Tych, którzy nie mają szczęścia, wyrzuca się do kosza

Autor wpisu: 14 października 2016 23:09

Prezesowi pewnej korporacji sekretarka przynosi na biurko stertę CV kandydatów do pracy. Prezes bierze połowę podań i bez przeglądania wyrzuca je do kosza. Widząc zdziwioną minę sekretarki, wyjaśnia: – Niepotrzebni są nam ci, którzy nie mają szczęścia.

Przypomniał mi się ten stary kawał, gdy zobaczyłem dwie interwencje Kuby Rzeźniczaka w meczu Legii z Pogonią. Po obu Legia straciła bramki. Najpierw Rzeźniczak dał zbyt dużo swobody Adamowi Frączczakowi. Oglądał go jak ruski generał czołgi na defiladzie. Z dystansu. A Frączczak się nie certolił: załadował, wymierzył i wypalił. Nie było czego zbierać. Przy drugiej swojej interwencji „Rzeźnik” musiał mieć przerwę w dopływie krwi do mózgu. Stylu, w jakim zdzielił w głowę Matrasa, inaczej się wyjaśnić nie da. Przerost ambicji nad emocjonalnym rozchwianiem.
Rzeźniczak ma taki moment w karierze, że strach z nim wsiąść do windy, bo ta na pewno się urwie. Wszyscy wiedzą, że on bardzo chce dobrze grać. Są podzielone zdania co do tego, czy umie i pewność, że na razie nie może.
Jacek Magiera to już trzeci trener – po Czerczesowie i Hasim – który próbuje leczyć problemy Rzeźniczaka dawaniem mu kolejnych szans, nawet płacąc wysokie koszty takiej strategii. Kolejni szkoleniowcy wierzą i widzą na treningach (bo to ambitny, pracowity i pozytywny chłopak), że Kuba może dać Legii więcej, niż daje. No, ale ciągle zdarzają mu się klopsy. Dopóki do pełnej dyspozycji nie doszedł Maciej Dąbrowski i tak długo jak kontuzjowany jest Michał Pazdan, Rzeźniczak jest koniecznością. Ale zawsze przychodzi taki dzień, jak w tej korporacji na początku tekstu. Tych, którzy nie mają szczęścia, wyrzuca się do kosza.
Zresztą drugi stoper Jakub Czerwiński też się nie popisał. On z kolei dał się „kupić” na prosty zwód Spasa Delewa przy trzeciej bramce dla Pogoni, którą zdobył Rafał Murawski. Wtedy kibice sobie przypomnieli, że podstawową parą stoperów mieli być w Legii Pazdan i Dąbrowski. No właśnie, mieli…
W Szczecinie po raz drugi pokazał się kibicom Legii Gruzin Waleri Kazaiszwili. Debiutu z Borussią Dortmund na pewno dobrze nie wspomina. Po tamtym spotkaniu Besnik Hasi mówił, że „Vako” znów zagra w Legii, jak się nauczy imion kolegów z drużyny. Podobno już umie, ale akurat Albańczyk tego już nie sprawdzi. Gruzin potrafi grać – jak mawia Hajto – z kija, czyli bez przyjęcia. Od razu złapał „melodię” z Miro Radovicem i widać, że kiedyś to będzie groźna para, która Legii będzie przynosić zwycięstwa. Kiedyś, ale jeszcze nie teraz.
Przyjemnie dla oka pogrywa Vadis Odjidja-Ofoe. Dał super asystę Miro Radoviciowi przy pierwszym golu. Belg gra coraz pewniej i lepiej. On i Guilherme zakładali rywalom z Pogoni niesamowite siatki. Brazylijczyk zrobił to tak bezczelnie, że Nunes aż się zawstydził. Ale cóż z tego, skoro Legia nie była w stanie przywieźć ze Szczecina nawet punktu.
Zwycięstwo 3:2 dała Pogoni dwójka: Adam Frączczak – Rafał Murawski. Ten drugi ma 35-lat i rzeczywiście gra jak stary. Tyle że biega jak młody. Precyzja, wizja gry, klasa piłkarska. Dziarski „staruszek”.
W końcówce meczu Jacek Magiera postawił wszystko na jedną kartę. Zdjął z boiska Czerwińskiego i wpuścił Hämäläinena. Fin nawet nie zipnął. Efekt był jedynie taki, że kontry Pogonii były jeszcze groźniejsze. Kolejny bezbarwny mecz zagrał w Legii Nemanja Nikolić. Tak długo jak długo Magiera nie odzyska go dla drużyny, Legia będzie miała kłopoty.
Jaka jest różnica pomiędzy Legią Hasiego, a Legią Jacka Magiery? Za czasów Albańczyka po stracie gola Legia przestawała wierzyć, że jest w stanie odwrócić losy meczu. U Magiery jest wiara, ale są też katastrofalne błędy w grze defensywnej. Brakuje jakości. Nadzieja, że samo przyjście Magiery do drużyny odmieni Legię, była zbyt optymistyczna. Niby z grą jest lepiej (gra na jeden kontakt, utrzymywanie się przy piłce), ale lepiej to nie znaczy dobrze.
– Przed nami dużo pracy – mówi Magiera. No jest dużo. Naprawdę.
Kolejny mecz Legia zagra na Bernabeu w Madrycie. A w jeszcze następnej kolejce Ligi Mistrzów (2.11) do Warszawy przyjedzie Real. Na razie dorobek bramkowy Legii w Champions League to 0-8.
Pesymiści mówią, że po dwóch meczach z „Królewskimi” ten dorobek będzie taki, jak numer kierunkowy do Warszawy… (0-22).
Złośliwość? Mało prawdopodobne? Tak. Ale po tym jak Legia grała w obronie z Pogonią, nie da się tego wykluczyć zupełnie.

sklep vitasport.pl
forBET
  • ursynów

    No i masz babo placek- a właściwie kosz.Rzeźniczak do kosza, no fakt szczęścia to On nie ma od momentu jak dostał po twarzy od szefa kiboli Starucha,chyba kumpla Leśnego.Ksywy chłopaki mają gites.Ale jeśli Rzeźnik do kosza,to i paru innych też.Jodłowiec katastrofa,Czerwiński to nie ten kaliber.Legia czeka na zdrowego Pazdana jak na Godota.Ale jak mówią inne źródła- zdrowy Pazdan to jak Sen srebrny Salomei (Słowacki),który się nie ziści.Nikolić,zatracił swoją moc cudowną, to syndrom rezerwowego w reprezentacji-vide Teodorczyk. I tak dalej i tak dalej. No to kto ma grać, Malarz, Radović.Tym składem i w takiej formie , Legii nie będzie w ósemce.No bo jak Frączak, były junior Legii, robi z reprezentantami wielu krajów, to co moja babcia sp.Konstancja z dziadkiem, a robiła to co chciała i dużo wysiłku ją to nie kosztowało. No to na Boga, z czym do gości, a do królewskich(Real), to tylko po prośbie o najniższy wymiar kary.
    A może to jak mówił Tym w Rozmowach kontrolowanych- Jeszcze nie zginąłem? To się odbuduje. Oby!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli