Zawracanie kijem Wisły: kto na niej zarobił i kto jeszcze zarobi?

Autor wpisu: 20 grudnia 2018 15:47

Wszystko co się w ostatnich dniach dzieje wokół Wisły naraża ten zasłużony klub na drwiny i szydercę. Nikt tego nie wie na pewno, ale cała akcja ze sprzedawaniem klubu wygląda jak dramatyczna próba pozbycia się gorącego kartofla, który parzy w ręce. Tajemniczy inwestorzy, których nie za dobrze zna nawet wujek Google, firmy z minimalnym kapitałem zakładowym, odważne deklaracje spinającego całą transakcję menadżera Adama Pietrowskiego, że w Wisłę będzie zainwestowane 130 milionów złotych, że będą zimą transfery do klubu i że zbudują w Krakowie najlepszą akademię piłkarską. Wszystko to nakazuje przynajmniej daleko idącą ostrożność. Ale jest jeszcze kilka innych, ciekawych pytań.

Dziś złośliwcy szydzą z faktu, że Wisłę ma uratować dość anonimowy Szwed oraz członek kambodżańskiej rodziny królewskiej. Rzeczywiście kupy się to nie trzyma. Ale szybko się okaże czy po pierwsze nowi właściciele pojawią się na konferencji prasowej w Krakowie, a po drugie czy na konto klubu wpłynie kwota 12 mln złotych, co jest warunkiem dokonania się transakcji sprzedaży klubu.
O wątpliwościach pisać tu nie chcę, bo zostały gruntownie i szeroko opisane. Bardziej interesuje mnie tzw. bilans zamknięcia poprzednich właścicieli i poprzedniego zarządu. Że zostawili klub w fatalnej sytuacji finansowej to pewne. Że go oddali komuś, o kim nic nie wiadomo to też pewne.
Ale chętnie bym się dowiedział, kto przez te ostatnie lata – od czasu pozbycia się klubu przez Bogusława Cupiała – w klubie pieniądze jednak zarobił. Nie na samej sprzedaży. Bo to, że ktoś zapłacił symboliczne 1 euro za klub, wcale nie musi oznaczać, że ci, którzy Wisłę sprzedawali nic na niej nie zarobili.

Prawdę o finansowej rzeczywistości klubu, o prawdziwych przepływach, transakcjach mógłby ujawnić jedynie profesjonalny, obiektywny audyt. Gdyby taki przeprowadzono, bo oczywiście nowy właściciel nic takiego robić nie musi, a odchodzący, stary zarząd wcale nie musi pożegnać się bilansem zamknięcia.
A szkoda. Bo dla kibica byłoby to ze wszech miar ciekawe, jak wydawano w Wiśle pieniądze przez ten cały okres. Wypływały ostatnio informacje o wydawaniu pieniędzy szerokim gestem, o kupowaniu drogich piłkarzy, o zatrudnianiu nowych trenerów, gdy równocześnie nadal trzeba było płacić starym. A także o dużych wypłatach dla członków zarządu. Wszystko to dalekie jest bardzo od zwyklej, przyzwoitej gospodarności. A jednocześnie długimi okresami brakowało środków na potrzeby szkoleniowe pierwszej drużyny. Pani prezes Marzena Sarapata rządziła klubem w stylu carycy Katarzyny, o czym mógłby sporo opowiedzieć zwolniony przez nią trener Dariusz Wdowczyk.
W czasach rządów prezes Sarapaty do klubu z Reymonta przylgnęła opinia, że jest w rękach kiboli. Ten fakt, ale także powiązania z „Miśkiem”, niejasności wokół tego, co się działo i co tak naprawdę trenowano w siłowni – to wszystko zraziło do klubu potencjalnych inwestorów. Może dlatego dziś trzeba ich szukać aż w Kambodży?
Ale ktoś przecież jest odpowiedzialny za – jak najbardziej wymierne – straty wizerunkowe przedsiębiorstwa, jakim jest klub piłkarski.
Sposób wyjścia z Wisły poprzednich właścicieli i poprzedniego zarządu jest nie do przyjęcia. Klub, którego reputację narażano na szwank w ostatnich latach wiele razy, znów musi odpierać ataki, że został kupiony przez „firmy- słupy”, albo przez „pralnię pieniędzy”. Wystarczy poczytać fora, komentarze, media społecznościowe. Ludzie pytają ile na Wiśle zarobiła pani Sarapata? Ile na Wiśle zarobił „Misiek”?  Ale na te pytania nie dostali odpowiedzi i pewnie już nie dostaną.

A prześwietlenie finansów w ostatnich kilku latach w Wiśle mogłoby być ciekawszym materiałem niż śledzenie tego czy pan Ly Vanna i jego szwedzki partner są wiarygodni.
Zresztą niepokojące jest to, że o planach inwestycyjnych jeden z nowych właścicieli chciałby – jak sam poinformował – porozmawiać z prezydentem Krakowa. No jeśli tak, to przypomina mi to zainteresowanie Polonią Warszawa, wokół której chodzili różni „inwestorzy”, ale za każdym razem mniej interesował ich futbol, a bardziej grunty położone w doskonałej lokalizacji, w centrum Warszawy.
Czy w Krakowie na pewno chodzi o piłkę? Czy raczej o przedsięwzięcie budowlane? I ktoś kupuje sobie Wisłę, bo chce kupić sobie na dzień dobry wiarygodność potrzebną mu do zupełnie innego biznesu?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Wisła Kraków

  • zgubek

    Kiedy jeszcze na Legii była Żyleta i drewniane ławki,kiedy jeszcze młodszy byłem, śpiewaliśmy na Żylecie ,, Wisełka Kraków to banda ..ów , cwaniaków. Teraz to nawet tego nie można zaśpiewać, no bo Wisełka płynie wolno,nurt taki jakiś wsteczny i mętny. Ma Pan rację,że istotne jest ,co się działa po odejściu z Wisły Ciupiała. Caryca Katarzyna(jakie to popularne w ostatnich czasach,wie coś o tym nijaki Suski intelektualny tuz w komisji śledczej od Amber Gold). A może on wyjaśni casus Sarapaty? Kub rozłożyła na łopatki – Miśki,Śryśki i inne imbecyle rządzili tym klubem. No i mamy to co mamy.Mnie to ani ziębi , ani grzeje , bo Wisła to nie jest klub z mojej bajki.A to co się dzieje to taka bajka w stylu Braci Grimm.Nie wróżę jej pomyślnego zakończenia, będzie raczej krwawo. Członek rodziny królewskiej z Kambodży, potomek Khmerów. Ale Wawel to nie Angkor, a Kraków to nie Imperium Khmerskie.A,że członek,no cóż nie każdy członek sprawdza się w działaniu. No i ten tajemniczy Szwed! Gdyby to był potomek Nobla, to o key, ale nie jest i może wysadzić dynamitem ten zasłużony dla polskiego futbolu klub. A wtedy w klubowej polskiej piłce będzie huk. A potem zostanie tylko smród po tych wielu latach ,,rozpierduchy” na ulicy Reymonta.Nowy 2019 rok zapowiada się ciekawie, zobaczymy czy w Sylwestra pod Sukiennicami rozbłysną fajerwerki, lasery, czy tylko sztuczne, zimne ognie.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli