Zwycięstwo z Legią okazało się dla Kolejorza… podpuchą. Lech miał rewolucję, ale nie ma wyników

Autor wpisu: 23 listopada 2017 15:19

Dziś można postawić tezę, że słynne 3:0 w Poznaniu z 1 października było najlepszą rzeczą, jaka mogła przytrafić się Legii (!) i najgorszą, jaka mogła przytrafić się Lechowi (!). Bo potem pozornie zdemolowana Legia minęła marudzącego na bocznicy Kolejorza jak dobrze wyregulowane pendolino.

To nie do wiary, ale od tamtego pamiętnego meczu Legia nadrobiła nad Lechem… 11 punktów. Po konfrontacji, która miała swoją specyficzną „dogrywkę” na Łazienkowskiej, Legia w tabeli znalazła się pięć punktów za Kolejorzem. Dziś ma już sześć przewagi.
Komplet pięciu zwycięstw w pięciu kolejkach przy ani jednym Lecha!
Co z tego, że nie za każdy mecz Romeo Jozaka można było Legię pochwalić, nie za każdy, a może nawet za żaden nie zbierała wysokich not za styl? Dziś jest liderem. Trener Nenad Bjelica przez tych pięć nieszczęsnych w sumie dla Lecha kolejek zwykł często podkreślać, jak ofensywnie gra jego zespół, jaką ma przewagę nad rywalem i ile stwarza sytuacji. Tyle, że z tego wszystkiego zremisował cztery mecze, jeden przegrał. Multum sytuacji tylko w jednym meczu przełożyło się na więcej niż jednego wbitego gola.
Legia dużo goli nie strzela, ale też ich nie traci (tylko jednego w pięciu meczach), w defensywie Lecha nagle zaczęły ziać dziury – osiem goli w siatce.

Michał Kucharczyk, odpytywany przez nas w zupełnie innej sprawie, przy okazji też zauważył: – Myślę, że po tym meczu z nami pewność siebie Lecha poszła za daleko i przez to teraz mają taki kryzys.
Ciekawe spostrzeżenie. I być może trafna diagnoza. Trener Bjelica jak mantrę teraz musi powtarzać, że trzeba mieć pokorę i że jego zespołowi potrzeba dużo ciężkiej pracy. Po każdym meczu.

Powtarza to też oczywiście trener Jozak, bo generalnie wszyscy trenerzy lubią te sformułowania. Tylko Jozakowi lepiej się one przekładają w ostatnim czasie na praktykę. Można powiedzieć, że oba kluby w tym sezonie zdecydowały się na rewolucję. Lech latem, gdy piłkarzy wymieniał wagonami. Legia, wiadomo, we wrześniu gdy za Jacka Magierę nastał Romeo Jozak.
Rewolucja w Legii na ten moment daje wyniki, rewolucja w Lechu – nie. Odpadnięcie z Pucharu Polski, z Ligi Europy, w lidze szósta, czyli daleka od oczekiwań, lokata. A o czołówkę trzeba walczyć nie tylko z Legią. Także z Górnikiem, Jagiellonią, Koroną, Wisłą…
Na dodatek w samych personaliach ta rewolucja Lechowi na razie niewiele dała. Podstawowymi piłkarzami z nowego zaciągu są tylko Emir Dilaver i nieprzekonujący Christian Gytkjaer.
Poza nimi pierwsze skrzypce wciąż grają Putnocky, Kostewycz, Gumny (wiosną był wypożyczony do Podbeskidzia, ale to piłkarz Lecha), Lasse Nielsen, Gajos, Jevtić, Makuszewski, Majewski, Trałka, czasami na zmianę z Gytkjaerem Bille Nielsen.
Znacie? To posłuchajcie.

De Marco, Vujadinović, Barkroth, Radut (przyszedł wiosną), Rakels, Situm, nawet Janicki grywają w kratkę – albo nie grają, albo grają od czasu do czasu, albo są rezerwowymi. Oczywiście, częściowo wpływ na to miały kontuzje, ale nawet jak są zdrowi Bjelica sięga po nich jakoś tak bez przekonania.
Zdawało się, że Lech na miarę polskiej ekstraklasy będzie bardzo mocny personalnie dzięki ogranym piłkarzom lansowanym przez szkoleniowca dla zbudowania szatni. Nie jest. Trener raczej preferuje starszą gwardię, tylko z tej „starszej gwardii” brakuje przecież Kownackiego, Kędziory, Bednarka, Pawłowskiego, no i… Robaka.

Gdy Lech odpadał z Pucharu Polski z Bułgarskiej dało się słyszeć przekaz: tytuł to obowiązek Bjelicy. Zwycięstwo 3:0 nad Legią symbolicznie mogło być ważnym krokiem do tego tytułu. Nieoczekiwanie stało się krokiem wstecz.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli