Uwzięli się na tego Mączyńskiego… Teraz szpilę wbił mu Brożek

Autor wpisu: 20 października 2017 19:15

Grzeje się atmosfera przed niedzielnym meczem Wisły z Legią, a w roli głównej na razie Krzysztof Mączyński, odmieniany z tej okazji przez wszystkie przypadki. Kibice Białej Gwiazdy już zapowiadają „ciepłe” powitanie „Mąki”, o czym pisaliśmy TUTAJ. Teraz do chóru dołączył Paweł Brożek, wbijając swojemu byłemu koledze z drużyny szpilę. – Ja Legii kiedyś odmówiłem – przypomniał.

– Szanuję piłkarzy, którzy są przywiązani do barw klubowych. Niestety, w tych czasach taka postawa popada w zapomnienie, ale wszyscy wiemy, że piłka stała się biznesem. Przykład Krzyśka pokazał, że takie deklaracje (dotycząca tego, że na pewno nie przejdzie do Legii – przyp. red.) bywają pułapką – rzucił Brożek, świadomy, że dotrą te zdania, gdzie trzeba. Napastnik Wisły dodał, że temat Mączyńskiego w szatni krakowskiego zespołu wciąż jest jak najbardziej aktualny: – Nie mam z nim kontaktu, ale żartujemy sobie w szatni z tego, czy „Mąka” w ogóle przyjedzie. Odejście Mączyńskiego i Brleka było dla nas sporym problemem, ale nauczyliśmy się bez nich żyć. Grzecznie się przywitamy, ale na boisku będzie już tylko walka o zwycięstwo.

Brożek przypomniał też, że on również swego czasu dostał ofertę z Legii, ale nie skorzystał. – Byłem wtedy w Trabzonsporze. Ktoś zadzwonił, ja grzecznie odmówiłem i temat się zamknął. Nie rozmawialiśmy nawet o finansach ani o długości kontraktu. Podziękowałem i zamknęliśmy temat. Zresztą odchodząc z Wisły, powiedziałem, że będę chciał tu wrócić – opowiadał snajper Wisły.

Co na to wszystko Mączyński? Na razie trzyma fason i nie daje się prowokować. – Zrobiłem w Krakowie tyle dobrej roboty, że mogę tam przyjechać i z podniesioną głową zagrać przeciwko Wiśle. To zrozumiałe, że kibice bardzo emocjonalnie podchodzą do takich meczów. Ja patrzę na to jednak zupełnie inaczej. Bycie piłkarzem jest zawodem – każdy wybiera najlepszą dla siebie drogę, a ja uważam, że podjąłem bardzo dobrą decyzję. Nie zwracałem uwagi na powstałe po moim odejściu zamieszanie, więc teraz również nie chcę się przejmować tym, jak w Krakowie ludzie zareagują na mój przyjazd. Jadę tam z bardzo dobrym nastawieniem, jestem niezwykle zmotywowany i interesują mnie wyłącznie trzy punkty. Natomiast to, co kibice Wisły będą śpiewać czy pisać na transparentach, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ja naprawdę przeżyłem w życiu już tyle, że takie rzeczy mnie nie dotykają – tłumaczy.

Ale na przyjemne chwile nie ma co liczyć. Wiślaccy kibice swoim byłym piłkarzom potrafią wyjątkowo obrzydzić mecz, o czym chyba najlepiej przekonał się swego czasu Emilian Dolha, który Białą Gwiazdę zamienił na Lecha i z tym Lechem przyjechał na Reymonta. Bronił katastrofalnie, już w pierwszej połowie wpuścił cztery gole, a w przerwie poprosił o zmianę. Drugą część spotkania przesiedział w klubowym autokarze i w Lechu już nigdy nie zrobił takiej kariery, jaką się tam spodziewano, że zrobi.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Kraków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli