Z Dundalk Besnik Hasi zrobił alibi. Tyle, że Legia nie gra dla „Januszy”!

Autor wpisu: 21 sierpnia 2016 13:00

Przecież ci ludzie nie przychodzą na Łazienkowską raz w sezonie, oni chodzą na nią regularnie. Na Dundalk, Barcelonę, ale także na Arkę, Śląsk i Piasta.

Czy jeden mecz może usprawiedliwiać wszystkie inne? Dopiero co Arkadiusz Malarz w emocjonalnym wystąpieniu przekonywał publicznie, że nie. „Jesteśmy Legią, k…” – tak to mniej więcej brzmiało. Na Łazienkowskiej z Arką też brzmiało. Chóralnie. „Legia grać, k… mać!”

I tak w kółko, raz po raz. Kasper Hamalainen strzela gola na 1:3, spiker inicjuje tradycyjną formułkę „Gola dla Legii strzelił Kasper…” A z „Żylety” zamiast nazwiska strzelca leci ściana hasła „Legia grać, k… mać”.

A przecież Legia nie gra dla „Januszy”…
Jest też „Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie” i są potworne gwizdy, gdy legioniści starają się wymienić kilka podań pod polem karnym rywala. To ścinało z nóg. Stan irytacji trybun osiągnął apogeum. Tylko dwaj piłkarze dostali wsparcie – mimo trzech wpuszczonych goli Malarz, a także wracający po kontuzji Guilherme.
Besnik Hasi zapomniał, albo nikt mu tego nie powiedział, że Legia nie gra dla „Januszy”. Legia gra dla wiernych fanów, których nie zadowala jeden mecz w sezonie – z Dundalk. Przecież ci ludzie nie przychodzą na Łazienkowską raz w sezonie, oni są wartością tego klubu, bo chodzą na nią regularnie. Na Dundalk, Barcelonę, ale także na Arkę, Śląsk i Piasta Gliwice.
Po meczu z Arką, wbrew słowom Malarza (TUTAJ), wbrew temu co u nas mówił Adam Hloušek (TUTAJ), wbrew rozczarowanym kibicom Besnik Hasi jednak z Dundalk zrobił alibi. Nie mógł wystawić Brozia, bo mecz z Dundalk, musiał rotować składem, bo mecz z Dundalk, mamy na razie jeden cel – Dundalk, a sami widzicie, jakich mam rezerwowych. Czyli – Dundalk…
Ciekawe, że do takich argumentów nie uciekał się Piotr Stokowiec. W ekstraklasie sadzał na ławie albo na trybunach czterech, pięciu podstawowych piłkarzy z eliminacji Ligi Europy i… Zagłębie było liderem ligi. To co? To znaczy, że Zagłębie ma szerszą kadrę od Legii? To znaczy, że Zagłębie ma lepszych zmienników na ławce od Legii? Paranoja…
Tak, nie da się ukryć, jeśli patrzymy tylko na końcowy wynik – Zagłębie odpadło, oczywiście. Ale po meczach, które wzbudziły emocje, zapadły w pamięć i dały drużynie pozytywnego kopa. Co więcej, jeśli Hasi przekonuje, że szczyt formy Legii widzieliśmy w meczu z Dundalk, to taka Legia mierząc się z rywalami klasy Partizana Belgrad i SonderyjskE byłaby bez szans. Trzeba to powiedzieć otwarcie. Zastanówcie się przez chwilę, zamknijcie oczy i zobaczcie środowy mecz w Dublinie raz jeszcze: ale zamiast piłkarzy Dundalk podstawcie graczy zespołów z Serbii i Danii – na takim poziomie przygotowania, umiejętności technicznych i na takiej intensywności grania, z jakimi wyszli na Zagłębie. I co widzicie? Na pewno nie Legię w Lidze Mistrzów…

Drugi skład – to jaki to w końcu sygnał dla drużyny?
Zadziwiające jest zresztą, jak szybko Hasi zmienił poglądy. Dopiero co mieliśmy pamiętnego tweeta prezesa Bogusława Leśnodorskiego po meczu w Zabrzu:


Wtedy Hasi zapytany publicznie o tego tweeta odpowiedział wprost: „Trener myśli inaczej, chce wygrać każde spotkanie. Ja jestem nowym szkoleniowcem w Legii. Jaki to byłby sygnał dla drużyny, gdybym wystawił drugi skład? Cała krytyka spadłaby na mnie.” To było 12 sierpnia. 20 sierpnia wystawił drugi, a może nawet po części trzeci skład, po czym powiedział: „Pozytywem jest to, że podstawowi zawodnicy są gotowi na wtorek i mam nadzieję, że wtedy pokażą tę jakość, co w zeszłą środę z Dundalk i spełnią marzenia kibiców.”
Spełnią marzenia, czyli awansują do Ligi Mistrzów. Tylko co wtedy? Skoro na słabiutkie Dundalk, mając fantastyczny rezultat z wyjazdu i praktycznie przesądzony awans, trzeba oszczędzać wszystkie asy drużyny, to co będzie, gdy tu przyjadą giganci?
Spójrzmy – pierwsza kolejka Ligi Mistrzów zaplanowana jest na 13/14 września. To po meczu w Niecieczy, a przed meczem z… Zagłębiem! Następna – na 27/28 września. To po meczu z Wisłą w Krakowie, a przed meczem z… Lechią!
To co, to na kim będziemy oszczędzać? Rezerwy wyjdą na Barcelonę, a potem dajmy na to na Arsenal, by próbować nie gubić już więcej punktów w Lotto Ekstraklasie? Na logikę, tak to trzeba by było ustawić, bo przecież z Barceloną czy Arsenalem ktokolwiek, by nie zagrał, i tak kwestią będzie tylko wysokość wp… A w lidze punktów do lidera brakuje już dziś sześć. Gdyby zaliczyć wtopy z Zagłębiem czy Lechią ta różnica powiększałaby się geometrycznie.

Mowa ciała człowieka zrezygnowanego
Wygląda trochę tak, jakby Hasi trochę się pogubił w tej całej sytuacji. Zdaje się, że sam nie spodziewał się tego, jak bezradna może być ta jego Legia II. I sam od pewnego momentu meczu z Arką wydawał się gościem zrezygnowanym, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie mową ciała. W pierwszej połowie jeszcze „żył” po swojemu. Krzyczał, denerwował się, pełen ekspresji dyrygował przy linii, a nawet – co zdarza mu się bardzo rzadko – naskoczył na arbitra.
MK_legia-arka_bh0022aW drugiej gasł. Z szatni wyszedł dużo wcześniej niż piłkarze i usiadł na pustej jeszcze ławce. Jakby zostawił drużynę, by sama ze sobą zrobiła porządek. Nie zrobiła. A Hasi im bliżej było końca, tym częściej ręce w kieszeniach spodni i wzrok a la Czerczesow. No, tego jeszcze pod legijną ławką z Albańczykiem w roli głównej nie grali.
Przy wyniku 0:2 z pierwszej połowy na własnym stadionie, gdy gra mistrz Polski, można się było też spodziewać bardziej agresywnych zmian. Owszem, wszedł Guilherme, ale na ławce do prawie 70. minuty pozostawał Odjidja Ofoe, a cały mecz na niej przesiedział Steeven Langil. Zamiast tego na boisku jednego debiutanta (Jarosław Niezgoda) zastąpił drugi – Sebastian Szymański. I było to przykre. Bo Bogu ducha winny 17-latek ma bardzo niefajne wejście w tę drużynę. Najpierw zagrał w niej końcówkę niechlubnego meczu z Lechem 1:4, teraz końcówkę z Arką. Chłopak jest w Legii od 3,5 roku i pewnie marzył o swoim debiucie. Tyle że raczej, gdy się spełniło, nie będzie to miłym wspomnieniem.
Legia w tym sezonie na Łazienkowskiej zagrała siedem meczów, wygrała tylko… jeden! Ze Zrinjskim. W sumie strzeliła pięć goli. Na siedem meczów! Mistrz Polski! W swojej twierdzy! Trudno to kupić, nawet jeśli to gra na alibi. Na alibi Ligi Mistrzów.

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli