URBAN: Zimą w Śląsku chciałbym uniknąć sytuacji, którą latem miałem w Lechu

Autor wpisu: 2 stycznia 2017 01:20

Jan Urban dziś przylatuje z Hiszpanii do Polski i prawdopodobnie w czwartek podpisze kontrakt ze Śląskiem Wrocław. A ponieważ jeszcze nie podpisał, to na dzień dobry zastrzegł, że o szczegółach pracy we Wrocławiu nie może rozmawiać. Co nieco udało nam się jednak dowiedzieć.

FUTBOLFEJS.PL: Na początek wyjaśnijmy jedną rzecz. W ostatnim dniu 2016 roku Śląsk napisał w komunikacie prasowym: „Wszystko wskazuje na to, że trenerem będzie Jan Urban. Dokończenie negocjacji, zwieńczone podpisaniem umowy, planowane jest około 5 stycznia 2017 r.”. Czy to oznacza, że są jeszcze jakieś sprawy do uzgodnienia?
JAN URBAN: Nie, to wynika z tego, że w ostatnim czasie byłem w Hiszpanii. Gdybym był w Polsce, to pewnie spotkalibyśmy się wcześniej i umowa byłaby podpisana. Wszystko jest ustalone i dogadane jeśli chodzi o kwestie kontraktowe i skład sztabu szkoleniowego.

Na Sylwestra Śląsk ma trenera. To JAN URBAN 

I do Polski przylatuje pan dopiero w czwartek?
Przylatuję w poniedziałek, ale muszę załatwić jeszcze kilka innych spraw.

Może pan zdradzić na jak długo podpisuje pan umowę i kto znajdzie się w pana sztabie?
Na razie nie chciałbym się wypowiadać o szczegółach pracy w Śląsku, bo jeszcze nie jestem pracownikiem klubu. Nie chciałbym wychodzić przed szereg. Jeśli chodzi o sztab, to powiem tak: zazwyczaj trenerzy mają swoich stałych współpracowników. Ja pracuję od dawna z Kibu Vicuną i Cesarem Sanjuanem-Szklarzem i to się na dzień dzisiejszy nie zmieniło.

Wie pan już jak będzie wyglądała kadra drużyny?
Propozycję pracy dostałem tuż przed świętami, więc dużo czasu na dyskusje nie było, ale rozmawiałem wstępnie z dyrektorem sportowym Adamem Matyskiem. Wiemy, że sprawy kadrowe dziś mogą wyglądać tak, a jutro zupełnie inaczej.

Orientuje się pan mniej więcej jakim potencjałem będzie pan dysponował jeśli chodzi o piłkarzy?
Wiem, że będą zmiany. Wiadomo, że Śląsk chce grać w grupie mistrzowskiej. To normalna rzecz w takim klubie, ale na dziś nie jestem w stanie ocenić potencjału zespołu. Wiem, że chciałbym uniknąć takiej sytuacji, jaką miałem latem w Lechu, kiedy wielu piłkarzy w oknie transferowym myślami było gdzie indziej. Kilku szykowało się do wyprowadzki, jak Karol Linetty czy Tamas Kadar. Ten drugi ostatecznie został, ale był już jedną nogą poza klubem. Umowę z Bröndby Kopenhaga latem podpisywał Paulus Arajuuri i też nie wiadomo było czy zostanie z nami jesienią. Tych zmian było bardzo dużo i zapłaciłem za to wysoką cenę. Pewnych rzeczy w piłce nie da się przeskoczyć. Nie da się, by przebudowana drużyna grała dobrze z dnia na dzień. A ja nie dostałem czasu na pracę z pełną kadrą już po zamknięciu okna transferowego.

W Śląsku ma pan możliwość uzyskać jakieś gwarancje w kwestiach kadrowych? Na przykład, że kadra zostanie zamknięta do połowy stycznia?
Nie, bo wiem jak duża jest nieprzewidywalność w piłce. Czasem wydaje się, że daną sprawę można zamknąć w ciągu kilku dni, a tymczasem przeciąga się ona tygodniami. Mówię tylko o tym, że chciałbym jak najszybciej wiedzieć z kim będę pracował, bo wiem jak ważne to jest, aby spokojnie przygotować drużynę.

Ale rozumiem, że pan przedstawił klubowi jakąś wizję, klub przedstawił wizję panu i wypracowaliście wspólne stanowisko?
To są te szczegóły, o których nie mogę na razie mówić.

Jan Urban zwolniony z Lecha: „Czułem pismo nosem”

Gdy oglądał pan jesienią Lecha, to miał pan poczucie, że Nenad Bjelica kontynuuje pana pracę i że zaczęłoby się układać tej drużynie pod pana wodzą?
Nie wiem, ale nawet gdyby tak było, że Nenad Bjelica korzysta na mojej pracy, to ja życzę dobrze każdemu trenerowi, który przychodzi na moje miejsce. Jeśli chodzi o moją pracę w Lechu, to ważna była jedna rzecz – mieliśmy nieudany początek w lidze, na co miało wpływ to, o czym mówiłem. Potem udało nam się tę sytuację odwrócić, wygraliśmy trzy mecze, jeden zremisowaliśmy. Myślę, że piłkarze byli przekonani, że to się uda, bo przecież podobnie udało nam się wyjść na prostą w poprzednim sezonie, gdy jesienią przyszedłem do klubu. Teraz, kiedy wychodziliśmy z kłopotów, drużyna dostała dodatkowy bodziec w postaci nowego trenera i zaczęło to dobrze funkcjonować. Na razie jest OK, ale każdego trenera poznaje się wtedy, gdy jest kryzys. Przypomnę sytuację gdy do Legii przyszedł za mnie Henning Berg. Zostawiłem zespół na pierwszym miejscu, udało się to miejsce zachować na koniec sezonu, ale potem nie było już tak dobrze, gdy Berg zaczął pracować już tylko na swój rachunek.

Nie pracował pan cztery miesiące. Co pan porabiał w tym czasie?
Cztery miesiące, to nie jest zbyt długo. Większość czasu spędziłem w Polsce. Oglądałem kilka meczów, ale miałem też na głowie kilka spraw prywatnych. Miałem dość szczelnie wypełniony ten wolny czas.

Był pan łączony z różnymi klubami. Może pan powiedzieć, czy w tych plotkach – czy to o negocjacjach z Zagłębiem Sosnowiec, czy z Wisłą Płock – było ziarno prawdy?
Powiem tam: jakieś oferty się pojawiały, ale dziś nie ma sensu o tym opowiadać.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli