W Kielcach konkurs na… absurd kolejki. Po zaciętej walce wygrał… sędzia

Autor wpisu: 3 marca 2017 21:39

Wiecie, jak to jest w gimnastyce artystycznej, jak już pierwszy występ jest na maksymalne noty? Impreza siada, bo reszta wie, że nie ma takiej siły, żeby przebiła. Rywalizacja Korona – Górnik Łęczna otworzyła konkurs na absurd kolejki i… go zamknęła. TOP 3 zajęte.

Pierwsza połowa to był „ziew”. Mogli nie grać. Dokładnie tyle samo, ile w meczu, zdarzyłoby się na rozgrzewce. Ale druga, no, no.
Górnik Łęczna chyba przypomniał sobie o „akcji facebookowej”, którą chwaliliśmy bardzo TUTAJ, i wizualnie chciał udowodnić, czemu warto za nim jeździć nie tylko na stadion w Łęcznej, nie tylko w Lublinie, ale nawet do Kielc. Najpierw gol Bartosza Śpiączki, a potem zabójcze kontry. Tyle że zabójcze miały być dla Korony, a były w konsekwencji dla Łęcznej, bo koniec końców żadna nie została wykorzystana, a mecz skończył się 2:1 dla Korony. Czyli hasło, że najlepsza kontra została wyprowadzona na Facebooku, pozostaje w mocy.

I tu mamy absurd numer jeden, a w zasadzie dwa w jednym. Tak wyglądało bombardowanie bramki Korony: raz, dwa i na wiwat!

Dwa w jednym, bo warto spytać – gdzie była w tej sytuacji defensywa Korony. Wizualnie we własnym polu karnym, ale jak kielczanie chcieli się tylko przyglądać, to mogli sobie usiąść wygodnie przed telewizorem. Wyszłoby na to samo.

Dobrze, potem mamy absurd dwa. Ten faul Javiego Hernandeza:

Na złamanie nogi, nieprawdaż? Toż to nawet nie czerwona, a mocno bordowa kartka. Areszt, 48 godzin, zarzuty i… prace społeczne. A Hernandez od Pawła Raczkowskiego dostał tylko żółtą, ale i tak wyleciał z boiska, bo to była druga żółta. I… bardzo się zdziwił. Wręcz nie mógł uwierzyć. Zaskoczony protestował u arbitra. Raz wracał, drugi raz wracał, chyba nawet „tyknął”.
Javi, chłopie, racja, racja, my też nie wierzymy, że ta kartka była tylko żółta!

No, a na koniec absurd numer trzy. Korona wyrównała po efektownej kiwce i strzale Jacka Kiełba w polu karnym w 88. minucie. A w ostatniej akcji meczu, w czwartej doliczonej minucie Ilijan Micanski najpierw nie trafił w piłkę, a potem padł jak rażony gromem w takiej sytuacji:

Sędzia… odgwizdał jedenastkę! Choć widać, że Micanski najpierw nie trafia w piłkę, a dopiero potem wpada na niego rywal. Co Koronie zabrali w Krakowie (o czym pisaliśmy TUTAJ), to oddali z Górnikiem. I tak to się plotą te sędziowskie kontrowersje. Najbardziej poszkodowany będzie ten, komu na końcu nie zdążą oddać.
Kiełb wykorzystał karnego i Korona wygrała 2:1. Górnik może mieć żal do sędziego, ale powinien przede wszystkim do siebie. Bo przy 1:0 powinien był, mówiąc brzydko, dobić rywala. I raz, i drugi.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli