Zaczął Górnik, a potem? Sandecja, Kun, Mamrot – pierwsza liga daje siłę

Autor wpisu: 16 lipca 2017 23:24

Podśmiewują się w Lotto Ekstraklasie z Nice 1. Ligi? Lekceważą? Oj, zdarza się… A nie powinni! Bo pierwsza liga daje siłę. Górnik i Sandecja zagrały na nosie gigantom, Patryk Kun przeskoczył wieżowców, a Ireneusz Mamrot poszedł jak po swoje!

Taki to właśnie był finisz pierwszej kolejki Lotto Ekstraklasy. Zaczęło się w sobotni wieczór od Górnika Zabrze, który z polotem, jaki pamiętamy z pierwszej ligi, zdmuchnął Legię Warszawa. Legię kulejąca i niedomagająca? A co to ma za znaczenie? To problem Legii. A satysfakcja Górnika i ludzi na Roosevelta 81 zostaje niezmącona. Zademonstrowali się jako produkt ze znakiem jakości i tyle. Choć dla Lotto Ekstraklasy byli anonimowi (piszemy o tym TUTAJ).

Górnik, czyli jeden beniaminek, utarł nosa mistrzom Polski. Sandecja, czyli drugi beniaminek, pojechał na Bułgarską, by zamknąć semafor poznańskiej lokomotywie. Stop! Dziś nigdzie nie jedziecie. Podobnie jak Górnik tak i Sandecja „nazwiskami”, jak to się brzydko mówi, do swego rywala nie przystaje. Górnik ma młodzież. Sandecja głównie grupę ludzi w ekstraklasie niechcianych i właśnie ta grupa pokazała trzeciej drużynie poprzedniego sezonu, szykowanej może nawet na mistrza – wystawiony środkowy palec. Na czoło barykady wystawiony został oczywiście Wojciech Trochim – na widok zdeterminowanej fizjonomii nowosądeckiego „zakapiora” wymiękł nawet duński „zakapior” Bille Nielsen.
Ale to nie tylko Trochim oczywiście podziałał na Lecha. Wielki udział w 0:0 ma Michał Gliwa, ale generalnie tak jak do tego nas Radosław Mroczkowski przyzwyczaił w pierwszej lidze – siła „ferajny”.
Sam Mroczkowski, który w ostatnich dniach był trochę taki… wycofany, po meczu skomentował: – Spotkanie niosło ze sobą duży ładunek emocji. W kolejnym meczu na pewno będziemy czuć się pewniej.
Skoro niepewna Sandecja zatrzymała Lecha, strach pomyśleć, co już pewna zrobi z resztą rywali.

Może jeszcze z nie najbliższym, bo akurat do Niecieczy (tam Sandecja będzie grała jako gospodarz) przyjeżdża Arka, która też jest mocno napakowana pozytywnie, no i akurat sama jest jeszcze trochę taka „pierwszoligowa”, więc Sandecję potraktuje śmiertelnie poważnie.
Właśnie – Arka to świetny przykład na przewagi pierwszoligowców. Jako beniaminek sięgnęła po dwa trofea: Puchar Polski i Superpuchar.
W niedzielę pokazała Lotto Ekstraklasie – mierząc się z zupełnie nowym Śląskiem Wrocław – Patryka Kuna. Błyskotliwy 22-latek, szlifowany przez Adama Łopatkę, trafił do Gdyni z rozsypanego Stomilu Olsztyn, na mecz ze Śląskiem wyszedł w pierwszym składzie i zagrał jak stary wyga.
Ba, strzelił gola na 1:0 (skończyło się 2:0 dla Arki) głową. Uwaga – sam będąc jednym z najniższych na boisku (165 cm) jak pocisk wbił się między starych wyjadaczy, gigantów wręcz pola karnego: Piotra Celebana (181 cm) i Igorsa Tarasovsa (190 cm!). Bezradnie tylko przyglądał się Jakub Wrąbel (194 cm), choć on w całej sytuacji najmniej winien.
Tak Kun pokazał się ekstraklasie w debiucie. Celeban ma w niej 270 meczów, Tarasovs 41 plus mnóstwo w ekstraklasie estońskiej. Jakieś pytania?

Gole z meczu Arka – Śląsk (bramka Kuna na początku):

Trudno, by swego a konto pierwszoligowej tradycji i siły nie dołożył Ireneusz Mamrot. Jeśli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, czy trener, który ostatnich kilka lat spędził prowadząc „tylko” Chrobrego Głogów, może przejąć stery wicemistrzów Polski, czas najwyższy się ich pozbyć. Bilans otwarcia Mamrota w Jagiellonii to trzy zwycięstwa i remis.
Na mecz z Bruk-Betem Mariusza Rumaka (sezony ekstraklasowych doświadczeń w Lechu i Śląsku) Mamrot z Jagą pojechał jak po swoje. Założył, że będzie rotował składem, bo mecze co trzy dni, a czasu przygotowań mało. Jak założył, tak zrobił. Na ławce Novikovas, Sheridan, Burliga, odpoczywał Mystkowski, nie mógł grać kontuzjowany Góralski. Jaga wygrała w Niecieczy 1:0. Skromnie, ale wzięła, co chciała.

Można po pierwszej kolejce nowego sezonu doszukiwać się wielu wniosków. Także takiego, że lekceważenie pierwszej ligi po prostu nie popłaca.

  • ekstRaklasowiec

    Superpuchar Polski odbył się w tym sezonie (tj. 2017/18), więc już nie jako bemianinek ;)

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli