Vadis Odjidja-Ofoe: Musimy wszyscy wymagać od siebie więcej

Autor wpisu: 3 grudnia 2016 08:07

Vadis Odjidja-Ofoe, człowiek z najwyższym kontraktem w Lotto Ekstraklasie, w każdym z ostatnich meczów Legii potwierdza, że jest – niczym święty Wojciech – wart tyle złota, ile sam waży. Ale jego dobra postawa nie wystarczyła do tego, żeby Legia wygrała u siebie z Wisłą Płock. Remis 2:2 piłkarze z Łazienkowskiej przyjęli jako porażkę. Także najlepszy legionista przyszedł do strefy wywiadów ze spuszczoną głową.

Czy umiesz powiedzieć, jak to się stało, że wypuściliście pewne niemal zwycięstwo z ręki?
VADIS ODJIDJA-OFOE:
To nie miało prawa się zdarzyć. To my kontrolowaliśmy spotkanie, prowadziliśmy dwoma golami i – jak się wydawało – nie mogliśmy tego prowadzenia stracić. A jednak… Pozwoliliśmy rywalom nas dogonić na 2:2 i to jest wielkie rozczarowanie. W końcówce udało nam się jeszcze wykreować kilka okazji podbramkowych, ale nie zdobyliśmy z nich gola. Kluczowa była ta pierwsza stracona bramka, ona pozwoliła Wiśle wrócić do gry. Sami przywróciliśmy rywalom wiarę w to, że ten mecz jeszcze nie jest przegrany.

Co nie zagrało w Legii?
W wielu akcjach graliśmy zbyt wolno, zbyt długo rozgrywaliśmy piłkę. No i czasem brakowało też skuteczności, napastnicy nie mogli strzelić do bramki.

Masz na myśli tę sytuację, gdy przebiegłeś z piłką pół boiska, dałeś ją do Prijovicia, a on sam się zakiwał? Pewnie byłeś na niego wściekły, zepsuł się fantastyczną asystę.
Wściekły to nie, bo przecież na boisku każdy chce dla naszej drużyny dobrze, ale czasem po prostu nie wychodzi. Najczęściej jest tak, że napastnicy wiedzą, co zrobić z piłką, gdy są przed bramką rywala. Może gdyby „Prijo” nie przyjmował piłki tylko uderzał ją z pierwszej, to lepiej by wyszło… Ale to nie był nasz dobry mecz. Mieliśmy zbyt dużo strat piłki, zbyt mało było ruchu, zbyt mało akcji kombinacyjnych. Mimo wszystko nie szukajmy winnych. Wygrywamy jako zespół i gdy przegrywamy, to też jako zespół.

No, ale tym razem zremisowaliście (śmiech).
Też jako zespół (śmiech).

To co się stało z Legią w porównaniu do meczu we Wrocławiu sprzed kilku dni, gdzie łatwo wygraliście 4:0?
Bądźmy szczerzy… Tamten mecz w naszym wykonaniu też nie był jakiś wybitny, choć przyniósł nam wysokie zwycięstwo. Teraz musimy zobaczyć, jakie robimy błędy i szybko wprowadzić korekty przed środowym meczem w Lidze Mistrzów.

Czy na jakość waszej gry nie wpłynęła absencja takich graczy jak Miro Radović czy Guilherme? Oni jednak bardzo dużo dają Legii w ofensywie.
Zawsze gdy brakuje dwóch tak dobrych piłkarzy jak „Rado” czy „Gui” to musi być odczuwalne. Ale nie możemy się na tym za bardzo koncentrować. W Legii jest wielu dobrych graczy, którzy mają jakość piłkarską i czekają na swoją szansę, żeby tę jakość pokazać. Usprawiedliwianie się tym, że nie było Radovicia czy Guilherme byłoby łatwą wymówką. Musimy wszyscy więcej od siebie wymagać. Nie mieliśmy prawa nie wygrać tego meczu, taka jest prawda.

Czy może tak być, że to wypuszczone z rąk zwycięstwo wzbudzi w was sportową złość i dzięki temu w środowym meczu ze Sportingiem zagracie lepiej?
Jesteśmy bardzo niezadowoleni z piątkowego remisu. Musimy przed środą zobaczyć, co robiliśmy źle w meczu z Wisłą Płock. Ta lekcja powinna nas czegoś nauczyć przed jednym z najważniejszych meczów w sezonie. Te same błędy już nie mogą się nam przytrafić.

Czy da się po tym piątkowym remisie wyciągnąć jakieś pozytywne wnioski?
Tak, zawsze – oprócz błędów – trzeba szukać także tego, co się zrobiło dobrze. Ale to zadanie trenerów, oni nam pokażą zarówno te dobre, jak również te złe strony. A my tylko będziemy musieli o tym pamiętać w środę.

W końcówce meczu, gdy mieliście rzut wolny, wydawało się z trybun, że masz ochotę wykonać ten stały fragment. A jednak uderzył kolega. Thibault Moulin wykonał go fatalnie…
Rzeczywiście miałem ochotę uderzać, ale skonsultowałem się z Thibault i on mi powiedział, że czuje się na siłach strzelać na bramkę. Więc zostawiłem mu piłkę, żeby mógł się w spokoju skupić na jakości wykonania. Nie wyszło, ale nie przesadzajmy. To była zaledwie jedna akcja w meczu. Mieliśmy kilka lepszych okazji na podwyższenie wyniku, jeszcze przy stanie 2:1.

Co wam powiedział w szatni po meczu trener Jacek Magiera?
Oczywiście nie mógł być zadowolony z rezultatu i naszej postawy. Powiedział, że musimy ciężej pracować, wyciągać wnioski i nie robić tych samych błędów.

Rozmawiał i notował Dariusz Tuzimek

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli