Taki mecz w poniedziałek? Naprawdę niebywałe. Ale oczywiście nie obyło się bez kontrowersji

Autor wpisu: 18 września 2017 21:11

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów – no chyba że zaczyna nam zawodzić pamięć – w poniedziałek, na zakończenie kolejki ekstraklasy, wybrano mecz, który zapowiadał się ciekawie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Okazało się, że rzeczywistość przerosła nawet oczekiwania. Spotkanie Lechii Gdańsk z Jagiellonią (3:3) obfitowało w emocje. Różne.

Po pierwsze był to naprawdę niezły mecz, a jak na nasze ligowe warunki, nawet bardzo dobry.
Po drugie nie brakowało bramek – wynik 3:3 i tak robi wrażenie, a trzeba dodać, że goli mogło być więcej.
Strzelać zaczęła w 11. minucie Lechia, a konkretnie Błażej Augustyn. Ten sam zawodnik rozwiązał też worek bramek dla… Jagiellonii po samobójczym golu.
Na początku drugiej połowy było już 1:3 dla gości i mecz nabrał nowych barw – kibice gospodarzy dali dobitnie odczuć swoim piłkarzom co myślą o ich grze. Zresztą nie pierwszy raz w tym sezonie.
W tym czasie kibice przed telewizorami niewiele jednak widzieli – łącznie z bramkami, bo na długie minuty rwała się transmisja z powodu… burzy nad Paryżem.

Przy stanie 2:3 (bramkę kontaktową zdobył Marco Paixao) na boisku doszło do sytuacji, która prawdopodobnie zaważyła o końcowym wyniku spotkania. W 72. minucie Jaga przeprowadziła fantastyczną kontrę – pierwszy strzał obronił Kuciak, padł na murawę, sędzia nie przerwał akcji, a potem… Zresztą sami zobaczcie i oceńcie.


Gol nie został uznany – sędzia Łukasz Szczech odgwizdał faul. Ale pytanie – kto tu kogo faulował? Czemu sędzia nie utrzymał korzyści? Na dodatek gwizdek sędziego zabrzmiał w momencie, gdy piłka leciała już do bramki. Kuciak co prawda leżał już wcześniej i zgłaszał kontuzję, ale wówczas arbiter akurat puścił grę. Sytuacja mocno kontrowersyjna, tym bardziej że byłby to gol na 4:2 dla gości, czyli pozamiatane.
Tymczasem w tym spotkaniu nie był to koniec emocji – już w doliczonym czasie gry wynik na 3:3 ustalił Paixao.
Goście mogą sobie pluć w brodę…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli