Wielki mecz Górnika z Koroną, a na deser Kądzior ustrzelił koguta

Autor wpisu: 20 października 2017 23:05

Panie Turek, nie kończ pan tego meczu! – chciało się krzyknąć w stronę Tomasza Kwiatkowskiego, gdy mijała 93. minuta, bo wyglądało na to, że to widowisko dopiero się rozkręca. Niektórzy mecz Górnika z Koroną już zdążyli okrzyknąć mianem spotkania sezonu. Jeśli się pomylili, to doprawdy niewiele.

Szacun dla obu ekip, ale większy jednak dla Korony, która w drugiej połowie wygrzebała się z naprawdę sporych tarapatów. Do przerwy 3:1, przewaga Górnika i wydawało się, że rewelacyjny beniaminek będzie nie do ugryzienia. Ale Gino Letteri to cwaniak, jakich mało. No i przy okazji po raz kolejny potwierdził, że niezły z niego fachowiec. Szybko obczaił, co jest nie tak i w przerwie tak poprzestawiał swój zespół, że w drugiej połowie był nie do poznania. Przynajmniej dla gospodarzy. Nie jest łatwo odrobić w Zabrzu stratę dwóch bramek. Udaje się tylko prawdziwym kozakom.

– Moja drużyna pokazała charakter. Szkoda tylko, że nie od samego początku. W obronie mieliśmy trzech Messich – żartował Lettieri po spotkaniu. – Zawsze będzie ciężko, jeśli ostatni zawodnik podaje przeciwnikowi piłkę do nogi (to a propos sytuacji z bramką Angulo na 2:0 – przyp. red.). Myślę, że jeśli mecz trwałby jeszcze kilka minut dłużej, odnieślibyśmy zwycięstwo.

Tak czy inaczej po przerwie Korona rzeczywiście rozegrała znakomite spotkanie. Za to do przerwy szalał świeżo upieczony kadrowicz, czyli Damian Kądzior. Podobno reprezentacja nakręca i nie jest to wcale wyświechtane powiedzenie. W przypadku Kądziora sprawdza się. Dziś Damian jest na ustach całej piłkarskiej Polski i trudno się temu dziwić. Bo to i zdolny chłopak, i pracowity, i skromny. Takich kibicowski lud bardzo lubi.
My się temu absolutnie nie dziwimy, bo już od prawie dwóch lat piszemy, że z tego chłopaka będą ludzie i to tacy na poziomie właśnie reprezentacyjnym. Rok temu, gdy błyszczał w pierwszoligowych Wigrach, jego ówczesny kolega z drużyny Tomasz Jarzębowski mówił nam: – Dziwię się Michałowi Probierzowi, że nie chciał go w Jagiellonii. Damian czapką nakrywa tę całą pierwszą ligę. Już dziś spokojnie byłby wyróżniającym się piłkarzem w ekstraklasie.

Z Probierzem była powtórka z rozrywki latem, gdy pan Michał został trenerem Cracovii, a z tą samą Cracovią dogadany był już Kądzior. Stało się, jak się stało – Kądzior cały czas mówi, że nie ma do Probierza o nic pretensji, ale kibice długo będą to pamiętać. I jak trzeba – Probierzowi wypominać.

A wracając do Kądziora, chłopak lepiej trafić nie mógł, bo Marcin Brosz odkąd tylko Damian trafił do Zabrza, wydobywa z niego wszystko, co ten ma najlepszego. Czy to przypadek, że w tłumie niezłych ligowców to właśnie Kądziora dostrzegł Adam Nawałka? Żaden przypadek, bo Nawałka to gość, który nie opiera reprezentacji na przypadkowych wyborach.
– Usłyszałem fajne, pozytywne, motywujące słowa. Będę się starał poprawiać swoją grę w lidze i może wtedy dostanę szansę na debiut w którymś z meczów towarzyskich. Ale tak daleko nie wybiegam w przyszłość. Wracam do klubu i będę pracował dalej, z podwójną motywacją. Powołanie jest dla mnie wielkim sukcesem, ale nie mogę z tego powodu trzymać głowy w chmurach, właśnie teraz warto twardo stąpać po ziemi. Jestem pozytywnie nastawiony na to, żeby zrobić wszystko, abym miał szansę wrócić na reprezentację i zagrać. To moje marzenie – mówił nam Kądzior po meczu z Czarnogórą. No i słowa dotrzymuje – wrócił do klubu, jeszcze bardziej zasuwa i gra tak, jakby chciał całemu światu udowodnić, że Nawałka się nie myli. W piątek strzelił Koronie dwa gole, za co w nagrodę dostał koguta, którego też będzie mógł sobie ustrzelić.

A Górnik – przynajmniej do jutra – znów jest liderem. Fajnie te młode chłopaki Marcina Brosza grają. Bezkompromisowo, bez żadnego kunktatorstwa. Ogląda się to z czystą przyjemnością. Niemniej na jedną rzecz muszą tam natychmiast zwrócić uwagę – jeśli Górnik chce się bić już w tym sezonie o najwyższe cele, a przecież chce, to jak najszybciej trzeba uszczelnić grę defensywną. 20 straconych goli w 13 kolejkach? To wynik godny nie lidera, ale pałętających się w ogonie tabeli Cracovii i Piasta. Na dalszą metę z tak dziurawą obroną tak punktować się nie da. Szczególnie jeśli Angulo będzie marnował takie sytuacje, jak tak, którą miał na 4:2. Cóż, Brosz jednak i z tego umie wyciągnąć pozytywy: – Mam nadzieję, że dzięki takim meczom bilety na stadion będą wyprzedawane jeszcze szybciej. Do tego dążymy.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Korona Kielce

  • zgubek

    No jeśli ma to być mecz sezonu,to kiepski to sezon jest.Tak samo kiepski jak sędzia Kwiatkowski(nie po raz pierwszy ) .Górnik poza ambicją i Kądziorem nie pokazał nic wielkiego.Ta liga jest słaba.Nie ma się z czego cieszyć i podniecać,zwłaszcza poziomem gry,gdzie błąd, błędem pogania.
    Sam Pan napisał i to delikatnie, że defensywa lidera pozostawia wiele do życzenia.To święta prawda,ale z tych zawodników stworzyć lepszej się nie da.
    A Legia szuka dalej, szkoda,że w Suwałkach skautów nie było.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli