W Łęcznej bojkot, czyli nieustający koniec pewnej koncepcji

Autor wpisu: 3 sierpnia 2016 10:39

W Łęcznej bojkot, tak przynajmniej mówią kibice. Fani nie chcą oglądać swojego zespołu na stadionie w Lublinie i frekwencja spadła. Z 3824 w pierwszym meczu, który Górnicy rozegrali na własnym stadionie w ubiegłym sezonie, do 3574 w obecnym.

W ciągu roku ubyło więc 250 fanów. Nie będę oceniał, czy to dużo, czy mało. Każdy wie swoje. „Najwierniejsi” odtrąbili sukces, „włodarze” też, a państwo ocenią jak jest naprawdę. Dodam tylko, że na tradycyjnym „meczu kasjera”, czyli rywalizacji z Legią było w ubiegłym sezonie 7437 widzów, a na kluczowe, bo decydujące o utrzymaniu spotkanie z Podbeskidziem sprzedano 4056 wejściówek.
Dla wielu kibiców będzie to krzywdzące, ale dla statystyków jasne: więcej emocji budzi przyjazd gwiazd niż ligowy byt lokalnej drużyny. W tym momencie zaczynam rozumieć popularnych „włodarzy klubu”, nie przestając też rozumieć złości niemniej popularnych „najwierniejszych kibiców”.
Tak było już w historii polskiej piłki ligowej parę razy: Pniewy, Wronki, Polkowice, Nowy Dwór, Grodzisk Wielkopolski… Jak długo wytrzymają w Niecieczy? Można świetnie zarządzać klubem, można mieć oparcie w miejscowym sponsorze, ale przy średniej frekwencji 4025 widzów (taką miał Górnik Łęczna za sezon 2015/16) trudno marzyć o rozwoju na poziomie ekstraklasy.
Już wiemy, że w Bogdance i Łęcznej pękli. Co z tego wyjdzie? Łęczna grająca w w Lublinie, fuzja z Motorem, czy może połączenie z Lublinianką? Jest pewne, proces wysychania klubów z małych ośrodków jest nieuchronny.

PS. Drugi mecz Łęcznian w Lublinie oglądało 4015 widzów. Trudno mówić o gwałtownym progresie, ale spadku frekwencji i miażdżącym efekcie bojkotu jeszcze trudniej.

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Górnik Łęczna

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli