Trenerowi Sa Pinto należą się po prostu przeprosiny

Autor wpisu: 12 grudnia 2018 08:40

To był dziwny obrazek po meczu Lechii Gdańsk z Legią: Ricardo Sa Pinto – cały w emocjach – awanturuje się z kibicem z trybun. Po żywiołowej gestykulacji widać, że padają ciężkie słowa. Z obu stron. Portugalczyk tak się w tej słownej przepychance zacietrzewił, że sztab i piłkarze Legii z trudem odciągnęli go z okolic ławki rezerwowych. Źle to wyglądało. Sa Pinto dał się sprowokować, puściły mu nerwy, wyszedł daleko poza rolę trenera. To pewne. Ale też pewne jest, że nie wolno obrażać ludzi. I że Portugalczykowi należą się przeprosiny.

Niestety, nawet gdy się okazało, że trenera Legii obrażał brat piłkarza Lechii Filipa Mladenovicia, nie było żadnej reakcji ze strony gdańskiego klubu. Ani przeprosin, ani wyrażenia ubolewania w jakimś komunikacie, ani… nic. Jakby obrażanie ludzi było czymś zupełnie normalnym i akceptowalnym.
Warto tę akcję zobaczyć na wideo poniżej:

Trudno się broni Portugalczyka, bo on swoje za pazurami też ma. Wiem, że Sa Pinto to nerwus. Wie już o tym cała Ekstraklasa. Od razu widać, że w czasie meczu jest w nim totalnie zanurzony, że emocje pochłaniają go od stóp do głów.

Zresztą po meczu w Gdańsku obiecał przyjść do telewizyjnego studia pomeczowego, ale później kazał przekazać, że rozbolała go głowa. Słabe to…
To był jednak mecz na szczycie Ekstraklasy. Canal+ płaci duże pieniądze klubom za prawo do pokazywania ligi, robi dodatkową – kosztowną – produkcję meczu ze stadionu. A Sa Pinto, na którego kontrakt pieniądze idą także z praw telewizyjnych, boli głowa… Można i tak…
Zresztą mnie osobiście nie podobało się, że po meczu nie potrafi wystudzić emocji. Że łatwo go sprowokować. Bo nie jest rolą trenera wbieganie na boisko, jak to zrobił np. po meczu wyjazdowym z Dudelange. W końcówce spotkania, trener ma myśleć jak poprawić postawę swojej drużyny na boisku.
Tak jak Jacek Magiera, w meczu Legii z Lechem, jesienią 2016 roku. Gdy Lech wyrównał na Łazienkowskiej po rzucie karnym w 88. minucie spotkania na murawie wybuchło wielkie zamieszanie z udziałem zawodników, a także piłkarzy rezerwowych. Czerwoną kartkę dostał Jasmin Burić. Jacek Magiera w czasie całej tej „zadymy” w ogóle się nią nie zajął. W tym czasie tłumaczył przy linii bocznej Hämäläinenowi, jak ma grać gdy zaraz wejdzie na boisko. Fin w 90. minucie strzelił gola na 2:1, dając Legii zwycięstwo. To jest właśnie robota trenera! Magiera z chłodną głową cały czas myślał, jak w te dwie minuty powalczyć jeszcze o zwycięstwo. Zadymę na boisku zostawił innym.
A wiecie gdzie w takiej sytuacji byłby Sa Pinto?
Dariusz Mioduski broni Portugalczyka: – Trener Sa Pinto przeszedł do nas z reputacją, która wydaje mi się trochę nie fair. Ale to był i jest trener dla Legii. To facet, który ma coś, czego ja oczekuję – nienawiść do przegrywania. Nie akceptuje porażek, a to jest godne naszego klubu. My też nie możemy akceptować porażek i on idealnie do tego pasuje. Portugalczyk ma swój styl, wie czego chce. Stał się liderem szatni i to jest to, czego ja chciałem. Jestem absolutnie zadowolony z tego, że jest z nami – mówi prezes Legii.
Rozumiem Dariusza Mioduskiego o tyle, że Legia potrzebowała lidera i takim stał się nie żaden z zawodników, ale szkoleniowiec. Tyle tylko, że różne są modele liderowania. Sa Pinto to taki przywódca z błyskiem szaleństwa w oczach, bardziej przypominający kapitana statku piratów, niż szefa stabilnej firmy. Tak, tak. Aniołkiem nie jest.

Ale nawet biorąc pod uwagę tę reputację z jaką do klubu trafił Portugalczyk (na YouTubie znajdziecie łatwo jego przepychanki przy linii bocznej z ligi belgijskiej), to faktem niezaprzeczalnym pozostaje, że nie można ludzi obrażać.
Stefan Mladenović – brat Filipa Mladenovicia, piłkarza Lechii, zachował się chamsko. Podszedł pod ławkę rezerwowych i ciskał grube wyzwiska. Jakby stadion piłkarski był miejscem wyjętym spod prawa, gdzie można robić co się chce, np. łamać prawo. Bo obrażanie, znieważanie ludzi jest przestępstwem karalnym. Można to ścigać.
Dziwi mnie zachowanie Lechii. Po pierwsze w tym miejscu powinien być jakiś ochroniarz czy steward, który wyprowadzi agresywnego kibica.
Po drugie Lechia powinna zareagować, gdy okazało się, że do incydentu doszło. Tym bardziej, że smrodu narobił brat piłkarza Lechii. Można przeprosić, wyrazić ubolewanie. Można zapowiedzieć, że ten kibic nie dostanie więcej wejściówki VIP. Można zrobić cokolwiek.
Prezes Lechii Adam Mandziara siedział w czasie meczu z Legią w towarzystwie Dariusza Mioduskiego. Ten zwyczaj, że szefowie klubów oglądają mecze razem, przyszedł do nas z zachodniej Europy i ma być przykładem i dowodem na to, że można oglądać mecz wspólnie, mimo, że się kibicuje innym drużynom. A emocje wcale nie muszą odbierać rozumu, jak to się stało w przypadku Stefana Mladenovicia.
W Polsce nie możemy zgadzać się na „bałkańskie standardy” wprowadzane do Ekstraklasy.
Lechia powinna kibica ukarać i przeprosić Sa Pinto, że do incydentu doszło na jej stadionie. Nie ma innej drogi, jeśli nie chcemy dopuścić do kompletnego schamienia na polskich stadionach.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • KonopLG

    Tych też trzeba ukarać wg tego toku myślenia …. https://www.facebook.com/onefootball/videos/1455640894571987/

    • meriva

      Wg. tego toku myślenia, Tych tam nie było. Mają przerwę zimową.

  • zgubek

    Wart Pac pałaca. Sa Pinto to furiat i nie zawsze jest to dobre dla drużyny.Jego nerwowe poczynania na ławce są czasami śmieszne, ba prowokujące, zarówno zawodników, sędziów, a przede wszystkim kibiców.Pan trener sam swoim zachowaniem naraża się na zaczepki,a podany przykład przez redaktora trenera Magiery,świadczy,że tych panów nie tylko różni temperament, ale i kultura.Nie bądźmy tacy drobiazgowi, bo na Legii zdarzały się podobne historie i nikt z tego powodu larum nie podnosił.Kiedyś słyszałem takie zdanie o znieważonym bokserze,,Boksera możesz obrazić, ale możesz nie zdążyć go przeprosić” I tyle.

  • Antypajac

    Panie Tuzimek, ogląda Pan mecze np. Premier League? Tam pół stadionu musiałoby przepraszać, piłkarzy, trenerów, działaczy, a nawet matkę sedziego. Robisz Pan z igly widły. Przypadków w naszej lidze tysiące. Ale jak nie ma o czym pisać, to do jednego się przyjechać trzeba. Napisz Pan artykuł, np. o nieposkromionych karnych przeciw Legii, w meczach z Lechią i Piastem. Czy o tym zabraniają pisać?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli