Wrocław wyciąga rękę do Ślaka, trener Urban wreszcie będzie zadowolony

Autor wpisu: 12 lipca 2017 21:10

Dzięki ostatnim decyzjom władz Wrocławia padły ostatnie wątpliwości w sprawie przejęcia Śląska Wrocław przez firmę biznesmena Grzegorza Ślaka. To otwiera nowe możliwości, jeśli chodzi o wzmacnianie kadry drużyny. I wreszcie jest szansa na to, że zadowolony będzie trener Jan Urban.

Zdziwieni? Dopiero „będzie zadowolony”? Wszak Śląsk tego lata już w wielu mediach został okrzyknięty „królem polowania” i „nową siłą ekstraklasy”. Bo jeszcze się nie otworzyło okienko, a wrocławianie już potwierdzali kolejne nabytki: Jakub Kosecki, Arkadiusz Piech, Jakub Słowik, Oktawian Skrzecz, Igors Tarasovs, Michał Chrapek, Dragoljub Srnić, Dorde Čotra. To sporo na „ilość”, ale przecież także niemało i na „jakość”. W tej grupie tylko Skrzecz jest piłkarzem w Polsce anonimowym – plus Srnić, ale ten ma za sobą blisko 200 meczów w serbskiej ekstraklasie, co wystawia wysoką notę za cv. Do tego grona trzeba jeszcze dołączyć wracających z wypożyczeń reprezentanta Gruzji Laszę Dwalego i młodzieżowego reprezentanta Polski Jakuba Wrąbela.

– Rośniecie w siłę! – po sparingu z Wisłą Płock (2:2 w Kępie koło Sochocina) zagailiśmy trenera Jana Urbana.
– Już nie mogę tego słuchać. Wszyscy tylko mówią, jacy my to silni nie jesteśmy, bo tylu piłkarzy sprowadzamy… A czemu nikt nie mówi, ilu od nas odeszło. Kilkunastu odeszło, to co mamy przystąpić do rozgrywek bez drużyny? Odeszli, to inni muszą przyjść. To chyba normalne. Na razie nie uważam, bym był w jakiejś komfortowej sytuacji. Łatamy – skontrował mocno.

No właśnie. Śląsk sporo piłkarzy ściągnął, ale jako rzecze Urban, jeszcze więcej oddał. Z tym, że zdecydowana większość z tych, którzy przyszli, na poziom Lotto Ekstraklasy powinna śmiało ubiegać się o dość znaczące role. A z tych, co odeszli, takie odgrywali tylko Kamil Biliński, Joan Roman, Aleksandar Kovačević, od czasu do czasu Mariusz Pawełek, no i przede wszystkim – to największa strata – Ryota Morioka (gotówkowy transfer do belgijskiego Waasland-Beveren).
Poza nimi Śląsk pozbył się tych, którzy w ostatnim sezonie nie grywali za wiele, a już na pewno nie mieli silnej pozycji: Alvarinho, Mario Engels, Peter Grajiciar, Luboš Kamenar, Mateusz Lewandowski, Ostoja Stjepanović, Paweł Zieliński, Łukasz Zwoliński.

Wyszło na to, że przy wszystkich „ochach” i „achach” trener Urban miał na letnim zgrupowaniu – odliczając testowaną młodzież – 16 piłkarzy. I wyraźnie tęsknił za następnymi.
– Nam cały czas potrzebne są wzmocnienia, by poszerzyć kadrę i stworzyć więcej możliwości rotowania. Może i pierwsza jedenastka wygląda całkiem nieźle możliwościami indywidualnymi, ale przecież my musimy mieć normalną kadrę 24 czy 25 piłkarzy. Dlatego mam nadzieję, że będziemy uzupełniać tam, gdzie nam brakuje – podkreślał.

Z niepokojem i on, i dyrektor sportowy Adam Matysek słuchali kolejnych wieści o zmianach własnościowych. W poprzednim tygodniu radni Wrocławia przegłosowali sprzedaż większościowego pakietu akcji (54% – reszta pozostaje w rękach drobniejszych prywatnych właścicieli) Grzegorzowi Ślakowi (formalnie jego firmie Vratislavia-Biodisel), biznesmenowi działającemu na rynkach finansowych, a także w branży produkcji paliw i alkoholu.
Ślak przyjechał nawet na sparing Śląska do Kępy koło Sochocina i po meczu w towarzystwie prezesa Michała Bobowca bardzo długo rozmawiał i z trenerem Janem Urbanem, i z Adamem Matyskiem. Między innymi o transferach. Bo Ślak przejmując Śląsk, zobowiązał się do wtłaczania w klub rocznie 15 milionów złotych. Bez tego zastrzyku Śląsk dziś pozostałby bez ruchu.
Co więcej – problemem jest zadłużenie spółki, bo Ślak ma przejąć Śląsk z długiem na poziomie 13 milionów złotych. No i problemem są zobowiązania, także wobec nowych piłkarzy. Z ujawnionych dokumentów przetargowych (część z nich wrzucił na Twittera dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski – klub i miasto rozważają podjęcie w związku z tym kroków prawnych) wynika, że na przykład wartość 3-letniej umowy Jakuba Koseckiego to 2 292 956 milionów złotych brutto, Michała Chrapka – 1 036 500 złotych, a Arkadiusza Piecha – 971 640 złotych (obie umowy 2-letnie). To największe „kominy płacowe” w spółce. Póki co.

– Wszystko to, co dzieje się w ostatnim czasie, jest i bardzo stymulujące, dające nadzieję na dalszy rozwój, ale też i bardzo nerwowe. Pracujemy w dużym napięciu – przyznawał Matysek, którego bardzo zabolały medialne plotki o tym, że jego obowiązki przejmie… jego bliski kolega Tomasz Kłos. – To wierutne bzdury! Nie ma mowy o tym, by Tomek miał mnie zastąpić – oburzył się dyrektor sportowy Śląska.

Mimo decyzji Rady Miasta, przejęcie Śląska przez Ślaka nie było pewne aż do środy. Kością niezgody pozostawały bowiem kwestie związane z użytkowaniem Stadionu Miejskiego.
Ślak nie chciał się zgodzić na płacenie 2,5 miliona złotych rocznie za wynajem obiektu, poza tym nie wyobrażał sobie, by do Śląska nie trafiał utarg z dnia meczowego (tak było dotychczas – formalnie dzień meczowy obsługiwał stadion będący zupełnie osobną spółką miejską), no i chciał zapewnienia, że jeśli przyprowadzi na stadion sponsora tytularnego (na razie go nie ma), przez trzy lata wpływy z tego tytułu pójdą na Śląsk.
Dopiero w środę prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz potwierdził, że warunki Ślaka zostają przyjęte. W przypadku pierwszego z wymienionych zaproponowano, że Śląsk zapłaci rocznie milion złotych, a resztę do 2,5 miliona dopłaci miasto Wrocław lub sponsorzy przez miasto przyprowadzeni.

W czwartek ma dojść do formalnego podpisania dokumentów, a co za tym idzie uwolnienia i pieniędzy od Ślaka. Na zielone światło czekały do ostatniej chwili transfery Patryka Tuszyńskiego (urodzony pod Wrocławiem były piłkarz m.in. Lechii i Jagiellonii, ostatnio tureckiego Rizesporu, teraz z kartą na ręku) oraz Michała Maka (Lechia Gdańsk). Ten drugi ostatecznie pojawił się już z nowymi kolegami podczas środowej prezentacji drużyny na Oporowskiej.
Śląsk i Jan Urban bardzo chętnie widzieliby w kadrze także króla strzelców ostatniego sezonu Marcina Robaka (Lech Poznań), ale w tym wypadku sytuacja nie jest prosta i to nie tylko z powodu oczekiwań finansowych samego piłkarza (choć pewnie on oczekiwałby najwyższej gaży w zespole). On póki co jest zawodnikiem Lecha, z którego trzeba go wykupić.

Tak czy siak Jan Urban zapewne w czwartek będzie mógł wreszcie głęboko odetchnąć. Kończą się ciągnące się całymi latami właścicielskie hece wokół Śląska, który teraz będzie w całości zależny od jednego szefa i dobrodzieja. Tak komfortowa sytuacja w tym klubie ostatnio była za czasów Zygmunta Solorza, które Śląskowi dały mistrzostwo Polski.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli