Trener Jozak: Legia to jest drużyna zwycięzców!

Autor wpisu: 10 lutego 2018 10:24

Trener Romeo Jozak musiał się wpisać także swoją osobą w mocny charakter, jaki chce nadać swojej Legii i jaki Legia pokazała w cokolwiek szalonej końcówce meczu w Lubinie (3:2). – To jest drużyna zwycięzców – powtarzał po spotkaniu na każdym kroku. I zaszalał z piłkarzami, gdy wodze oddał… wodzirejowi Aco Vukoviciowi.

Chce się prowadzić drużynę „kozaków”? To samemu trzeba być kozakiem. Na przykład oglądać końcówkę meczu w samej koszuli przy temperaturze kilku stopni poniżej zera.

A potem – nie schodząc z murawy – stanąć do pomeczowego wywiadu przed kamerą telewizji narzucając na tę koszulę tylko samą marynarkę.
Jozaka musiała rozgrzewać energia szalonej końcówki meczu z Zagłębiem, ale też wykorzystał chwilę, by dać mocny przekaz:
– Zwycięstwo 10:0 nie ucieszyłoby mnie tak bardzo, jak ta wygrana. Bo pokazaliśmy jako drużyna, że nawet jak nas zduszą, to potrafimy się podnieść, jak upadniemy, potrafimy się podnieść – to hasło okazało się ulubionym Jozaka w piątkowy wieczór. Powtórzył je trzy lub cztery razy przed kamerą, powtórzył kilkanaście minut później piłkarzom w szatni.
Na nagraniu telewizji klubowej Legii widać, jak cała drużyna świętuje wygraną z Zagłębiem właśnie pod hasłem Jozaka: „Upadliśmy, ale potrafiliśmy się podnieść. Jesteśmy drużyną zwycięzców!”

Ale chorwacki trener powiedział, a w zasadzie wykrzyczał, co miał do wykrzyczenia, i oddał „lejce” wodzirejowi Vukoviciowi.
Pamiętacie hasło Jacka Magiery: „Będziemy się cieszyć i śpiewać, ale po mistrzostwie”? Jozak po pierwsze po „nocy plaskaczy” zrozumiał, że nie tylko muszą uczyć się jego piłkarze. Także on musi uczyć się piłkarzy. I się ich uczy. Po drugie – przywrócił porządek hierarchii. Na ławce Vuko musi siedzieć cichutko jak trusia. Jedynym przywódcą jest Jozak i to widać. Ale w szatni… Jeszcze po takim meczu! Chwila szaleństwa zostaje oddana w ręce, a właściwie w gardło Vuko: „Nie poddawaj się, ukochana ma…” itd. W czym zresztą trener bierze aktywny udział.
Rzućcie okiem na nagranie z telewizji klubowej:

Jozak zresztą po meczu w Lubinie nie ograniczył się tylko do pochwał i śpiewania. – Nie wiem, co się z nami stało w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Przestaliśmy grać „swoje”, daliśmy się zdominować. To materiał do analizy dla nas wszystkich – tłumaczył wskazując na najsłabszy moment gry.
Ale oczywiście więcej było pozytywów i trener nie uciekał nawet od indywidualnych laurek:
– Kilku piłkarzy zagrało dziś po raz pierwszy w barwach Legii i ci zawodnicy zaprezentowali się bardzo dobrze. Remy – solidność, Antolić – mądrość, Philipps – znakomicie się poruszał. Swoje zrobił też Miro Radović. „Rado” to legenda i ikona polskiej ligi. Świetnie zagrał dziś też Mączyński, z dobrej strony pokazali się Pazdan i Malarz. Niezgoda staje się kluczowym zawodnikiem zespołu.
Dziś wygraliśmy, ale nie jest to jeszcze wygranie całych rozgrywek. To było ważne spotkanie, ale przed nami wciąż wiele pracy. Mam nadzieję, że przez całą wiosnę będziemy oglądać tak emocjonujące mecze. Kontuzja Szymańskiego to raczej stłuczenie i nie przewidujemy nic poważnego. Jego dzisiejszy występ był bardzo udany. Mimo młodego wieku, Szymański gra bardzo dojrzale i rozważnie.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli