Zdejmowanie protez, palenie flag i jawne dymanie. A gdzie tu futbol?

Autor wpisu: 27 października 2018 10:37

Po meczu na szczycie najmniej mówi się o futbolu. Szkoda…

Gole w spotkaniu Jagiellonii z Legią oglądaliśmy na samym początku i na samym końcu. Wielki mecz to to nie był, ale po raz kolejny w starciu obu drużyn najważniejsza nie była sama gra, ale to co się wokół całego spotkania działo. A działo się sporo. Już wiele dni przed spotkaniem wiadomo było, że władze „Jagi” po raz kolejny mocno utrudnią wejście kibiców gości na stadion. To już pewnego rodzaju tradycja w Białymstoku. Długo przed meczem fani Legii przechodzili bardzo dokładną kontrolę osobistą, podczas której ochrona kazała zdejmować buty i skarpetki. Dziennikarka „Gazety Polskiej” informowała nawet, że jeden z niepełnosprawnych sympatyków Legii miał zdjąć… protezę.

Jak przy takiej kontroli fanom Legii udało się przemycić na trybuny dwie flagi Jagiellonii? Niewytłumaczalne (W sobotę w ciągu dnia wyszły nowe „kwiatki” – istnieje podejrzenie, że flagi były ukryte za… kartongipsową ścianką w łazience na stadionie, która to została zniszczona po „wizycie” kibiców – red.). Cyrk z wchodzeniem kibiców na stadion to jedno. Tyle że druga strona pokazała, że nie warto poświęcać temu wszystkiemu uwagi. Spalenie flag rywali było żenujące. Jeśli fani Legii chcieli, by wszyscy stanęli po ich stronie w całej tej sytuacji, to właśnie wczoraj zrobili wszystko, by tak się nie stało.

Na traktowanie przez meczem narzekali kibice, a po meczu narzekać zaczęli piłkarze Jagiellonii. Że niesłusznie stracili gola. Bartosz Kwiecień dosadnie podsumował fakt podyktowania przez sędziego rzutu wolnego dla Legii (po tej akcji padł gol dla Legii).
– Może nie powinienem tak mówić, ale to jest jawne „dymanie”. Faulu nie było, a my straciliśmy bramkę i punkty. W każdym meczu, w którym gram przeciwko Legii, tak to wygląda – powiedział Kwiecień.

Zdanie Kwietnia podzielał sam „winowajca”, czyli Runje: – Na pewno bardzo boli to, że to zostało odgwizdane. Ciężko teraz o tym mówić. Ja byłem pierwszy, on we mnie uderzył barkiem. Starcie o piłkę po prostu. Bez faulu. Sędzia po meczu był pewny swego, ale dla mnie wyglądało to jakby tylko chciał obronić przed nami swoją decyzję.
Może zamiast tyle narzekać, lepiej najpierw obejrzeć całą sytuację kto tu był pierwszy…

I tyle było z „futbolu” w meczu wicemistrza z mistrzem Polski.

  • smutas

    To jest tragiczne co dzieje się na stadionach.Atmosferę podgrzewają też władze klubów, ale to nie usprawiedliwia tych dzikich hord palących flagi, demolujących stadiony, wywołujących burdy na trybunach. Ale co tam prezesi klubów, sami nie dadzą rady. Prezes Boniek jest mocny tylko w gębie.
    Szkoda tylko tych ludzi, którzy przychodzą na mecz,a są świadkami chuligańskich zachowań. Czy to się kiedyś skończy?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli