Tomasz KĘDZIORA: Przypominam, że w Warszawie załatwił nas sędzia, a nie Kasper

Autor wpisu: 10 kwietnia 2017 10:38

– Myślałem, że dowieziemy prowadzenie, ale czasem tak bywa, że grasz dobrze, prowadzisz 1:0, jesteś w niebie i nagle dostajesz dwie bramki. Przegraliśmy bitwę, ale wojna trwa nadal – mówi Tomasz Kędziora, strzelec pierwszego gola w meczu Lech – Legia (1:2).

FUTBOLFEJS: Ostatnie trzy mecze w lidze to dwa remisy i teraz porażka z Legią. Lech stracił impet?
TOMASZ KĘDZIORA: Wygraliśmy w Pucharze Polski z Pogonią (1:0), nie ma co się załamywać. Trzeba wygrać w Płocku z Wisłą, trzeba wygrać z Ruchem, potem dzielimy punkty i zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Ten gol stracony w ostatnich sekundach to wynik braku koncentracji, pecha?
Nie ma co nad tym płakać. Trzeba zacisnąć zęby i pracować dalej. Nie przegraliśmy jeszcze całego sezonu, przegraliśmy mecz z Legią. Graliśmy dobrze i nie ma co się dołować. Mieliśmy sytuacje, sam mogłem strzelić jeszcze jednego gola. W tej chwili każdy ma do siebie pretensje, ale musimy podnieść głowy i grać dalej. Przegraliśmy bitwę, ale wojna jeszcze trwa.

Znowu, tak jak w Warszawie, załatwił was były kolega Kasper Hämäläinen.
Chciałem tylko zauważyć, że w Warszawie nie załatwił nas Kasper, tylko sędzia. Dziś strzelił prawidłowego gola, ale my nie patrzymy na to, kto nam strzela.

Ty strzeliłeś na 1:0. Nie było błędem to, że się cofnęliście i zaczęliście bronić wyniku?
Naturalne jest, że gdy strzela się gola tak późno, to rywal rzuca się do ataku, a zespół, który prowadzi, chce obronić wynik. Nie ma sensu rzucać się, żeby zdobywać kolejne bramki, bo trzy punkty są za wygraną 1:0 jak i 3:0. Myślałem, że dowieziemy prowadzenie, ale czasem tak bywa, że grasz dobrze, prowadzisz 1:0, jesteś w niebie i nagle dostajesz dwie bramki. Z Pogonią udało nam się wygrać 1:0, chociaż graliśmy słabo.

Tracicie punkty w drugim z rzędu meczu przy pełnych trybunach. Można z tego wyciągać jakieś wnioski?
Gdybym chciał grać przy pustych trybunach, to bym poszedł do A-klasy. Po to przyjechałem do Poznania, żeby grać w takiej atmosferze. Teraz nie jest przyjemnie, bo nie wygrywamy, ale publiczność bardzo nam pomaga i chcielibyśmy, żeby stadion zawsze był pełny.

Czy na boisku w meczu z Legią było równie niesympatycznie, jak w meczu z Lechią sprzed kilku tygodni? Mam na myśli indywidualne pojedynki z rywalami, bo momentami było ostro.
Nie. Zresztą wcześniej też nie było niesympatycznie.

Rozmawiał i notował: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

  • ursynów

    Panie Kędziora jakiś Pan biedny.Hamalainen strzelił wam gola ze spalonego, sędzia zawinił. A sędzia Marciniak to dobry był w meczu z Lechią.Widział tylko faule drużyny z Gdańska, a na wasze chamskie zagrywki przymykał oko.Legia potrafi grać z drużynami z czuba tabeli, Lech jest katem dla Arki,Piasta czy Niecieczy.Gorzej gdy musi grać z Wisła czy Legią.Słynny ,,Baryła”, trener, który z Lechem zdobywał dwukrotnie Mistrza Ligi,powiedział,że w piłce , jak na rybach,liczy się to,co w sieci.A w niedzielę Legia miała o jedną rybę więcej,a tym rybakiem,który tę rybę tam umieścił był Kasper.No i gitara.

    • Greg

      No i gitara… Ale wschodnią kurwą jest i będzie! No i to jest gitara!… :-/

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli