Waldemar Prusik: Górnik to przypadek, który trafia się raz na kilkanaście lat

Autor wpisu: 17 listopada 2017 14:53

To miało być proste pytanie o mecz Legia – Górnik, a skończyło się rozmową o jakości polskiej ligi. Waldemar Prusik, wielokrotny reprezentant Polski, a dziś ekspert Polsatu o tym, czemu Górnik ma szansę na mistrza, a także o tym, że pokazuje jedyną sensowną drogę rozwoju.

FUTBOLFEJS.PL: Pytanie na czasie – Górnik ma szansę, by po meczu z mistrzami Polski na Łazienkowskiej zostać jednak na fotelu lidera?
WALDEMAR PRUSIK: Ma. Jeśli tylko zabrzanie wytrzymają ten mecz fizycznie w drugiej połowie, czy też w końcówce drugiej połowy, to mogą ugrać swoje w Warszawie. Przyjadą zdeterminowani, pozytywnie nastawieni, a piłkarsko… wcale na dziś nie są drużyną od Legii gorszą. Do tego dochodzi otoczka, wszak to tradycja wielkich meczów Legia – Górnik! Akurat dla tych chłopków, którzy dziś grają w Górniku, to nie bez znaczenia. Marcin Brosz potrafił zebrać grupę, która bardzo identyfikuje się z klubem.

To szokujące. Nie dość, że beniaminek jest liderem, to jeszcze przyjeżdża na boisko mistrzów Polski grać jak równy z równym. Aż tak bardzo zrównały się poziomy polskich ligi?
Aż tak to nie. Ostatnio mieliśmy mecze w Pucharze Polski, gdzie pierwszoligowcy jednak byli wyraźnie słabsi od drużyn z ekstraklasy – zresztą od Legii i Górnika właśnie. Różnica poziomów piłkarskich, sposobów i jakości gry jednak jest, gdy patrzymy na całość poszczególnych lig.

No ale z drugiej strony: Górnik liderem ekstraklasy, Odra i Raków walczą o podium w pierwszej lidze, Jastrzębie i ŁKS, czyli beniaminkowie drugiej ligi, w niej prowadzą. Czyli jednak…
Mówimy o dwóch różnych jednak sprawach. Akurat tak się złożyło, że atutem beniaminków stała się stosunkowo mała liczba zmian w składach. I faktycznie to wystarczyło. Górnik, ale także Odra i Raków grają w zestawieniach bardzo podobnych do tych, jakie miały w poprzednim sezonie. Jeśli coś się pozmieniało, to tylko poprzez sensowne wzmacnianie składu, a nie przez jego radykalną zmianę. Tymczasem w ekstraklasie, zresztą także w pierwszej lidze, nie brak zespołów, które latem radykalnie się pozmieniały. Jak choćby akurat mi najbliższy Śląsk Wrocław, a przecież Śląsk nie jest żadnym wyjątkiem. Inny mocny przykład – Lech, który sprzedał wielu swoich młodych piłkarzy – tu brawo za umiejętność ich wprowadzenia i wypromowania. A w ich miejsce wziął sporą grupę zagranicznych i to akurat nie do końca rozumiem.

Górnik też się mocno zmieniał, tylko w trakcie poprzedniego sezonu.
Oczywiście, po jesieni mało kto obstawiał, że to akurat Górnik awansuje do ekstraklasy. Ale kluczowa okazała się wiosna. Ci młodzi ludzie, na których postawił trener Brosz, nabrali bardzo ważnego doświadczenia boiskowego w twardej pierwszej lidze. Nauczyli się walki. Fajni są też charakterologicznie. Widać po nich, że bardzo chcą się pokazać, udowadniać, że słusznie na nich postawiono. Jedyne, czego im na razie brakuje, to trochę sił na to, by zachowywać podobną intensywność gry przez cały mecz. Górnikowi często zdarza się, że dobrze zaczyna, a w ostatnim fragmencie meczu ma większy lub mniejszy problem. Tu wciąż jest sporo miejsca na poprawę.

No i ni z tego, ni z owego… Górnik idzie na mistrza?
Taki sezon… Nie ma wyraźnego faworyta. Legia, Lech, Wisła przez lata przyzwyczajały, że można je obstawiać w ciemno. Miały siłę i tę siłę potrafiły pokazać. Bywało, że ci najlepsi już po jesieni mieli po kilka punktów przewagi. Dziś i Legia ma swoje problemy, i Lech, Wisła – wiadomo, straciła na znaczeniu. No to inni próbują ich podgryzać. Piast, Jagiellonia, teraz Górnik. Uważam nawet, że w tym sezonie szansa na to, że ktoś spoza tych tradycyjnie „wielkich” sięgnie po tytuł, jest największa. I może to będzie Górnik, a może Jagiellonia. Ta liga, przez brak mocnych faworytów, stała się mocno wyrównana.

I niekoniecznie to cieszy…
Tak, bo to wyrównanie nie świadczy o podniesieniu poziomów, a przeciwnie. Fajnie jest dla kibiców, bo dużo się dzieje, bo walka jest do końca, ale poziom ligi jako całości jest słaby. Pokazują to przecież nam rok po roku europejskie puchary – w których biją nas zespoły z lig niegdyś zdecydowanie słabszych od nas. Niby pieniądze w ekstraklasie są coraz większe, ale mam wrażenie, że nie zawsze właściwie wydawane. Ściąga się 7, 8, 10 piłkarzy zza granicy przeciętnej klasy i mówi, że to ma podnieść poziom ligi. Bzdura. To środki doraźne najczęściej służące temu, by klub utrzymał się w lidze. A potem ten klub się utrzymuje, albo i nie. A piłkarskie obieżyświaty odchodzą i nic nie zostaje. Górnik jest tu bardzo ożywczym przykładem.

No tak, zbudowanym na polskiej młodzieży, a w każdym razie na piłkarza jeszcze rozwojowych.
Właśnie. Plus dwóch Hiszpanów, którzy naprawdę są wzmocnieniem. Dają mądrość i doświadczenie. I to jest dobre.  Tak powinno być. To przykład wręcz wzorcowy rozsądnego, potrzebnego dodawania do drużyny piłkarzy zza granicy. Natomiast nie rozumiem i nie zrozumiem ściągania przez niektóre kluby wręcz tabunów obcokrajowców w zaawansowanym piłkarskim wieku. Takich, którzy niewiele wnoszą, a przecież nie są też inwestycją, bo się ich już nigdzie nie sprzeda. Na dodatek jeszcze sporo zarabiają. Pytam się: jaki jest tego sens? Myślę jednak, że to, co pokazał Górnik, podziała na wyobraźnię. Coraz więcej klubów będzie szło jego drogą, bo innej po prostu nie ma. Tylko stawianie na polską piłkarską młodzież może być drogą rozwoju ligi.

Hasło świetne, ale jak rozmawiałem niedawno z Janem Urbanem, zwrócił uwagę, że jeszcze chwila i tej młodzieży nie będzie skąd brać… Bo jest źle szkolona i w ogóle jest jej za mało.
No i trudno się z Jankiem nie zgodzić. Poziom szkolenia pozostawia wiele do życzenia, to prawda. Póki co wciąż brakuje nam na poziomie piłkarskiego nauczania dzieci i młodzieży fachowców, którzy potrafiliby umiejętnie poprowadzić młodego piłkarza od 7- czy 8-latka. Taka jest prawda. A niestety, jeśli złych nawyków, przyzwyczajeń nie zmieni się u młodego piłkarza jak najszybciej, jeśli nie wyłapie się jego błędów, to on z tymi błędami zostanie i jako senior. Na tym to polega. Aczkolwiek właśnie Górnik pokazuje, że gdzieś jeszcze tych piłkarzy z potencjałem można wygrzebać. Młodych, albo już w optymalnym piłkarskim wieku – jak Kądzior czy Kurzawa – ale wciąż z olbrzymimi możliwościami rozwoju. Trzeba mieć dobry skauting, nosa i – przede wszystkim – chcieć! Jeszcze raz powtórzę: według mnie nie ma innej drogi. Niektóre kluby już mocno rozwijają akademie, a inne szybko zrozumieją, że muszą to robić.

Rozmawiał Marcin Kalita

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli