska kibiców, który porzucił – jak sam opowiada – nudną i beznamiętną pracę w banku na rzecz zarządzania siłownią położoną na terenie obiektów Wisły. Siłownią należącą do osławionego „Miśka”. Tego, co rzucił nożem w głowę Dino Baggio.
Kariera od siłowni do zarządzania Wisłą była w przypadku Dukata niesamowicie szybka. Był młody, oddany, kochający klub i – co pewnie najważniejsze – lojalny.
Dziś sam podkreśla, że Wisła dużo traci wizerunkowo, dlatego klub próbuje rozwiązać umowę najmu obiektów na siłownię z Pawłem M., czyli „Miśkiem”, którego niedawno aresztowała policja, odnajdując go we Włoszech.
Rozmowa Staszewskiego z Dukatem jest ciekawa, choćby dlatego, że to nieustanna gra w ciuciubabkę, pomiędzy dociekliwym dziennikarzem, a działaczem, który w czasie wywiadu kilkukrotnie zmienia maski. Raz jest luzakiem, który potrafi zażartować z grubych tematów, raz niczego nieświadomym człowiekiem, który świetnie nadawałby się do głównej roli w filmie „Nic nie widziałem, nic nie słyszałem”. Pewnie zasługą robiącego wywiad jest to, że podświadomie nie ufamy Dukatowi, niezależnie od tego jak nas przekonuje do swojej nieświadomości, niewiedzy czy naiwności. Czujemy, że to wilk, który przebrał się w owczą skórę.
Zresztą trudno uwierzyć, że na tym stanowisku znalazł się przypadkowo. Bo musielibyśmy uwierzyć w ogromną moc sprawczą przypadku. Przypadkiem Dukat dowiedział się, że „Misiek” poszukuje menedżera do prowadzenia siłowni, przypadkiem później – gdy wpływy gangstera w Wiśle rosły – został wiceprezesem klubu, którego prezesem została Marzena Sarapata. Która, już całkiem nie przypadkiem, wcześniej reprezentowała „Miśka” przed sądem.
W odpowiedzi na pytanie czy dobrze wygląda jak prezes klubu spotka się półświatkiem, Dukat twierdzi, że na imprezy z gangusami chodził, choć – jakie to wzruszające – nie bardzo to go kręciło, bo: „ogólnie nie jestem imprezowy”. Chodził bo nie chciał, żeby koledzy uznali, że zadziera nosa i alienuje się wobec dawnych kumpli. Taka… wyższa konieczność.
Na pytanie, czy wie czym zajmowali się „Sharksi” (prokuratura oskarża członków grupy o morderstwa, porwania, kradzieże, wyłudzenia) Dukat odpowiada, że… nie wie. No oczywiście. Choć Sharksa (rekina) ma wytatuowanego na ciele.
Co więcej, człowiek, który zajmował się prowadzeniem siłowni nie widział, że w sekcji „Trenuj Sporty Walki” ćwiczą bojówkarze „Sharksów”, którzy później biegali po mieście z maczetami i nożami. Na pytanie czy widział, że trenowane są walki do kibicowskich ustawek Dukat ma czelność zażartować, że były to przygotowania do… mistrzostw świata walk grupowych.
W tej sytuacji już nawet mniej dziwne jest, że on i pani prezes klubu wyrażali zgodę na zatrudnienie w Wiśle podejrzanych osobników, że przyzwolili, by na mecz piłkarze Wisły wyszli w koszulkach z życzeniami powrotu do zdrowia dla gangstera Kamila D. pseud. „Dudek”, który – jak ujawnił TVN – zdrowie utracił w skutek postrzału pod agencją towarzyską w gangsterskich porachunkach.
Dukat przyznaje, że był to błąd, ale… „w życzeniach komuś powrotu do zdrowia nie ma nic złego”.
No oczywiście, że nie ma…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Wisła Kraków

  • zgubek

    Wisła Kraków to nie moja bajka i kto nią rządzi to mi lotto.Ale przeczytałem wywiad pana Staszewskiego i…? Nie znam się na dziennikarskiej robocie i trudno mi ocenić czy ten wywiad to kawał, czy tylko kawałek dobrej dziennikarskiej roboty. Ale czytając go widać,ze nie tylko w życiu politycznym jest pełno syfu, a do żłobów poprzyczepiało się pełno gówien. Już pierwsze zadania w tym wywiadzie, a w zasadzie odpowiedź nijakiego Dukata( nomen omen, dukat nie śmierdzi), nasuwa taka myśl. Czy ten gość jest normalny, czy uciekł z Drewnicy.Na pytanie redaktora, czy Wisłą Kraków rządzą bandyci?- odpowiada,,jeśli faktycznie rządzą , to wychodzi im całkiem nieźle.To miał być sarkazm( ulubione słowo mojego wnuka). Ale dalej jest jeszcze lepiej,,Nikt za władzami Wisły nie stoi, nikt nimi nie steruje,wszystko robione jest suwerennie, wszystko z myślą o Wiśle”.
    Oj Dukacie, dukaciku. No kur.a, ja gdzieś już to słyszałem,,władze Wisły są suwerenne i robią wszystko dla dobra… . Parę lat temu suweren wybrał też władze, które robią wszystko z myślą o suwerenie. Pisze pan redaktor,że Dukat gra w ciuciubabkę, mnie się wydaje,że on rżnie głupa, choć taki głupi nie jest.Życząc zdrowia postrzelonemu bandycie , Dukat Damian, zachował się jak prawdziwy chrześcijanin.Parę lat temu Papież Franciszek powiedział,że prawdziwy chrześcijanin to człowiek pełen radości i miłosierdzia. No i właśnie takim ten Dukat jest, a że z niego może jest i zły szeląg, to już temat na inny wywiad.
    Życzmy Dukatowi zdrowia.

  • Piotr Borkiewicz

    Jest jeszcze jeden aspekt działalności gangów w klubach a mianowicie korupcja i ustawianie meczów. Oglądałem doskonały film dokumentalny „Futbol, mafia i pieniądze” gdzie pokazane są mechanizmy korupcji i ustawiania meczów przez świat przestępczy. Z filmu wynika że centrum korupcji jest w Azji gdzie zakłady idą w miliardy USD. Zakłady sportowe są wykorzystywane jako mechanizm prania brudnych pieniędzy a więc żeby obniżyć koszty nie wolno zostawiać przypadkowi wyników obstawianych meczów.
    Mafia azjatycka ściśle współpracuje z mafiami włoskimi które mają kuratelę nad grupami przestępczymi innych krajów w tym bardzo silną nad krajami Europy Wsch.
    Moim zdaniem nie ma możliwości żeby nie próbowali zarabiać na ustawianiu meczów, bo to jest tak dla nich naturalne jak zarabianie na narkotykach, prostytucji, handlu ludźmi czy wyłudzeniach kredytów i dotacji unijnych. Obroty Ndranghety są szacowane na dziesiątki miliardów EUR a więc są bardzo poważnym zleceniodawcom dla małych grup przestępczych.
    Myślenie że w tym wszystkim chodzi wyłącznie o to że niegrzecznym chłopcom chodzi o palenie rac i spontaniczne przeżywanie emocji na trybunach jest naiwnością z pogranicza głupoty.
    Oczywiście nie wszyscy kibole wiedzą o co chodzi, jest duża część wykorzystywana „w ciemno” tzn bez świadomości jakim rzeczywistym celom służy. Są jak stado baranów pędzone żeby się między nimi ukryć.
    Jeśli przesadziłem to tylko trochę. Bandyckie know how rozpowszechnia się tak samo szybko jak w legalnym biznesie. Dzisiaj mamy podejrzenia w belgijskiej piłce. Za chwilę możemy mieć gdzie indziej. W Polsce jesteśmy spokojni, bo może nie badamy tej sprawy. Jak wybuchła sprawa zachorowań na AIDS to też więcej zachorowań znaleziono w USA niż w Afryce, ale tylko dlatego że w USA badano ludzi a w Afryce nie.
    W tej sprawie wciąż trzeba mieć oczy i uszy otwarte, bo kasa jest ogromna i pokusa ogromna. Przestępcy sami nie zrezygnują, oni będą ciągle próbować.

  • Dariusz Tuzimek

    Aspektu zarabiania kasy na ustawianiu meczów na pewno nie należy lekceważyć. Że gangi w Polsce to robią, to na razie dowodów nie ma. Były jakieś ostrzeżenia, komunikat rzecznika dyscyplinarnego PZPN o tym, żeby sędziowie, piłkarze i trenerzy uważali, bo są robione jakieś „podchody”, ale tak naprawdę, to bardziej liczę to na międzynarodowe organizacje walczące z match fixingiem jak FederBet. Oni walczą z ustawianiem meczów metodycznie, regularnie, systematycznie. PZPN od wielkiego dzwonu, po doniesieniach z zewnątrz, incydentalnie. I raczej w formie komunikatów ostrzegawczych niż realnych, zaplanowanych i skutecznych działań.
    A – jak pisze Piotr Borkiewicz – bandyckiego know how na pewno nie można lekceważyć

    • Piotr Borkiewicz

      Szanowny panie redaktorze. Jest dosyć znana prawda twierdząca że generałowie są dobrze przygotowani do wojen które już się odbyły. To znaczy według mnie, że jeśli match fixing jest dochodowy i nielegalny, to znaczy że będą się nim zajmować grupy przestępcze. A przecież mówimy o walce o wpływy w klubach własnie przez te grupy.
      Ja nie twierdzę że już się pali czerwona lampa, ale jeśli w klubach wpływy będą mieli ludzie ze świata przestępczego, to nie trzeba chodzić do wróżki w sprawie korupcji i match fixingu.
      Tam gdzie jest nielegalna kasa do wzięcia, tam się meldują gangsterzy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli