Zamrożone wyjściówki, czyli kolejna afera? Akurat w Legii nie ma czasu na obrażanie się. Trzeba po prostu ostro zap…

Autor wpisu: 6 września 2017 12:04

Miała być w Legii Liga Mistrzów. Potem nikt nie wyobrażał sobie jesieni bez Ligi Europy. Ale wszystkie plany wzięły w łeb. Prócz słabej formy sportowej doszły inne problemy, które wpłynęły na ogólną – złą – atmosferę wokół klubu. I ta atmosfera ciągle jest podsycana nowymi wiadomościami – ostatnio wstrzymanymi wyjściówkami. – Jest fatalnie, szatnia jest rozbita – grzmią niektórzy. To raczej zbyt daleko idące wnioski, choć oczywiście sensacja zawsze lepiej się sprzedaje.

Mistrzowie Polski fatalnie zaczęli sezon. Po bolesnym pożegnaniu się z europejskimi pucharami, pozostaje już tylko walka na krajowym podwórku. Legia walczy o Puchar Polski – nadal, bo np. Lecha, Lechii czy Jagiellonii już w rozgrywkach nie ma – i o mistrzostwo. Co więcej, jest w tej chwili na 3. miejscu w tabeli ze stratą ledwie jednego punktu do lidera. A że gra w kratkę, nie prezentując wielkiego futbolu?
Dla większości klubów – sytuacja całkiem normalna, a na dodatek świetna pozycja wyjściowa na dalszą część sezonu. Ale nie dla Legii. W Warszawie jest presja wyniku – tu się gra o mistrzostwo i tylko o mistrzostwo. Każda pozycja niżej będzie odebrana jako porażka. Trzeba już było przetrawić europejskie puchary, więc na więcej nie można sobie pozwolić. Z jednej strony sytuacja zrozumiała – największy klub w Polsce, sporo sukcesów w ostatnich latach, największy budżet itd. itp. Z drugiej – brak miejsca na margines błędu jest zgubny. To żadne odkrycie Ameryki – ale po prostu nie ma wielkich klubów raz na zawsze. Kryzysy przychodzą i przychodzić będą. Bez względu na budżety i inne zmienne. Tyle.

Prezes Mioduski: Zapłacimy, ale nie za grę, a za sukcesy – TUTAJ

W Warszawie tego kryzysu muszą się jeszcze wszyscy nauczyć. Choć przez ostatnie lata zdarzały się większe lub mniejsze porażko – kryzysy, jak choćby to fatalne niedopatrzenie z Bereszyńskim i walkower dla Celticu, to Legia może przy tych kilku ładnych latach postawić sobie dużego plusa. Dziś trzeba trochę przeformułować cele i zacisnąć pasa. Szok? Życie.
Oczywiście prócz kryzysu sportowego, a raczej co za nim idzie, w klubie jest spora wyrwa budżetowa, którą – jak sam zadeklarował – będzie musiał zasypać prezes Dariusz Mioduski. Dziura wynika nie tylko z powodu braku wpływów z gry w europejskich pucharach, ale całej struktury kosztów w Legii. Sporych.
Do wszystkich tych problemów dochodzą te z gatunku sensacyjnych – czyli słowne przepychanki obecnego prezesa z byłymi wspólnikami: Bogusławem Leśnodorskim i Maciejem Wandzlem. Kto winien albo kto bardziej winien. Kto mąci, rozdrapuje, napuszcza media, wysyła przecieki… Tak, przez ostatnie tygodnie zrobiło się z tego wszystkiego niezłe szambo.
Głos zabierali Jacek Magiera i Aleksandar Vuković, gdzie padała kwestia transferów – zarówno osłabienia drużyny w kluczowych momentach, jak i sprowadzanie nie do końca przygotowanych zawodników. Swoje powiedział dyrektor sportowy Michał Żewłakow, który, choć przyznał, że ostatnie zakupy nie były strzałem w dziesiątkę, ale wytknął pozostałym zawodnikom, że nie udźwignęli wyzwania. A poza tym „drużyna nie ma jednego celu. Jeden myśli o podwyżce, drugi o odejściu, trzeci, że gra za mało„.
Sporo tego i można się pogubić.
Dla drużyny najlepiej by było, gdyby te dywagacje o winie i przyczynach kryzysu ustały i wszyscy zabrali się poważnie do pracy. Tyle że o taki prawdziwy spokój chyba będzie trudno, bo co i raz wychodzą jakieś kwiatki. Ostatni news jest taki, że piłkarzom zamrożono wyjściówki (premie za rozegranie min 45 minut w wygranym meczu). Czyli kolejna afera. Albo przynajmniej takową chcą niektórzy wywołać. Bo jak nie płacą to znowu atmosfera siada. I znowu jest fatalnie.
Ale zaraz. Skoro mamy wyciągać wnioski i zaciskać pasa, bo tego wymaga sytuacja, to chyba nie jest to nic niesamowitego, że zawodnicy – pracownicy klubu, też ponoszą tego konsekwencje. Gdy firma przynosi zyski, są premie, (jeśli szef będzie na tyle łaskawy…), jak firma zalicza kryzys, to i każdą złotówkę się ogląda trzy razy.

Czy piłkarze mogą być z tego powodu zadowoleni? Oczywiście, że nie będą skakać pod sufit. Zawsze lepiej jest mieć kasę niż jej nie mieć. Ale skoro trochę nabroili, to teraz trzeba też odpokutować. Kibice przecież też domagali się wyciągania konsekwencji ze słabej postawy na boisku. Tym bardziej że pieniądze nie zostały zawodnikom zabrane. Są zamrożone. Aż przyjdą wyniki – „gdy cel zostanie osiągnięty lub też, gdy styl gry ulegnie wyraźnej poprawie. Jaki to cel? Ten w obecnej sytuacji jest jeden – mistrzostwo Polski” – czytamy na legia.net. Marcin Szymczyk z legia.net spróbował zresztą wybadać czy rzeczywiście atmosfera w zespole jest aż tak fatalna jak piszą. „W nieoficjalnych rozmowach (piłkarze) przyznają, że z powodu zamrożenia wyjściówek oczywiście nikt zachwycony nie jest, ale też nikt nie ma pretensji o taką decyzję. Każdy ma bowiem pełną świadomość, że jest to efekt fatalnej postawy w europejskich pucharach. A na takie, a nie inne rezultaty sami zapracowali.”

Gdzie jak gdzie, ale w Legii nie ma teraz czasu na obrażanie się. Trzeba po prostu ostro zap…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Ale ich pokarali, zamrozili wyjściówki.Mam taką radę,niech odmrożą piłkarzom wejściówki.Jak dobrze wejdą i wyjście będzie po wuju.I ma Pani rację ostro zapierd…..Legia to jest potęga.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli