Zaczynamy ligę! Waldemar Prusik o Śląsk – Wisła. I… o szansach Legii

Autor wpisu: 12 lutego 2016 00:58

To już TEN piątek. Piątek, kiedy po zimowym śnie budzi się ekstraklasa. Czekaliśmy na to. Jako pierwsi zagrają Ruch z Zagłębiem, ale atrakcją wieczoru ma być mecz Śląska z Wisłą. Mecz z historią i podtekstami. Dla Futbolfejs.pl komentuje Waldemar Prusik.

Śląsk – Wisła to mecz intrygujący przez fakt na historię szkoleniowców. Tadeusz Pawłowski, dziś trener Wisły, jesienią długo prowadził Śląsk. Najpierw „urlopowany”, potem zwolniony, opuścił drużynę trzy kolejki przed końcem 2015 roku. W Gdańsku z Lechią Śląsk zagrał pod kierunkiem Grzegorza Kowalskiego, byłego, acz „krótkotrwałego” asystenta Pawłowskiego, a na ostatnie dwa mecze zespół przejął Romuald Szukiełowicz. I dwa razy wygrał. Bardzo szczęśliwie, ale dla wrocławian to „szczęśliwie” oznaczało bezcenne punkty. Tym niemniej Szukiełowicz jest przez fanów Śląska traktowany z wielkim dystansem, a Pawłowski wciąż uwielbiany. Tylko ten drugi może być pewny wyrazów poparcia w piątkowym spotkaniu.

To Śląsk jest faworytem. Wisła bez największych armat

– Ale to nie ma znaczenia. Trenerzy będą skoncentrowani na meczu i swoich drużynach. Sympatia okazana przez trybuny Pawłowskiemu może być dla niego przyjemną, ale na wynik spotkania wpływu mieć nie będzie – zaznacza Waldemar Prusik. – Ten mecz to niewiadoma dla obu zespołów. Śląsk zrobił sporo transferów, ale dopiero teraz boisko je zweryfikuje. Problemem jesienią była za mała kadra zespołu, brakowało jakości na ławce, ba, w pierwszej jedenastce były luki. Jeśli potwierdzą się pozytywne opinie o tych, którzy dołączyli do drużyny, Śląsk może dużo zyskać. Wisła ma całkiem inny kłopot. Nie może zagrać Brożek, nie może zagrać Mączyński. To duże osłabienie. A Pawłowski musi pokazać, jak radzi sobie w nowym klubie, w nowym otoczeniu. Przez to wszystko, to Śląsk jest faworytem tego meczu – dodaje.

TUTAJ czytaj rozmowę z Sebastianem Milą – o Lechii, lidze i reprezentacji
Faktycznie, oba zespoły przed startem wiosny są wielką niewiadomą. Wisła na papierze jest mocna, po zimowych wzmocnieniach (m.in. Zdenek Ondraszek, Patryk Małecki plus Rafał Pietrzak i wielki znak zapytania, czyli Witalij Bałaszow) zdaje się poszerzać kadrę na tyle, by być w miarę niezależną od przypadków losowych. Ale… na razie te „przypadki losowe” wciąż są mocnym akcentem. Ze Śląskiem nie zagrają wciąż nie w pełni sił Paweł Brożek i Boban Jović, no i Krzysztof Mączyński, który z głowy ma najbliższy miesiąc, może półtora. Do tego doszła historia Radosława Cierzniaka, który po podpisaniu kontraktu z Legią został przesunięty do rezerw.
Śląsk wzmacniał się jeszcze pilniej od Wisły, ale i kadrę jesienią miał dużo słabszą, choć kłopoty w końcówce roku podobne. Gruziński obrońca Lasza Dwali, pomocnicy – Węgier Andras Gosztonyi i mający ciągnąć grę Śląska Japończyk (na koncie nawet mecze w reprezentacji) Ryota Marioka oraz – ostatni hit – wracający z Kaiserlautern Robert Pich mają podnieść puls wrocławskim kibicom.
Prusik zaznacza: – Śląsk zimą odżył, ale na razie tylko… medialnie. Bo transferów przeprowadził sporo, wiele o tym pisano, mówiono. Tyle że teraz to zweryfikuje boisko, bo atmosferę budują wyniki, a nie transfery. Zobaczymy 90 minut meczu z Wisłą i wtedy będziemy mogli powiedzieć sensownie, co kryje się za tymi transferami. I to jest temat do analizy. Czy transfery Śląska były poparte wnikliwymi obserwacjami? Czy opierały się na opiniach innych? Liczba pozyskanych graczy jest znacząca, ale czy ilość w tym wypadku daje jakość? W tej chwili nie podejmuję się tego komentować. Trzeba tych piłkarzy zobaczyć w dwóch, trzech meczach ligowych. Wtedy będziemy to wiedzieć.
Były reprezentant Polski, dziś ekspert telewizji Polsat ma wątpliwości także co do Picha: – To może być duże wzmocnienie, ale tylko pod warunkiem, że będzie prezentował taką formę, jak w Śląsku w sierpniu. Od tamtej pory on praktycznie nie grał. Teraz może potrzebować czasu, by wrócić do swojego rytmu.

Trenerzy – wielki znak zapytania

Innym pytaniem dotyczącym wrocławian jest to, jak sobie będzie radził Romuald Szukiełowicz. W latach 90. jedna z barwniejszych postaci polskiej ekstraklasy, ale po raz ostatni miał z nią do czynienia gdzieś na przełomie wieków. Prusik poznał Szukiełowicza jeszcze jako piłkarz, a co ciekawe w 1996 roku przejął od niego Śląsk na… jeden mecz. Wojskowi nie wygrali wówczas sześciu meczów z rzędu i „Szukieł” został zwolniony, a Prusik wygrał spotkanie z Hutnikiem w Krakowie jako trener tymczasowy. Dziś pytany o tamte czasy wybucha śmiechem. – No tak, przejąłem drużynę i… musiałem dużo w niej pozmieniać – nie kryje rozbawienia.
Do śmiechu z pewnością nie jest dziś w Krakowie Pawłowskiemu. Początki zawsze są miłe, ale mecz ze Śląskiem to i dla niego twarda weryfikacja. – Dla Pawłowskiego ten mecz będzie bardzo trudny. Na pewno w Wiśle nie pracuje się łatwo trenerom spoza Krakowa. A jeszcze do tego dochodzą na dzień dobry problemy kadrowe, o których mówiliśmy. Zobaczymy, na ile zdążył poznać i ocenić poprawnie swoją nową drużynę – analizuje Prusik. I dodaje: – Wisła miała większe możliwości od Śląska, to na pewno. Jednak przecież i tak zmagała się z problemami. Zimą także. Historia z Cierzniakiem, Burligą…

Artur Płatek o liderze ekstraklasy TUTAJ
W przypadku Śląska jeszcze jedna rzecz jest ciekawa przy okazji wznowienia rozgrywek. Klub spieszył się, aby jeszcze przed meczem z Wisłą ogłosić, że miasto, dotychczas co prawda nie większościowy, ale najważniejszy udziałowiec spółki, odsprzedało swoje udziały (zostawiając sobie tylko symboliczne 5 procent) Wrocławskiemu Konsorcjum Sportowemu. Tym samym Konsorcjum (grupa wrocławskich przedsiębiorców) stałoby się posiadaczem niemal całości udziałów i de facto właścicielem klubu. – Z pewnością, jeśli Śląsk będzie miał wreszcie jeden ośrodek decyzyjny, będzie dla tego klubu i drużyny tylko lepiej. Często ważne jest także samo tempo podejmowania decyzji – komentuje Prusik.

Legia mistrza jeszcze nie zdobyła

No dobrze, ale Śląsk – Wisła to tylko jeden z ośmiu meczów pierwszej kolejki i to wcale nie ten najważniejszy. Wszystkie oczy w pierwszy weekend ligowe skierowane będą oczywiście na kandydatów do mistrzostwa. Prusik słowo „kandydatów” akcentuje wyraźnie: – Nie, Legia jeszcze mistrzostwa nie zdobyła. I będzie się musiała solidnie napracować, żeby je wywalczyć. Piast będzie walczył, będzie chciał pokazać, że to, co zrobił jesienią, nie było przypadkowe. No i nie można zapominać o Lechu, który został odbudowany przez Urbana. Cracovia? Jest wysoko, ale według mnie będzie walczyła o puchary, nie o mistrza.

TUTAJ rozmowa z Michałem Pazdanem: chcemy szybko dogonić Piasta
Były wieloletni piłkarz Śląska prognozuje, że wiosną: – Jeśli chodzi o emocje będzie ciekawie. Tym ciekawiej, że Legia musi gonić. No i warszawianie, ale także Lech, powinni się wiosną prezentować lepiej niż jesienią, bo nie mają na głowie europejskich pucharów. To stwarza większy komfort, daje możliwość bardziej przemyślanych decyzji. No i jest jeszcze druga połowa tabeli. Nieprawdopodobnie wyrównana. Nawet ci, którzy są na samym dole, paradoksalnie mają wciąż szansę na pierwszą ósemkę. Niesamowita sprawa. Ale emocje to jedno, a poziom co innego. Mam wątpliwości, czy emocjom dorówna. Wciąż odczuwamy tutaj niedosyt, co potwierdza nasze miejsce w rozgrywkach europejskich.

Jak będzie wyglądał kalendarz 2016/17 TUTAJ

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli