Vadis odchodzi z Legii po raz drugi. Teraz oficjalnie

Autor wpisu: 9 lipca 2017 15:57

Vadis Odjidja-Ofoe odchodzi z Legii Warszawa. Drugi raz. Pierwsze odejście do FK Krasnodar skończyło się… szybkim powrotem. Teraz powrotu nie będzie, bo i Olympiakos, i Legia transfer potwierdziły już oficjalnie. Legia ma zarobić między 2 a 3 miliony euro w zależności od realizacji bonusów.

Tym samym kończy się wreszcie dość długa saga z udziałem bezsprzecznie najlepszego piłkarza Lotto Ekstraklasy Vadisa Odjidji-Ofoe. Rozpoczęta jeszcze przed wakacjami, gdy cała Warszawa, a pewnie i pół Polski prosiło: „Vadis, zostań”. A Vadis odpowiadał niezmiennie: „Najpierw ostatni mecz sezonu, potem wakacje i zobaczymy, co się stanie”.

Stało się to, że z wakacji do Warszawy Vadis wracać już nie chciał. W głowie siedziała oferta właśnie Olympiakosu, gdzie nowym trenerem jest Besnik Hasi. Niemiło wspominany na Łazienkowskiej Albańczyk, który jednakże Vadisa w Belgii odgrzebał, a w Legii konsekwentnie na niego stawiał – mimo że Vadis w tamtym okresie jeszcze nie błyszczał.
Na moment oferta Olympiakosu poszła w kąt, gdy okazało się, że do gry wkroczył jeszcze mocniejszy finansowo Krasnodar (te wielkie, jak się okazało tylko „wirtualne” pieniądze dla Legii – ponad 5 milionów euro w perspektywie bonusów, no i dla samego piłkarza gdzieś ze dwa). Tyle, że Krasnodar wycofał się z transakcji po testach medycznych.

Jak wiemy, Vadis w związku z tym przeszedł w Warszawie drobiazgowe badania, które niczego groźnego nie wykazały. Prawdopodobnie Rosjan zaniepokoiły ślady po dawnej operacji więzadeł. Ale to nie było przeszkodą w dalszych negocjacjach z Olympiakosem – akurat Besnik Hasi historię urazów Vadisa i jego organizm zna bardzo dobrze.

Ostatnie dni Vadisa, to dni wielkiej niepewności, nerwów i irytacji. Przede wszystkim Jacka Magiery, który publicznie co prawda nigdy nie skrytykował samego piłkarza, ale z każdym dniem coraz głośniej domagał się określenia jego statusu. Vadis tylko raz tego lata trenował z Legią, pozostały czas spędził na lataniu, badaniach i negocjacjach. Nie został przez Legię zgłoszony ani do rozgrywek Lotto Ekstraklasy, ani do II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Wrócił do Belgii, ale tym razem bynajmniej nie na łono rodziny, a na obóz Olympiakosu, który akurat tam się przygotowuje do sezonu.

Czyli – zrobił, co chciał, mimo dobitnych słów prezesa Dariusza Miduskiego: „Legia się nie da szantażować”. Możemy się umówić, że Vadis Legii nie szantażował, jeśli tak komuś będzie przyjemniej. Po prostu po swojemu powodził za nos. I zrealizował swój scenariusz.

Teraz Magiera już wie – musi sobie radzić bez Vadisa. I proste to nie będzie. W najważniejszych meczach sezonu Vadis przystawiał swą pieczątkę. We wszystkich momentach kryzysu to właśnie Vadis ciągnął drużynę. Znaczenie jego jakości dla gry mistrzów Polski zostało podkreślone na finiszu sezonu – urosło do akcji „zatrzymać Vadisa”, którą najlepiej zrealizował Michał Probierz z Jagiellonią.
No i ostatecznie Vadis jest zatrzymany przez… Olympiakos. Drugą linię Legii uzupełnił oczywiście Krzysztof Mączyński. Magiera kilka dni temu był pytany o to, czy dla Mączyńskiego widzi bardziej pozycję „6”, czy wyżej – „8”. Ale wtedy nie chciał tego komentować. Na pewno przy najwyższej dyspozycji Michała Kopczyńskiego i Thibault Moulina – ustawienie przed nimi Mączyńskiego (plus mocne skrzydła) to będzie jakieś wyjście. Chyba, że Legia zaskoczy teraz jakimś dużym transferem… do klubu.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli