Vadis, Rado – jak powstrzymać ich zapędy? Pytanie do Bartoszka, ale i do… Magiery

Autor wpisu: 27 maja 2017 12:21

W niedzielnym meczu z Koroną najbardziej wyraźną zmianą w jedenastce Legii będzie brak Artura Jędrzejczyka pauzującego za kartki. Ale to nie jego zastąpienie może być największym wyzwaniem dla trenera Jacka Magiery, a utemperowanie zapędów gwiazd drużyny – przede wszystkim Vadisa Odjidji Ofoe, a także Miroslava Radovicia. Ich ewentualne żółte kartki w Kielcach wyeliminują z meczu o mistrzostwo – z Lechią!

Gwoli ścisłości – zagrożony jest jeszcze jeden bardzo ważny piłkarzy zespołu Adam Hloušek. Tyle że w jego wypadku o „temperowaniu” nie ma co mówić, bo Czech gra na ogół odpowiedzialnie. Jedyny moment szaleństwa w tym sezonie przydarzył mu się z Dundalk, gdy niepotrzebnie zobaczył dwie żółte kartki. W lidze ma tych kartek na razie tylko trzy, co jak na regularnie grającego przez cały sezon obrońcę nie jest wiele. Tym niemniej oczywiście – jeśli Hlouškowi w Kielcach zdarzy się interwencja „kartkowa”, to z Lechią nie zagra.

Większym zagrożeniem jednak zdają się być ewentualne kary, które mogliby dostać Vadis i Radović. Dobrze wiadomo, jak charakterne to chłopaki. Rado nigdy do pokornych nie należał, a z uchodzącego za najlepszego technika i piłkarza ligi Vadisa od czasu do czasu wychodzi „diabełek”. Jak choćby w ostatnim meczu z Jagiellonią, gdy Vadis ewidentnie dał się sprowokować i raz, i drugi. Zresztą trzy kartki zarobił w ostatnich dwóch meczach. Vadis daje się sprowokować nie tylko rywalom, także sędziom. Poznaliśmy już jego charakterystyczne zniecierpliwione machanie rękoma, a i bardzo wyraziste „fuck off” zdarza mu się rzucić w kierunku sędziego, co z lubością wypominał swego czasu Michał Probierz (Probierz: Legii się pomaga).
Vadis w tym sezonie dostał już 12 żółtych kartek (siedem w lidze), Rado – dziesięć (siedem w lidze), następne byłyby bardzo kosztowne, bo obu wykluczyłyby z ostatniego meczu sezonu z Lechią Gdańsk. Z meczu, jak wszyscy w Warszawie liczą, o mistrzostwo.

Rok temu w podobnej sytuacji Stanisław Czerczesow zdecydował się na plan szatański. Niejako „poświęcił” przedostatni mecz z Lechią Gdańsk, nie wystawiając między innymi kilku kluczowych, a zagrożonych kartkową pauzą piłkarzy, by wszystkie siły pchnąć na Pogoń Szczecin.
Mimo wszystko trudno się spodziewać, by Jacek Magiera zastosował podobny manewr. Można powiedzieć więcej: nie może. Czerczesow był w zeszłym roku pewny tego, że bez względu na wszystko i tak zwycięstwo z Pogonią da Legii mistrza. Teraz Legia pewna być tego nie może. Nawet remisując w Kielcach może stracić lidera (o ile z Bruk-Betem wygra Jagiellonia, co wielce prawdopodobne), przegrywając może obudzić się nagle nawet dopiero… czwarta.

W Kielcach, na niezwykle trudnym terenie, gdzie Korona Macieja Bartoszka będzie gryzła i szarpała, i tak już zabraknie Jędrzejczyka (zapewne zastąpi go Łukasz Broź) i Michała Kucharczyka (musi przejść zabieg naprawienia więzadeł w kolanie i do zajęć ma wrócić dopiero w lipcu). Nie wiadomo, co z Dominikiem Nagym, który trenował indywidualnie. Gdyby oszczędzić jeszcze Vadisa czy Rado, Legia grałaby niesamowicie ważny mecz potężnie osłabiona.
Kluczem do sytuacji jest oczywiście odpowiedzialna gra ich obu. Zero prowokacji, zero obraźliwych gestów, zero szarpania z rywalami. Oj, może być ciężko się powstrzymać. Legia w Kielcach nie tylko musi zdobyć komplet punktów, ale i zachować na ostatni mecz w sezonie… komplet kluczowych zawodników.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli