We Wrocławiu balon pękł. Śląsk zostaje na głowie miasta

Autor wpisu: 14 lipca 2017 18:48

Na godzinę przed rozpoczęciem nowego sezonu radni miasta Wrocławia dowiedzieli się, że nie będzie prywatyzacji Śląska. Przynajmniej przez najbliższy rok Śląsk zostanie na garnuszku miasta, które ma pakiet większościowy 54 procent udziałów.

Na prywatyzację Śląska ani chybi rzucona jest klątwa. Gdy już, już kłopot miał być z głowy, w 24 godziny niezwykła wolta doprowadziła do sytuacji, gdy prezydent miasta Wrocław Rafał Dutkiewicz stanął przed radnymi, prosząc o kolejną dotację – 10 milionów złotych. Bo inaczej klapa na całego, Śląsk zostaje z kontraktami i zobowiązaniami. A bez kasy. Godzinę przed startem ligi.

O kolejnych etapach przejmowania klubu przez prywatnego biznesmena Grzegorza Ślaka (a de facto przez jego firmę Vratislavia-Biodisel) pisaliśmy TUTAJ, gdy pofatygował się on nawet na sparing Śląska z Wisłą Płock, i w czwartek, gdy okazało się, że sprawy, które zdawały się proste gmatwają się niebywale – TUTAJ.

W piątek pogmatwały się na całego, bo prezes Ślak zwlekał i zwlekał z notarialnym potwierdzeniem transakcji zakupu akcji. Nie podobały mu się aneksy do umowy gwarantujące Śląskowi przychody z dnia meczowego i z ewentualnych zysków z przyprowadzenia sponsora tytularnego dla stadionu. Prezydent Rafał Dutkiewicz podkreślał, że wszelkie sugestie prezesa Ślaka są spełniane i że miasto idzie mu jak najdalej na rękę, a prezes Ślak jak mantrę powtarzał: – Chcę przejąć Śląsk, ale nie dostałem niezbędnych gwarancji.
Im częściej powtarzał, tym mniej chyba mu ktokolwiek wierzył. Tym bardziej, że ustalenia między prezydentem Dutkiewiczem były takie, że to prawnicy biznesmena prześlą zapisy tak sformułowane, jak uważają, że będzie najlepiej. Nie przesłali. Ani w czwartek wieczorem, ani w piątek rano.

– Gdy w czwartek żegnałem się z prezesem Ślakiem, zgodził się, że skoro nie podobają mu się sporządzone przez nas aneksy, to zaproponuję we współpracy ze swoimi prawnikami swoje propozycje. Oczekiwaliśmy na te dokumenty. Mieliśmy je dostać wczoraj. Potem, że otrzymamy o godz. 8.30, następnie że o 9.30, a ok. godz. 11 dostaliśmy oświadczenie, w którym prezes pisze, że wciąż się domaga tych trzech rzeczy, że sformułowanie aneksu jest bardzo trudne, wymaga ogromnie dużo czasu – tłumaczył prezydent Dutkiewicz i dodawał: – Pisze też, że nasz aneks nie jest wiążący, bo nie ma zgód korporacyjnych. Dokument podpisali szefowie zarządu, a nie zostało to zaakceptowane przez rady nadzorcze. Mam jednak dokumenty – o których poinformowałem prezesa Ślaka – że rady nadzorcze potwierdziły to dzisiaj. W przypadku Śląska Wrocław potwierdziła to Rada Nadzorcza, w wypadku stadionu potwierdziła Rada Nadzorcza i zgromadzenie wspólników. W naszym przekonaniu spełniliśmy wszystkie oczekiwania prezesa Ślaka, daleko wykraczające poza procedurę prywatyzacyjną.

Co na to Grzegorz Ślak? – W sposób stanowczy protestuję i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie chcę przejąć Śląska Wrocław. Ja po prostu nie miałem na to szans. Nie dostałem niezbędnych gwarancji zasad współpracy Śląska ze spółką stadionową. Gdybym podpisał umowę, byłaby ona niezgodna z moją ofertą. A aneks przesłany mi przez miasto nie miał mocy prawnej, brakowało umów korporacyjnych, dosłanych w ostatnim momencie i tylko częściowo. Jestem bardzo zawiedziony i zdenerwowany, bo nawet zakontraktowałem zawodników, zrobiłem bardzo dużo, by kupić Śląsk Wrocław. Nie przewiduję, że spotkamy się w sądzie, a jeśli tak, to tylko ja mogę oczekiwać odszkodowania od miasta – cytuje jego wypowiedź Polskie Radio Wrocław.

Wniosek. Nie ma żadnej prywatyzacji, Śląsk pozostaje spółką miejską. I… nie ma pieniędzy (Ślak w procesie prywatyzacyjnym był zobowiązany do przekazania 15 milionów złotych rocznie na klub przez trzy lata).
By dalej żyć trzeba znów sięgnąć do miejskiej kasy – prezydent Dutkiewicz wystąpił do rady miejskiej o przekazanie 10 milionów na klub. Z hasłem, że – w jakiejkolwiek formie – de facto to tylko pożyczka. Bo miasto będzie teraz ścigało pana Ślaka sądownie. O 30 milionów odszkodowania i o zwrot kosztów. Z tego miasto Wrocław ma sobie w przyszłości odebrać to, co teraz daje. W przyszłości – po procesie sądowym. Wiadomo, co to oznacza.

Radni wcale nie byli jednomyślni, co robić dalej z tym fantem. Ostatecznie jednak przegłosowali dotację (16 było za, pięciu przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu).

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli