Nieważne jak zagra, ważne że wrócił. Zastrzyk wiarygodności dla Wisły

Autor wpisu: 9 stycznia 2019 15:37

Gdyby nie to, co się dzieje w Wiśle Kraków, można by uznać, że zimowe okienko transferowe jeszcze się nie rozruszało, a prezesi i dyrektorzy sportowi klubów śpią jak niedźwiedzie w gawrze. Ale jest Wisła, z której po informacjach szokujących, groteskowych, śmiesznych i tragicznych zarazem, zaczęły w końcu przychodzić informacje sportowe. I od razu na początek bomba – wraca do Wisły Kuba Błaszczykowski!

To piękna historia. Kuba z Wisłą Kraków to –  jak śpiewał kiedyś Jan Pietrzak w kawałku „Czy te oczy mogą kłamać” –  dojrzały związek: „kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach”. Dziś oboje w tarapatach, ale może będą umieli sobie wzajemnie pomóc. Od razu pojawiło się tysiąc pytań czy to dobry transfer? O ile te wspólne treningi z Wisłą można już nazwać transferem, bo mam wątpliwości.
A kibice mają wątpliwości – po tym jak mało i jak średnio Kuba grał jesienią w Wolfsburgu i reprezentacji – czy ten chłopak w ogóle Wiśle jeszcze coś da pod względem sportowym. Czy to on pomaga klubowi czy może klub jemu?
Widać dużą desperację ze strony byłego kapitana kadry, żeby wrócić do Krakowa. Nie zniechęciło go nawet to wielkie zamieszanie wokół Wisły. Specjalnie mu się nie dziwię, bo przecież ma już 33 lata, organizm sterany urazami, kontuzjami i wcześnie rozpoczętą karierą. Mógłby pewnie znaleźć przystań w jakimś mniej lub bardziej przypadkowym klubie np. w Grecji, gdzie pieniędzy z kontraktu na oczy by nie zobaczył, a i sportowo pewnie by nie zyskał. A w Krakowie może kokosów nie zarobi, ale ma szansę się piłkarsko odbudować. No i – co najważniejsze – będzie obecny w życiu środowiska piłkarskiego w kraju. Przecież łatwiej wspominać o grze Kuby w reprezentacji Polski, jeśli się będzie pojawiał – nawet na krótko – w Ekstraklasie, niż nigdzie. Istotne przy decyzji Kuby o powrocie do Wisły, były też względy rodzinne. W Krakowie dobrze się żyje, dzieci mogą się uczyć po polsku, a żona odpocznie po latach tułaczki.
Czy Kuba dużo da Wiśle? Tego nikt nie wie, bo od chyba roku nie zagrał meczu, z którego byłby pozytywnie zapamiętany. Ale Kuba to pracuś, roboty się nie boi. Zrobi wszystko by wrócić, tylko nawet on nie wie, co na to powie jego organizm.
Jedno jest pewne: Błaszczykowski to jest w Polsce duże nazwisko. I dla klubu takiego jak Wisła – z ubłoconą reputacją – to jest wartość nie do przecenienia. „Biała Gwiazda” musi odgruzować się z całego kibolskiego syfu, jaki się do niej przyczepił i o mało co nie wysłał na tamten świat. Reanimacja klubu jest cały czas prowadzona i pewnie się skończy sukcesem. Bo dziś nikomu nie zależy, żeby zostać ochrzczonym mianem grabarza Wisły. Prokuratura, PZPN, Ekstraklasa obudziły się strasznie późno, długo udając, że nie znają problemów Wisły. Ale dziś będą wiosłować w słuszną stronę, ratować klub. Wszystkie te instytucje – i jeszcze kilka innych – popełniły grzech zaniechania. Skąd nagła aktywność? Nie wątpię, że rosnące poczucie winy to też jest skuteczna motywacja, ale całą robotę zrobiły media. To dziennikarze rozpętali burzę, której nie dało się już uciszyć. Jednak nie mam wątpliwości, że gdyby prowadzony przez gangsterów klub spektakularnie nie zbankrutował, to dziś, o tym, że jest w Wiśle źle, „gęgali” by tylko dziennikarze. Głowy ważnych prezesów byłyby nadal – tak jak do tej pory – odwrócone.
Nie wiem czy transfer Błaszczykowskiego do Wisły będzie najlepszym transferem tego zimowego okienka w Polsce, ale na pewno najgłośniejszym.
Bo przecież nie będą nimi dwaj Portugalczycy ściągnięci do Legii przez trenera Ricardo Sa Pinto, którego posunięcia transferowe świetnie scharakteryzował Antoni Bugajski z „PS”: „Sa Pinto zachowuje się jak typowy zagraniczny szkoleniowiec w polskiej lidze, który żyje w niesłabnącym przeświadczeniu, że tylko jego rodacy są w stanie podnieść poziom tutejszego futbolu”. Idea chorwackiej Legii, której twarzami byli Romeo Jozak, Dean Klafurić i Eduardo efektownie zbankrutowała, ale jak widać idea Legii portugalskiej jest właśnie w rozkwicie.
Już dziś najlepszym transferem zimy jest sprzedaż przez Pogoń młodego Sebastiana Walukiewicza do Cagliari, choć zawodnik do Włoch przeniesie się dopiero latem. Pogoń zainkasowała za niego 4 mln euro, a z Legii wyciągnęła go – mądrze wykorzystując kryzys właścicielski klubu z Łazienkowskiej – za… 60 tysięcy złotych. Tak się robi transfery!
A najgorszy transfer? W Ekstraklasie mogą się nie bać. Ten najgorszy transfer już się wydarzył i to jeszcze przed formalnym otwarciem okienka. Tyle, że nie w futbolu, a w… polityce.  Jak pisze znakomity felietonista Jerzy Iwaszkiewcz, polityką się zazwyczaj nie zajmujemy, bo można od tego dostać kociej mordy, a jednak zrobimy mały wyjątek.
W przypadku powrotu Kuby Błaszczykowskiego do Wisły mamy piękną historię o przywiązaniu do barw klubowych, o lojalności i uczciwości. W transferze politycznym zostaliśmy zaprowadzani na drugi biegun – jak najdalej od tych wartości.
Lider PO Grzegorz Schetyna sprowadził do swojego klubu posłankę Kamilę Gasiuk-Pihowicz z kolegami z zaprzyjaźnionego klubu Nowoczesnej, wierząc że w ten sposób on sam staje się wielką i jedyną koalicją opozycji wobec PiS. Pan Grzegorz, sam entuzjasta sportu, piłkarz amator, były działacz koszykarski, popełnił grzech pychy. I bardzo się pomylił. Jakby nie znał sportu. Przecież gdy do Turynu sprowadzano Cristiano Ronaldo, to nikt z szefów Juventusu nie pomyślał, że kupił sobie cały Real Madryt.
Co gorsza za ten najgorszy transfer zimy od własnych kibiców (wyborców) pan Grzegorz dostał po głowie. Za to, że rozwala – z trudem zbudowany – wspólny blok antypisowskiej opozycji. Padły mocne słowa: o zdradzie, o nielojalności, o zachowaniu godnym modliszki. Na tyle bolesne, że transfer posłanki Gasiuk-Pichowicz obrzydł nawet panu Grzegorzowi.
Raz jeszcze się okazało, że styl – nawet w takich zapasach w kisielu jaką jest polska polityka – liczy się teraz bardziej niż kiedykolwiek.
Nie wiem kiedy zrozumieją to w polityce, ale w Wiśle Kraków zaczynają powoli rozumieć. A to już bardzo dużo.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Wisła Kraków

  • ursynów

    Czytam i przecieram oczy ze zdumienia,nie dlatego,że Redaktor Tuzimek pisze o powrocie Błaszczykowskiego na białym koniu do Białej Gwiazdy( to się jeszcze okaże).Zresztą zobaczymy,czy Wisła będzie grać w ekstraklasie, czy też spłynie niżej.To ,że zdaniem redaktora może to nie być najlepszy transfer, ale najgłośniejszy, zobaczymy. Powrót Błaszczykowskiego jest to taka piękna, ba nawet wzruszająca historia. Po latach sukcesów na obczyźnie, Błaszczu wraca do Polski. Super. I tu niestety dalszy ciąg felietonu jest dla mnie zaskoczeniem.Nigdy redaktor nie trącał polityki,słusznie też zacytował Iwaszkiewicza, ja zacytuję słowa Leszka z serialu,,,Daleko od szosy” – Sie panie częstują. Na życzenie raz można”
    Nie znam się na piłce jak redaktor Tuzimek,choć na Futbolfejsie wymądrzam się jak bym ekspertem lepszym od posła Czarneckiego(zna się na wszystkim).W polityce poruszam się ciut lepiej – dlatego moje zdumienie to ten ranking redaktora, najlepszy, najgorszy transfer- i tu Schetyna.To chyba używając terminologii piłkarskiej strzał kilka metrów od światła bramki.Nie jestem zwolennikiem Przewodniczącego PO,może jest mało strawny i medialny. Ale gracz lepszy niż Błaszczykowski w chwili obecnej.Transfery w polityce są codziennością. Jedni odchodzą inni przychodzą na ich miejsce.A czy to odbije się na wynikach?Zobaczymy?W Wiśle transfer Błaszczykowskiego nic nie zmieni, tam wielu graczy też zrobiło transfer, bo chcą zaistnieć. Nowoczesnej już praktycznie nie ma,trudno się dziwić,że niektórzy chcą grać w silniejszej drużynie. A taką teraz jest PO, w przeciwieństwie do Wisły Kraków. W powrocie Błaszczykowskiego jest jeden pozytyw, wrócił do Polski, tak jak zachęcał do tego Premier Morawiecki. Przejście Piechowicz do klubu Platformy ,to nie przejście Ronaldo do Juventusu.Schetyna nie myślał,że sprowadza gwiazdę, nie brał Sejmowego Realu Madryt(PIS), tylko zawodników rezerwowych. Wielokrotnie wplątywałem w swoje wpisy, wątki polityczne- ale ja jestem zwykły kibic,tu mnie redaktor zaskoczył?

  • meriva

    Jakub Błaszczykowski wielka nadzieja Białej Gwiazdy?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli