Kto zapłaci za zwolnienie Skorży? Chętnych brak

Autor wpisu: 27 października 2017 11:28

Nieobecność Macieja Skorży na przedmeczowej konferencji przed wyjazdem Portowców do Wrocławia nie oznacza, że w Pogoni postawili na nim krzyżyk. To znaczy może i postawili, tylko co z tego, skoro Skorży zwolnić się „nie da”, bo klubu w tym momencie po prostu na to nie stać.

Nikt w Szczecinie nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, podpisując ze Skorżą kontrakt, że już w połowie rundy jesiennej kibice Portowców będą chcieli pana Maćka spakować i wysłać w cholerę, a drużyna grać będzie piach i zamykać tabelę. Tym bardziej że były trener Wisły, Legii i Lecha do tanich nie należy, nawet jeśli w Pogoni zarabia nieco mniej niż w Warszawie czy Poznaniu. Nieoficjalnie mówi się, że na pewno nie mniej niż 50 tys. zł miesięcznie, co przy zwolnieniu go i konieczności wypłacenia odprawy mocno tąpnęłoby Pogonią. I z czego Skorża doskonale zdaje sobie sprawę.

– Trener pytał, czy chcemy z niego zrezygnować. Nie chcemy – mówił kilka dni temu prezes klubu Jarosław Mroczek. Wygląda więc na to, że pan Maciek sam z siebie rezygnować nie zamierza, natomiast – jak to się ładnie mówi – „w razie czego pozostaje do dyspozycji prezesa”. Na razie więc w rolę murzyńskiego chłopca wyrzuconego z pirogi na pożarcie krokodylom musiał wcielić się Paolo Terziotti. W Szczecinie są przekonani – albo takich udają – że całe nieszczęście Pogoni w tym sezonie wzięło się właśnie z fatalnego przygotowania fizycznego piłkarzy, co – patrząc na to, jak prezentuje się zespół Skorży w końcówkach meczów – nie musi być wcale dalekie od prawdy. Zresztą Terziotti znany jest z tego, że równie „skuteczny” był wcześniej w Warszawie i Poznaniu, gdy Skorża był trenerem Legii i Lecha. – Trener Terziotti przyjął taką, a nie inną metodę i widać, że ona nie przyniosła efektów. To trzeba zmienić – stwierdził Mroczek, informując o tym, że Skorża po porażce z Bruk-Betem nie zostanie zwolniony, a zmiana nastąpi tylko na stanowisku trenera przygotowania fizycznego.

Co ciekawe, o tym, że piłkarze nie są optymalnie przygotowani do rundy, zdaje sobie świetnie sprawę również Skorża. Po jedynym przyjemnym akcencie dla Pogoni tej jesieni, czyli pucharowym zwycięstwie 3:0 nad Lechem, w rozmowie z dziennikarzami między wierszami przyznał, że kilka dni wcześniej przeprowadzono drużynie badania wydolnościowe i ich wyniki wypadły katastrofalnie, więc zarządził reset. No i po tym resecie, na świeżości jego piłkarze ogolili Lecha. Tyle że całej rundy na takim resecie przejechać się przecież nie da…

Na razie Skorża omija dziennikarzy szerokim łukiem i w zasadzie trudno mu się dziwić. Bo niby co miałby powiedzieć? Że jedzie na kolejną wojnę, jak przed wyprawą do Krakowa, która skończyła się gładkim 0:3? Zresztą już po tamtej porażce odmówił reporterowi Eurosportu i nie stanął przed kamerą na krótką pomeczową rozmowę. Teraz nie pojawił się na konferencji przed spotkaniem ze Śląskiem. Zamiast niego stawił się dyrektor sportowy Portowców Maciej Stolarczyk, tłumacząc, że klub chce dać odpocząć medialnie zarówno sztabowi szkoleniowemu, jak i zawodnikom przed piątkowym meczem. – Ultimatum? Trener Skorża nie dostał żadnego ultimatum punktowego. Dyskutujemy z trenerem, postawił on pewną diagnozę i ma pomysł na receptę. On wie najlepiej, czego potrzebuje zespół, bo jest najbliżej niego. Ciężko zaakceptować nam to, gdzie jesteśmy, ale teraz potrzebny jest charakter, żeby się podnieść – mówił.

Charakter charakterem, ale jak piłkarze nie mają siły i w końcówkach meczu padają „z głodu” na murawę, to żaden charakter nie pomoże. W Pogoni są teraz w ciemnej d… Liczyć na to, że Skorża sam zrezygnuje z posady i odprawy, to jak liczenie na wygraną szóstkę w totka. Plan awaryjny zakłada więc pewnie dociągnięcie do końca rundy z jak najmniejszymi stratami, solidne odbudowanie fizyczne w zimowej przerwie plus wzmocnienie drużyny szczególnie bramkostrzelnym napastnikiem, bo – jak mówią w Szczecinie – po tylu dośrodkowaniach, ile piłkarze Pogoni wykonali w dotychczasowych meczach, taki Marcin Robak już byłby królem strzelców… Tyle że Robaka w Szczecinie od dawna już nie ma. Tak samo jak równie skutecznego następcy.

A co ze Skorżą? Plan jest taki, że zostaje. No chyba że po meczu we Wrocławiu Mroczek jednak stwierdzi, że „pieniądze to nie wszystko”. Na razie pytany, czy po ewentualnej porażce ze Śląskiem Skorża nadal będzie prowadził Pogoń, asekuracyjnie odpowiada: – Zobaczymy po meczu we Wrocławiu.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Pogoń Szczecin

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli