Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Autor wpisu: 23 maja 2018 17:34

Będę Legii bronił i będę ją atakował, bo za trzeci z rzędu mistrzowski tytułu nie można krytykować, a za chaos wywołany przez permanentny kryzys i rewolucję trudno chwalić. Nie było chyba jeszcze sezonu, w którym przez boisko przewinęło się w barwach Legii aż czterdziestu piłkarzy, do tego prowadzonych przez trzech trenerów, nie było też w historii naszego futbolu tak silnej dominacji krajowych rozgrywek przez zespół z Łazienkowskiej.

Wielu kibiców, w tym także ci związani z Legią, narzeka, że to słaby mistrz. Można przeczytać, że Legia gra brzydko, nie to co ta z czasów Dziekana. A ile zdobyła tytułów tamta Legia? Wojskowi lat osiemdziesiątych to Kazimierski, Buda, Okoński, Karaś, Kaczmarek, Sikorscy, Gawara, Wdowczyk, Kubicki, Kosecki, Szczęsny i oczywiście Dziekanowski. Ile tytułów zdobyli z Legią ci niewątpliwi wirtuozi futbolu? Zero. To znaczy Szczęsny zdobył, ale w latach dziewięćdziesiątych. Owszem Legia pełznie od kilku lat po swoje mistrzostwa, ale nie sposób nie zauważyć, że po raz pierwszy w historii, oficjalnie, udało się jej zrobić to trzy razy z rzędu. Czynienie z etatowego ostatnio mistrza chłopca do bicia, który ma na siebie brać razy za cały polski futbol jest bez sensu. Słaby mistrz, mistrz z przypadku i łapanki? Można byłoby tak przypuszczać, gdyby nie to, że w polskiej piłce mamy dekadę Legii. Ostatnich dziesięć sezonów to aż trzech różnych właścicieli klubu i z roku na rok coraz większa dominacja na krajowym rynku, Legia pięć raz zdobyła mistrzostwo kraju i tylko raz w tym czasie nie była na podium, po Puchar Polski legioniści sięgali sześć razy. Wszyscy wypominają, i słusznie, ostatnią europejską wpadkę, ale zupełnie niesłusznie przekreślają to co Legia zrobiła w ostatnich latach, będąc jedynym przyzwoicie i regularnie punktującym zespołem z Polski. W ostatnich dziesięciu sezonach na Łazienkowskiej cztery razy oglądano rozgrywki grupowe Ligi Europy i raz Ligi Mistrzów, do tego trzy razy Legia przebijała się do wiosennej, pucharowej części rozgrywek. Z roku na rok liga coraz bardziej jest ligą Legii, konkursem, w którym Legia może przegrać tylko sama ze sobą. W ciągu ostatnich sześciu lat tylko raz skorzystał z tego Lech, w innych sezonach Wojskowi budzili się w porę i wygrywali ligę.

Pół Polski chwali Jagiellonię za to, że znów jest wicemistrzem. Świetnie, ale może gdyby nie sprzedawała najlepszych graczy to by nim została. Że zrobiła to z nowym trenerem? Widocznie sama tego chciała. A Lech? To oddzielny rozdział. Chwali się Kolejorza za akademię, za wspaniałe transfery, za graczy po których ustawiają się kolejki, ale na Boga, tu nie chodzi o handel tylko o wyniki! A gdzie się podziały rewelacje, które w ostatnich latach włączały się do walki o mistrzostwo? Piast i Lechia o mało nie spadły z ligi!

W styczniu pisałem, że Legia już zimą szykuje się na europejskie puchary i na eliminacje do Ligi Mistrzów. Wojskowi działali na rynku transferowym z rozmachem z jakim, jeśli by wierzyć temu co powiedział parę dni temu wiceprezes Piotr Rutkowski, planował Lech Poznań. Planował, ale koncepcję prezesów storpedował trener Nenad Bjelica. Co za cudowna, niespotykana historia o rozrzutnym prezesie i chytrym trenerze. Tymczasem w Warszawie szli szerokim frontem, robili rewolucję, która miała zaprocentować latem, pod jednym wszakże warunkiem, że Legia zdobędzie mistrzostwo Polski. I to był ten najsłabszy punkt programu, bo chwaląc wtedy klub za bezkompromisową przebudowę wyrażałem obawę, że eksperyment może się zakończyć przed czasem klęską porównywalną do tej z czasów „truskawkowego zaciągu”. Było blisko, ale prezes Mioduski podjął ryzyko i po raz drugi w sezonie zmienił trenera. Doszło do rzeczy bez precedensu, Legia zdobyła dublet po wodzą trzech szkoleniowców!

Jacek Magiera – 8 kolejek, 4 wygrane, 1 remis i 3 porażki, 13 zdobytych punktów, średnio 1,6 na mecz, bramki 11-9
Romeo Jozak – 23 kolejki, 13 wygranych, 2 remisy i 8 porażek, 41 zdobytych punktów, średnia 1,7 na mecz, bramki 32-23
Dejan Klafurić – 6 kolejek, 5 wygranych, 1 remis i 0 porażek, 16 zdobytych punktów, średnia 2,6 (!) na mecz, bramki 12-3

Asystent – strażak wykręcił wspaniały wynik, nie przegrywając przy tym meczu i mając najtrudniejszy, bo składający się z górnej połówki ligi, zestaw rywali. Klafurić zagrał niemal tak samo jak dwa lata wcześniej Czerczesow. Przede wszystkim uszczelnił obronę, jego Legia w lidze traciła tylko po pół gola na mecz, podczas gdy prowadzona przez Magierę 1,1, a przez Jozaka równo 1. Tracone bramki nie były jak w przypadku Górnika efektem bezkompromisowości lecz niemocy, piłkarze Marcina Brosza tracąc mnóstwo goli, wprost proporcjonalnie odpowiadali na nie rywalom. Końcowy bilans Górnika to 68-54, najwięcej zdobytych bramek w całej lidze oraz najwięcej, wraz z Koroną, straconych spośród zespołów w grupie mistrzowskiej.
Legia Magiery strzelała 1,37 gola na mecz, Jozaka 1,39, a Legia Klafuricia równo 2 gole na mecz. Pomiędzy 1,37 – 1,1 i 1,39 – 1, a 2 – 0,5 różnica jest wprost kolosalna, to prawdziwa przepaść.
Napisałem, że Klafurić zrobił prawie jak Czerczesow, bo Rosjanin nie stosował rotacji, a Chorwat a i owszem. Czerczesow uczynił to na dobrą sprawę tylko raz, kiedy to wystawił rezerwy na mecz w Gdańsku, zostawiając galową jedenastkę na rozstrzygające starcie z Pogonią. Udało się, Klafuriciowi także, choć mieszał składem aż miło. W 8 meczach, 6 ligowych i 2 Pucharu Polski, wystąpiło 20 piłkarzy, a każdy z nich miał chociaż raz miejsce w wyjściowej jedenastce. Rotacja, parada nazwisk, zarówno trenerskich jak i piłkarskich to cecha tego sezonu. W 51 meczach ligowych i pucharowych wystąpiło… 40 piłkarzy! 40 piłkarzy i 3 trenerów, iście rewolucyjny rekord, do absolutu brakowało już tylko zmiany właściciela, ale to było przerabiane rok temu.

Prezes Mioduski zapowiada, że to już koniec rewolucji, że teraz będzie budowanie w spokoju. Tylko przez kogo i z kim? Legii grozi kolejna rewolucja, bo przecież nie wiadomo czy Klafurić, który poznał i scementował zespół, pozostanie trenerem. Jeśli tak, to będzie znaczyło, że nie udało się ściągnąć nikogo lepszego, że po tym jak został trenerem strażakiem, to tym razem będzie trenerem z konieczności. Z kim Klafurić lub ktokolwiek inny będzie pracował? Wiemy, że na pewno nie z Mauricio, nie wiemy za to, czy na pewno z Pazdanem, Jędrzejczykiem i Mączyńskim. Co dalej z kontraktami Brozia i Astiza, którzy udowodnili swoją przydatność, co z mitycznym lewym obrońcą, który byłby alternatywą dla nierówno grającego Hlouska? Mówi się o skrzydłowym, będzie też prawdziwa rewia wypożyczonych, z Wieteską, Michalakiem, Czerwińskim i Majeckim na czele, którzy pojawią się w klubie po urlopach. Na razie pierwszy pełen sezon, który zaliczył Dariusz Mioduski jako właściciel Legii był nieustannym zarządzaniem kryzysami i rewolucjami. Jaki będzie kolejny, który rozpocznie się od porządkowania pomistrzowskiego bałaganu? Dariusz Mioduski musi to jakoś wszystko uspokoić, bo nie wierzę, że w tym szaleństwie jest jakaś metoda.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • Andrzej Wewiór

    Nic dodać nic ująć. Cała prawda o Legii, ale jaka efektowna. Ci co narzekają na poziom przekonają się kto zostanie najdłużej w grze o Ligę E lub LM. Myślę że nie będzie to Jagiellonia, Lech czy Górnik.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli