Vuko musi dostać czas na sprzątanie „Stajni Augiasza”

Autor wpisu: 20 maja 2019 13:05

Piastowi Gliwice należą się gratulację i podziw, bo mistrzostwo Polski dla tego klubu to nagroda za skromność i pracowitość. Waldemar Fornalik stworzył silną drużynę z „salonu” odrzuconych, z piłkarzy, na których – największy przegrany tego sezonu – Legia, nie chciałaby nawet spojrzeć. Zresztą Jakuba Czerwińskiego i Tomasza Jodłowca klub z Warszawy do Gliwic wypchnął i jeszcze grubo do tego dopłacił. Tytuł trafia do klubu, który mądrze poukładał prezes Paweł Żelem, a kapitan Piasta Gerard Badia jest pewnie najsympatyczniejszym piłkarzem Ekstraklasy. Klub z Gliwic da się lubić. A jednak historia tytułu w sezonie 2018/19 roku, to jest historia tytułu przegranego.

Bo – absolutnie nic nie ujmując Piastowi – to Legia to mistrzostwo przegrała. Przegrała – tak jak wcześniej ostrzegano – sama ze sobą. Jeszcze w środę miała szansę odwrócić losy tej rywalizacji, ale poległa w Białymstoku. W złym stylu. Znanym już z meczu z Pogonią, kilka dni wcześniej. Wtedy na światło dzienne wyszła mentalność najlepszych zawodników Legii, którym po prostu zabrakło charakteru.
Na konferencji po niedzielnym meczu z Zagłębiem Lubin, Aleksandar Vuković ujął to dosadnie. Że „na boisku trzeba zapier..ć”. Pomijam formę, w jakiej to zrobił, ale przekaz miał słuszny. Chodziło mu o charakter. Bez tego w futbolu nie da się odnosić sukcesów, nawet jeśli ma się umiejętności piłkarskie. Dzisiaj – po półfinałach Ligi Mistrzów i porażkach Barcelony oraz Ajaksu, których piłkarze przegrali ważne mecze w swoich głowach – widzimy jeszcze lepiej, że mentalność to podstawa. Legioniści też przegrali tytuł w głowach, bo gdy wyprzedzili Lechię Gdańsk uznali, że to koniec wyścigu. Vuković chce się minimalistów pozbyć. Inni chcą się pozbyć… Vukovicia.

Dziś ci wszyscy co już wyją, że „Vuko” się nie nadaje i trzeba Legii prawdziwego, dobrego trenera, myślą tak, jak krytykowany przez nich – dokładnie za to samo – prezes Mioduski. Myślą, że sukces można kupić sprowadzając gotowego trenera, co to weźmie i to wszystko poukłada. Nie, piłka nożna jest bardziej skomplikowana. Przykładów jest mnóstwo. Chwalony dziś Fornalik miał w karierze momenty lepsze i gorsze. Lepsze wtedy gdy dano mu czas, jak ostatnio w Gliwicach. W tym samym Piaście trener Radoslav Latal raz odniósł wielki sukces, a gdy drugi raz dano mu poprowadzić Piasta, już tak kolorowo nie było. Tak więc reguły nie ma. Ten sam trener może mieć kłopoty w tym samym klubie nawet kilka miesięcy później. Gotowców w futbolu nie ma.

Vuković przewietrzy szatnię, poukłada drużynę po swojemu i wtedy będzie go można ocenić jako trenera. Dopiero wtedy. Teraz poskładał na szybko „pęknięte lustro”, ale takie klejenie na ślinę musiało się skończyć katastrofą. „Drużyna ze szkła” znów się rozsypała.
Wcale nie zdziwiło mnie, że przeciwko Jagiellonii nie wyszli w podstawowym składzie Carlitos i William Remy. Po tym co pokazali w poprzednich meczach należała im się „ława”. Na facetach, którym w najważniejszym momencie sezonu brakuje charakteru, daleko się nie zajedzie. Tak jak na chimerycznym Iourim Medeirosie. Można dzięki nim wygrać pojedyncze mecze, ale nie można z nimi wygrać wojny o wszystko. Jak się idzie na wojnę, to trzeba zabrać ze sobą ludzi, co do których ma się pewność, że cię w najważniejszym momencie nie opuszczą.
Dziś najlepszym przykładem tego, że trener nadaje charakter drużynie jest Jürgen Klopp. W Liverpoolu też pozbywał się (i nadal pozbywa) piłkarzy, których umiejętności są ogromne, ale z mentalnością u nich słabiutko. Przekonanie się co charakteru sprzedanego z Liverpoolu Philippe Couthinho kosztowało Barcelonę dużo więcej niż zapłacone, horrendalne 145 mln euro.

Vuković ma prawo ulepić drużynę po swojemu. Ufam mu, jako legioniście z krwi i kości, który zna klub i widzi na co dzień szatnię drużyny. Na pewno bardziej niż kolejnemu wylosowanemu jak królik z kapelusza gościowi jak Romeo Jozak czy Ricardo Sa Pinto, którym powierzano klub nic o nich nie wiedząc. Albo wiedząc rzeczy, które zmuszały przynajmniej do wątpliwości, czy to są właściwi ludzie, by dać im władzę nad Legią.
Mimo fiaska na finiszu sezonu, nadal mam przekonanie, że Legia jako drużyna jest w dobrych rękach. Ten klub – bo nie tylko drużyna – potrzebuje rewolucji i rekonstrukcji. Zarówno w szatni, jak i gabinetach. Pomyłek ludzkich i wtop transferowych było w ostatnich czasach tyle, że nie można tak dalej funkcjonować. Legia przy swojej przewadze finansowej i przewadze potencjału piłkarskiego, powinna wygrywać mistrzostwa kraju jak liderzy w innych tego typu peryferyjnych ligach (np. Dinamo Zagrzeb w Chorwacji), z co najmniej kilkunastopunktową przewagą.
Tymczasem ostatnie mistrzostwa Legia wygrywała w ostatniej kolejce, na farcie. Kolejne tytuły tuszowały problemy na chwilę, by wrócić latem, gdy trzeba się było przejrzeć w bardziej wymagającym zwierciadle, czyli europejskich pucharach.
Vuković na konferencji po meczu z Zagłębiem Lubin powiedział ważną rzecz. Że zrobi coś dla klubu, dla siebie i dla kolejnych trenerów Legii, żeby już nigdy kolejni szkoleniowcy nie byli zakładnikami. Liczę, że powiedzie mu się ta misja oczyszczania drużyny.

Legia rozchwiała się jako konstrukcja, gdy zwolniono Jacka Magierę. Wtedy też bardzo „pomogli” niektórzy piłkarze. Kolejne błędy z wyborem następnych szkoleniowców były pokłosiem tamtego „grzechu pierworodnego”. Magiera zasługiwał na większe zaufanie, na to by rzeczywiście być trenerem na lata. Znał klub i zawodników, ale padł ofiarą intrygi.
Dziś na zaufanie zasługuje Vuković. On wie, gdzie tę drużynę boli. Jeśli on tego najszybciej nie naprawi, to nie zrobi tego szybciej żaden sprowadzony za ciężką kasę „cudak”.
Vuković ma odwagę, żeby konieczną w Legii rewolucję zrobić. Obejmował drużynę, która była zespołem kompletnie rozpadłym. Scalił ją na chwilę, ale nie dojechał z tym „konstruktem” do mistrzostwa. Wie gdzie popełnił błędy. Wie, że zgniłe kompromisy nie prowadzą do celu. Jeśli ktoś będzie miał siłę zrobić w Legii porządek, to musi być człowiek Legii. Ale nikt z gabinetów. Ktoś, kto pokazywał charakter na boisku i w szatni. Ktoś taki jak Vuković.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • smutas

    Herakles miał na oczyszczenie stajni Augiasza z gnoju tylko jeden dzień. Oczyścił je sposobem. Gnoju na Łazienkowskiej w jeden dzień nie da się oczyścić.Uważam,że nie da się tego zrobić przez najbliższe kilka miesięcy. I to z dwóch podstawowych powodów. Pierwszy to Mioduski i brak wizji co do rozwoju tego klubu w jego głowie( może ma ,ale nic o ty nico tym wiadomo), drugi to Vukovic.O ile ten pierwszy problem to rzecz do naprawienia, mądrą politykę można budować z mądrymi ludźmi i takich ,,kudłaty” może znajdzie. Przypadek Vukovica jest niestety bardziej skomplikowany. Rzadko zgadzam się z Beretem Jóźwiakiem. Beret mówi,że Legia jest jak Harvard (jak na polskie warunki).Tam powinni wykładać najlepsi, to nie miejsce do nauki. A Vuko ciągle się uczy. Święte słowo. Vukovic to dopiero maturzysta. Do dyplomu daleka droga, a czas ucieka.Legii nie stać na takie eksperymenty. Zgadzam się z redaktorem,że w ostatnich latach Legia zdobywała tytuły m.innymi dzięki szczęściu. Ponoć szczęście sprzyja lepszym. w tym roku uśmiechnęło się do drużyny złożonej z rzemieślników.A w Legii o czym nie raz pisał i redaktor i koledzy po piórze(klawiaturze), grali jak na polskie warunki artyści.Jak się okazało przebłyski swego talentu rzadko mieliśmy okazję oglądać.Zgadzam się ,że Vuko pokazywał na boisku charakter i w szatni, ale sam charakter to zbyt mało jak na prowadzenie Legii.Byłem świadkiem zdobycia wszystkich tytułów(choć tych z 955 i 1956 nie pamiętam, choć chodziłem z ojcem wtedy na jej mecze), widziałem wzloty i upadki Legii. II miejsce to nie wstyd, ale przykrość dla kibica jest.
    Piast da się lubić,ale bardziej lubię Legię. Cenię też Vukovica, ale przykro mi redaktorze- nie podzielam pańskiego optymizmu odnośnie Vuko w roli trenera.Mój wnuczek też nie widzi go na tym stanowisku.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli