Nie tylko Wisła. Filipiak przyznaje: – U nas jest to samo

Autor wpisu: 26 września 2018 14:03

W ostatnim czasie hasła: „kibole” i „Kraków”, niezmiennie kojarzyły nam się z Wisłą. Po wywiadzie, jaki udzielił właściciel Cracovii, Janusz Filipiak, mamy jednak jasny sygnał, że kwestia kibolstwa w polskiej piłce nie jest odosobnionym problemem Wisły. – Mamy grupy kibolskie, które chcą zawładnąć klubami – mówi prezes Cracovii.

Podczas meczu „Pasów” z Wisłą Płock, kibice zajmujący miejsca za jedną z bramek wywiesili sektorówkę z koszulką Cracovii z przekreślonym logiem firmy Comarch i skandowali hasła przeciwko zarządowi klubu. Dostało się także Michałowi Probierzowi i piłkarzom. Paradoksalnie, Cracovia odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie (3:1).
W rozmowie z „Dziennikiem Polskim” i „Gazetą Krakowską” Filipiak postanowił ujawnić, co dzieje się wokół klubu i powiedział, że dostaje pogróżki.
– Jeśli pan spojrzy na to, co dzieje się w polskiej piłce, to mamy grupy kibolskie, które chcą zawładnąć klubami. To nie jest tylko kwestia Wisły. U nas jest to samo. Podstawowe przesłanie kiboli jest takie, że „Filipiak daj kasę, a my mianujemy sobie prezesa pasiaka”. Jeśli spojrzeć wstecz, zawsze gdy Cracovia była w dołku, to kibice zamiast dopingować zespół, przypuszczali ostry atak na zarząd i dochodziło do kolejnej próby przejęcia wpływów. To jest duży problem futbolu. Z jakichś powodów to przyjęło formy ekstremalne. Na Facebooku są kierowane w moją stronę groźby karalne, że np. spalą mi dom. Autor takiego wpisu nawet specjalnie się nie „szczypie”, nie ukrywa, łatwo go zidentyfikować. Co zresztą zrobiliśmy. […] Nad dalszymi krokami zastanawiam się, wciąż nie traktuję tego poważnie. Jednak jeżeli mamy sytuację, że kibol w mediach społecznościowych może mi grozić otwartym tekstem, to gdzie my jesteśmy, gdzie jest nasza piłka nożna?
Filipiak przyznał, że obejmując klub musiał spłacać niejasne rozliczenia finansowe.
– Kiedy wchodziliśmy do Cracovii w 2004 roku, to przez trzy lata spłacaliśmy rozmaite dziwne faktury i długi. Jeśli mówimy o tym ruchu kibiców, przed przejęciem klubu przez Comarch w 2004 roku, to ja już nie chcę wchodzić w szczegóły, ale płynęły miliony z kasy miasta i znikały w prywatnych kieszeniach. Określone grupy ludzi mają pretensje, że ja w 2004 roku zrobiłem się prezesem. A dlaczego się zrobiłem? Żeby zahamować przepływ kasy przez klub z rozmaitych źródeł do prywatnych kieszeni. Te hasła, że to są jacyś narodowcy czy coś, ja tego nie kupuję i nie rozumiem. A stało się to w ogóle przedmiotem śledztwa? Nie. Przychodziły jakieś faktury za sekcję kolarską, za dostarczenie iluś tam rowerów. Nie nadawało się to do prokuratora, bo na wszystko były kwity. Widać tylko było, jak ta kasa jest mielona. My ciągle mamy problem z tymi demonami przeszłości plus dochodzą do tego zachowania kibolskie, które występują też w innych klubach. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo to widać. Widać w Legii, Lechu, gdzie kibole chcą wpływać na władze klubu i osiągać swoje cele, niezależnie od tego, jakie te cele są. Nie chcę ich w tej chwili nazywać. Nasi kibole chcą osiągnąć to samo. Nie jest mi łatwo o tym mówić w sytuacji, gdy pod moim adresem kierowane są groźby karalne w internecie, ale ktoś musi to powiedzieć na głos. W tej chwili problemem zarządów klubów jest walka ze zorganizowanymi środowiskami kibolskimi. I tej walki nie jesteśmy w stanie sami, jako zarządy klubów, wygrać. Tutaj jest potrzebna duża pomoc państwa. Te hasła, że to są jacyś narodowcy czy coś, ja tego nie kupuję i nie rozumiem. W całym tym głosie społecznym te grupy w sumie kilku tysięcy ludzi nie decydują o niczym, one tylko psują wizerunek.
Według właściciela Cracovii winę za te sytuację ponosi państwo – niezależnie od opcji politycznej.
– Nie mówmy o rządach. Przy poprzednim było to samo. Nie chcę tu rozdzielać racji PiS – PO. Bardzo mnie dziwi, że poprzednie rządy i obecny również prowadzą flirt z grupami kibolskimi, które – powtarzam – nie mają tak dużej liczby głosów, żeby to o czymkolwiek decydowało. Zwykły obywatel chciałby przecież, żeby to zniknęło, żeby mógł spokojnie przyjść na mecz z rodziną, żeby nie było przekleństw, żeby nie było potrzeby tak ostrej kontroli na bramkach.
Filipiak stawia sprawę jasno: – Jeżeli chodzi o Cracovię, to możemy rozważać zamknięcie trybuny D. I wyraźnie chcę powiedzieć, że to nie jest problem mojego ego. Jest to natomiast problem taki, że my przez cały mecz mamy antydoping. A potem piłkarze z nieznanych mi przyczyn muszą iść i podziękować kibolom. Bo taka jest tradycja. Na wszystkich stadionach zawodnicy czy wygrają, czy przegrają muszą iść i podziękować kibolom. Kibolom proszę pana, nie kibicom.
Nigdy się z tymi grupami nie układałem i dlatego też była tak duża agresja na tym ostatnim meczu czy wcześniej w stosunku do wiceprezesa Tabisza oraz innych pracowników klubu.

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli