Wolimy futbol niż kolejną bitwę pod Grunwaldem. Czyli Legia w opałach

Autor wpisu: 19 marca 2017 21:39

Lechia przegrała z Legią, choć na porażkę nie zasłużyła. Bo pokazała – z czego zapewne skorzystają inni rywale do wyścigu o mistrzostwo – jak zneutralizować ekipę z Łazienkowskiej. Legia dawno nie była w takich opałach jak w drugiej połowie spotkania w Gdańsku. Nawet w tych zremisowanych i przegranych meczach obecnego sezonu, rzadko była tak zdominowana jak w niedzielę.

Gol Michała Kucharczyka padł w chwili, gdy na boisku przewagę miała Lechia. Tylko dzięki kapitalnym interwencjom Arkadiusza Malarza Legia nie straciła więcej goli. No i dzięki temu, że Rafał Wolski w najładniejszej akcji meczu, trafił jedynie w słupek, a uderzenie Simeona Sławczewa – po rykoszecie, przeszło tuż nad poprzeczką..
Kucharczyk to jest w ogóle osobna historia. Strzela dla Legii ważne gole i może się okazać na finiszu ligi, że te dwa z Gdańska będą na wagę mistrzostwa. W Gdańsku pokazał, że może grać w ataku i Legia wcale nie musi szukać napastników po całym świecie. Szczególnie, że pożytek z Necida i Chukwu jest na razie żaden. Ten pierwszy się leczy, a ten drugi nadrabia zaległości w przygotowaniu fizycznym. Poważnie te „wzmocnienia” – póki co – nie wyglądają.
Legia nie może w każdym meczu grać w ofensywie czterema pomocnikami. Musi alternatywne rozwiązanie – takie z prawdziwym napastnikiem.

W Gdańsku Legia miała wielkie kłopoty w rozegraniu i cofnięcie Radovicia do drugiej linii było mądrym posunięciem Jacka Magiery. Tym bardziej, że w niedzielne popołudnie „Rado” wyglądał wyjątkowo słabo. Nie mógł sobie znaleźć miejsca na boisku, nie wygrywał pojedynków, często – co w jego przypadku bardzo zaskakujące – nie był „pod grą”. Nie wiem, co jadł wczoraj na kolację, ale więcej jeść tego nie powinien. O dietę musi pytać Kucharczyka, który ewidentnie zjadł coś na dzikość.
W pierwszej połowie hitu w Gdańsku mało było piłki w piłce. Poznikali gdzieś ci, którzy robią futbol. Mniej udanych zagrań miał Odjidja Ofoe, Radovicia „nie było”, Marco Paixao nie dochodził do sytuacji. A jak nie widać artystów, to się za futbol biorą rzemieślnicy. Dobrzy, ale jednak rzemieślnicy. Mecz fragmentami był mało interesujący i zaczynał skręcać w stronę „bitwy pod Grunwaldem”, jaką lechiści urządzili sobie niedawno z Lechem. Bo co to za futbol: Wojtkowiak rąbie, Wawrzyniak rąbie, Pazdan wali w szczękę Wolskiego, Kopczyński ścina z nóg Wolskiego. Walka w futbolu jest istotna, ale nie może stać się główną treścią meczu piłkarskiego.

Dobrze, że chociaż Lukaš Haraslin założył widowiskową siatę Hlouškowi, to i mieliśmy też coś dla oka.
Lechia straciła punkty, a choć marne to pocieszenie, zasłużyła przynajmniej na pochwały. Widać było, że w Gdańsku mieli swój pomysł na to jak zatrzymać Legię.
Piotr Nowak dostawił do drugiej linii gdańszczan Kubę Wawrzyniaka i kreatywna zazwyczaj pomoc Legii miała duże problemy z rozegraniem. Co chwila goście nadziewali się na któregoś z pomocników gospodarzy. Ofoe był pod stałą opieką defensywy Lechii i miał tak mało miejsca, że i pożytek był z niego mniejszy niż zazwyczaj.
W drugiej połowie mieliśmy też pokaz mistrzowsko zakładanego pressingu, spod którego Legia nie mogła wyjść. Rzadko się widzi legionistów wybijających piłkę na oślep, byle tylko oddalić niebezpieczeństwo od własnej bramki.

Nie da się ukryć, że Lechia – jak na zespół z wielkimi ambicjami i wielkim potencjałem – ostatnio zbyt często wciska w windzie tryb jazdy w dół. Porażka w Poznaniu, porażka w Chorzowie, przegrana z Legią. Jeśli na koniec sezonu nie chcą być w Gdańsku rozczarowani, trzeba zacząć jazdę w górę. Rywale odjeżdżają, nie ma już marginesu na kolejne błędy.
Legia jest wiceliderem i ma tylko punkt straty do Jagiellonii. Jacek Magiera jest trenerem sprawiedliwym i u niego jak ktoś gra, to dlatego że zasłużył, a jak ktoś nie gra, to dlatego, że nie zasłużył. Dlatego wielce znaczące jest, że woli wystawić dzieciucha Szymańskiego niż Gruzina Vako…
Kazaiszwili, który tak dobrze wygląda na filmikach w YouTubie z ligi holenderskiej, nie załapał się do nawet do autobusu jadącego do Gdańska. Już się wydawało, że jest bliżej pierwszej jedenastki, a teraz nie dal rady wpisać się nawet na ławkę rezerwowych. W tej sytuacji chyba nie ma co pytać, czy Legia zdecyduje się na wykupienie tego piłkarza, bo Gruzin jest tylko wypożyczony z Vitesse Arnhem do końca sezonu.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk | Legia Warszawa

  • ursynów

    Może i Legia dzisiaj nie była wielka,może i Lechia miała przewagę.Ale nie widziałem tak jak redaktor Tuzimek takiej dominacji piłkarzy z Gdańska.Mój ulubiony trener Kazimierz Górski,mówił,,Chodzi o to by strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika”.To był mądry człowiek i ja mu wierzę.Za wrażenia artystyczne w tej grze można dostać tylko brawa,no bo to nie łyżwiarstwo figurowe.Stuprocentowa zgoda,Legia musi grać napastnikiem,może będzie nim Kucharczyk.Wszyscy śmiali się z Niezgody.Tu na futbolfejsie pisaliście Panowie,że to nie ta chwila jeszcze dla piłkarza z Puław.Na Szymańskiego czas nastał, a na Niezgodę.Nie rozumiem tego, to lepiej wydać setki tysięcy euro na wypożyczenie gracz,który nie grał, nie gra i grać nie będzie?.Cieszy mnie come back Kuchego- bo to piłkarz ,który się kulom nie kłania.Jest nieobliczlany,ale czasami bywa wielki.Problem Legii to nie tylko brak napastnika, ale też kiepska forma obrońców.Hlousek i Dąbrowski są na dzisiaj słabi.Wraca Rzeźnik.Będzie dobrze.A co do potencjału Lechii- to potencja nie czyni potentata.I taka ta Lechia jest.Fakt Legia miała szczęście,ale cytowany przeze mnie Pan Kazimierz powiedział, że więcej wart jest trener,który ma więcej szczęścia,niż lepszy trener,który szczęścia nie ma.Magic ma jedno i drugie.
    I na koniec: Kuchy wrócił, Kuchy strzelił
    Kuchy Lechię dziś zastrzelił.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli