Żewłakow pojechał z legionistami na maksa!

Autor wpisu: 18 września 2017 11:31

W takich wypadkach młodzież mówi, że facet rozwalił system albo po prostu zaorał. Michał Żewłakow był gościem niedzielnego programu „Liga+ Extra” w NC+ i – choć ułożony i grzeczny jak zawsze – pojechał z piłkarzami Legii na maksa. Jego diagnoza sytuacji w drużynie była miażdżąca: – Ilu jest prawdziwych legionistów w zespole? Może ze dwóch – wypalił były już dyrektor sportowy klubu.

Niby nic takiego, ale wolno sączące się słowa Michała były druzgocącą krytyką zawodników. Jak łatwo się domyślać, skoro w drużynie jest tylko dwóch legionistów z krwi i kości, reszta to… najemnicy.
A po najemnikach nie można zbyt wiele oczekiwać, są tu po to żeby zarabiać pieniądze, a nie umierać, za klub czy za trenera Jacka Magierę.
Kibice od razu zaczęli się zastanawiać, którzy to zawodnicy mają legijne DNA. Bez wątpienia Michał Kucharczyk. W dyskusjach na forach wskazywano także na Arkadiusza Malarza i Artura Jędrzejczyka. Tych wątpliwości były dyrektor nie rozwiał, nie wymienił żadnych nazwisk.
Ważne jest poświęcenie, rzetelna praca. To jest podstawa. A jak jesteś zaangażowany emocjonalnie w klub, to dołożysz jeszcze 10 procent więcej, choćby z wątroby – mówił.
Sam Żewłakow nie skorzystał ze sposobności rewanżu na prezesie Dariuszu Mioduskim, który zwolnił go w minioną środę. Jedynym mocniejszym odniesieniem się do prezesa Legii było zdanie: – Zostałem w klubie po tym jak drogi trzech właścicieli się rozeszły nie dla Dariusza Mioduskiego. Lojalny to ja mam być wobec Legii, nie wobec prezesa Mioduskiego – mówił.

Co ciekawe Żewłakow nie potwierdził tezy, że latem już nie do końca był odpowiedzialny za transfery do Legii, bo w kluczowym momencie był na urlopie w Toskanii.
– Tak, miałem kilka dni wypoczynku między sezonami. Ale w tym czasie, będąc na urlopie, dopiąłem cztery transfery. Choć oczywiście warto wiedzieć, że transfery w klubie robi cały zespół, a nie ja sam. Nawet jeśli ja je firmowałem.
Były dyrektor przyznał, że był raz postawiony przed faktem dokonanym. Prezes kupił mu zawodnika bez jego zgody. Chodziło o powrót do Legii Miroslava Radovicia.
– Prezes Bogusław Leśnodorski go zakontraktował. To nie było tak, że ja Radovicia nie chciałem. Chciałem, ale na innych warunkach. Prezes jednak sam podjął inną decyzję – mówił.

A pytany o to, że piłkarze nie umierali za Magierę stwierdził: – Zawodnicy byli za Magierą, ale nikt nie umiał tego pokazać ma boisku. Może nie dali z siebie stu procent możliwości, ale 4 lata dawali Legii tytuły, puchary, mistrzostwa i grę w pucharach. W końcu, raz na cztery lata musiał się zdarzyć jeden słabszy sezon.
Żewłakow przyznał, że jego największym błędem był transfer do klubu Michała Masłowskiego. – To był mój błąd, który kosztował Legię bardzo dużo – wyznał były dyrektor Legii.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • Piotr Borkiewicz

    A czy ktoś zauważył że Żewłak pojechał również po sobie? Przecież on był jednym z głównych architektów tego zespołu.

    • zgubek

      Jak wykazał ten sezon , architekt z niego był jak z koziej dupy trąba.Słuchając i oglądając go na canal+,to nie wiem,czy mówił to co chciał powiedzieć,czy powiedział mógł powiedzieć.Pan były dyrektor raczej nieudolnie stara się wybielić z rażących wpadek transferowych.Zakup masłowskiego to mały pryszcz, w porównaniu z innymi transakcjami.Ale już go nie ma i to ważne jest.

  • ursynów

    Najbardziej legijne DNA ma Michał Kopczyński,które pierwsze kroki na Legii stawiał w wieku 8 lat,w Legii od 2002r, a w I drużynie debiut 5.08.2012r. w Pucharze Polski.Choć orzeł z niego nie jest,to na pewno jest bardziej legijny niż Jędza.Myślę,że tego w Legii najbardziej cieszą otrzymywane pieniądze.W Legii od 2006r- trafił z Igloopolu, ściągnięty przez Wdowczyka.A co do Kucharczyka to pełna zgoda,to urodzony warszawiak,wychowanek Świtu ale serducho ma z Łazienkowskiej.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli