Transfery Legii, czyli huzia na Józia. I nie oglądamy się do tyłu…

Autor wpisu: 1 września 2016 12:58

Pazdan z Lewczukiem zagrali razem w ośmiu meczach, w których Legia straciła jedną bramkę. Dąbrowski po transferze zagrał w dwóch meczach - Legia straciła w nich... sześć goli.

Letnie okienko transferowe, a szczególnie jego gorący finisz, wykreowało Legię zdecydowanie ofensywną. To bardzo dobra wiadomość dla jej fanów. I gołą jak święty turecki w tyłach. To akurat kiepska wiadomość dla fanów.

Że to przesada? Może trochę. Oczywiście – duet Michał Pazdan i Maciej Dąbrowski czy Michał Pazdan i Jakub Czerwiński wsparty Arkadiuszem Malarzem za plecami to wciąż jak na Lotto Ekstraklasę docelowo mur trudny do skruszenia. Aczkolwiek trudno nie zauważyć, że to mur, którego cegły na razie stoją tylko luźno na sobie położone. Pazdan nie zagrał jeszcze żadnego meczu w duecie z Dąbrowskim, siłą rzeczy także z Czerwińskim. Przetarciem będzie spotkanie z Bruk-Betem, a cztery dni później z… Borussią Dortmund.

Pazdan – Lewczuk, czyli jeden gol w plecy na osiem meczów
Duet Pazdan – Lewczuk wykuwał się długie miesiące w różnych konfiguracjach na środku defensywy i wykuł się na tarczę nieskazitelną. Legię Besnika Hasiego można było krytykować za mnóstwo rzeczy, ale jedną z niepodważalnych statystyk była ta: Pazdan z Lewczukiem w tym sezonie zagrali razem w ośmiu meczach, w tych ośmiu meczach Legia straciła jedną bramkę. Jedną. Dąbrowski jak na razie po transferze z Lubina zagrał w dwóch meczach – Legia straciła w nich… sześć goli. I niestety to nie jest tylko pusta zabawa liczbami. Ten „legijny” Dąbrowski wyglądał w tych dwóch meczach jak piłkarz o klasę gorszy od tego „lubińskiego” Dąbrowskiego.
Problemem Legii na środku obrony jest nie tylko to, że został rozbity duet Pazdan – Lewczuk, nie tylko to, że Jakub Rzeźniczak nieoczekiwanie ogląda mecze z wysokości trybun. Także to, że za Lewczuka (poniekąd i Rzeźniczaka) wzięła piłkarzy, którzy dobrze wyglądali w pewnych konkretnych ekosystemach – Dąbrowski w machinie wykreowanej przez Piotra Stokowca, Czerwiński przy Jarosławie Fojucie. Ich gra w systemie Hasiego, u boku Pazdana, to po prostu niewiadoma.
Tak czy siak, dopóki jest Pazdan, wciąż nie wygląda to źle na tle ligi, ale przecież nie jest trudno sobie wyobrazić sytuację (kartki, kontuzje), gdy duet Czerwiński – Dąbrowski musi wyjść na Real Madryt. Trochę włosy dęba stają, nie? A przecież tak mało brakowało, a Legia i tego Pazdana by sprzedała.
Linia obrony została latem przetrzebiona w stopniu dużym. Odszedł nie tylko Lewczuk, przecież nie ma także jej najlepszego wiosną piłkarza – Artura Jędrzejczyka, nie ma i Tomasz Brzyskiego, który – co by nie mówić – jakąś tam możliwość zmiany na lewej stronie dawał. Teraz został tam osamotniony Adam Hloušek, w środku – dopóki nie zostanie ocucony Rzeźniczak – są Pazdan, nowicjusz w zespole Czerwiński i wyglądający na dalekiego od optymalnej formy Dąbrowski, na prawej niedoceniani przez Stanisława Czerczesowa, a odrestaurowani przez Hasiego Bartosz Bereszyński i Łukasz Broź. W przypadku, odpukać, jakichkolwiek absencji na Borussię, Real i Sporting wyglądać to będzie zatrważająco.
Dla formalności wyliczając transfery Legii, można tu jeszcze wyliczyć przesuniętego do rezerw Stojana Vranješa, ale on oczywiście ostatnimi czasy wpływ na grę Legii miał znikomy, poza tym akurat defensywni pomocnicy zmartwieniem na tę chwilę nie są (tym bardziej, że Hasi odżegnuje się od klasycznej „6”).

Hamalainen – reprezentant w III lidze?
Legia w okienku transferowym postawiła na kreację i ofensywę. I w przenośni, i dosłownie. Thibault Moulin, Steeven Langil, Vadis Odjidja Ofoe, Miroslav Radović, Waleri Kazaiszwili (plus Węgier Dominik Nagy – ale to od zimy) – wszyscy jak na Lotto Ekstraklasę statystyki i cv mają „odpalone w kosmos”. Do tego trzeba oczywiście dorzucić wiarę w magię Rado, do tego trzeba dorzucić zatrzymanie Nemanji Nikolicia, co w zasadzie można uznać za… najważniejszy dla Legii „transfer” lata.
Zważywszy na to, że w ofensywie są jeszcze Guilherme, Michał Kucharczyk, Aleksandar Prijović, Kasper Hamalainen, to aż nie da się nie zapytać… no i gdzie oni się wszyscy pomieszczą?! W pierwszym odruchu nasuwa się, że Hamalainen, podobnie jak Mihaił Aleksandrow, to raczej mogą zająć się wnikliwym studiowaniem tabeli III ligi. Dla powołanego do reprezentacji Fina to może być ciężka mentalnie jesień. Na pewno sygnał do mocnej pracy i szybkiego gubienia kilogramów dostaje Ofoe, bo sama pieczątka „Norwich” w takim towarzystwie już go w niczym nie ratuje.
Jeśli założymy, że do Malarza i czterech obrońców dorzucamy Tomasza Jodłowca, Guilherme i Nikolicia, to dla pozostałych zostają raptem… trzy miejsca w składzie.
W tym momencie wypada tylko westchnąć – z taką grupą Legii będzie brakować Pucharu Polski, bo ten stwarzałby możliwość ogrywania rezerwowych. Wszak w Lotto Ekstraklasie i Lidze Mistrzów Hasi zamierza grać tylko najlepszymi, tak zapowiedział.

Zawsze można powiedzieć, że z Jędrzejczykiem i Lewczukiem strach przed zderzeniam z TIRami w Lidze Mistrzów też miałby wielkie oczy. To prawda, ale teraz to już ma jak z japońskich anime. W zasadzie same załzawione oczy. Nasuwająca się na myśl rada? Trzymać piłkę jak najdalej od własnej bramki! Zaatakować, oszołomić! Nim rywal zechce sprawdzić, co kryje się w tyłach…

 

 

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • Woltan

    Szukanie na siłę problemu! Za przegrane mecze to chyba odpowiada cała drużyna a nie tylko obrońcy! I to cała Legia była w tych meczach słaba!Dajmy czas Dąbrowskiego i Czerwińskiemu .Obrońca odszedł i obrońca przyszedł tak się zmieniają kadry zaspołów. Autor tego artykułu to chyba myślał że Lewczuk będzie grał z Pazdanem ze 109 lat.Pewnie jakby Legia kupiła 3 obrońców to artykuł miałby też taki tytuł ale wtedy za mało by było nowych pomocników. ????

  • Yano Sik

    Nasuwająca się na myśl rada? Trzymać piłkę jak najdalej od własnej bramki! Zaatakować, oszołomić! ??????????

    Jak to ma wyglądać na boisku: oszołomić ?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli