Szymański udowodnił wczoraj, że zasługuje na pochwały. – Sam nie spodziewałem się, że mam tak silne uderzenie

Autor wpisu: 28 kwietnia 2018 11:22

Wczorajszym meczem z Koroną Kielce Sebastian Szymański udowodnił, że komplementy, które płyną pod jego adresem od dłuższego czasu, nie są na wyrost. Młody pomocnik Legii otworzył wynik w Warszawie, miał duży udział przy drugim golu i w ogóle był aktywny w całym meczu. – Cieszę się, że się przełamaliśmy. Ale teraz skupiamy się już na finale Pucharu Polski – powiedział po spotkaniu Szymański.

– W głowie siedziało nam, że dawno nie wygraliśmy u siebie i ta seria nie wyglądała zbyt dobrze. Dlatego cieszę się, że się przełamaliśmy. Ale nie było to łatwe zwycięstwo i na pewno nie wyszła nam końcówka, bo Korona strzeliła gola grając w „dziesiątkę”, a my nie byliśmy w stanie stworzyć sobie sytuacji. Oddaliśmy im inicjatywę i taka sytuacja nie może się nam przydarzyć – mówił zawodnik. – Przed nami finał Pucharu Polski. Wiemy w czym Arka jest dobra, ale na pewno nie możemy ich zlekceważyć. Wszystko będzie zależało od nas i naszego podejścia.
To, że Szymański jest utalentowanym i perspektywicznym piłkarzem wiemy od dawna, zresztą chwalony był nie raz i nie dwa przez wielu ekspertów i przede wszystkim trenujących go szkoleniowców. Brakuje mu jeszcze oczywiście doświadczenia, ale dostając szanse na grę od początku meczu – tak jak w piątek z Koroną – buduje swoją pozycje i, co ważne, pewność siebie. Sebastiana nie ma co zagłaskiwać, ale i Jacek Magiera, i Romeo Jozak, zapewniali, że chłopak ma dobrze poukładane w głowie i uderzenie wody sodowej do głowy mu nie grozi. Oby. Bo osiemnastolatek (19 lat kończy w maju) papiery na granie na pewno ma. Przydałoby mu się jeszcze nabrać trochę więcej masy mięśniowej, bo nadal przy innych zawodnikach wygląda jak dzieciak, ale w klubie przecież zdają sobie z tego sprawę i (chyba) kontrolują jego rozwój. Zresztą Krzysztof Mączyński w przerwie wczorajszego meczu przekonywał w Canal+, że Sebastian tylko sprawia wrażenie takiego wątłego i delikatnego, a tak naprawdę to niezły zadziora i wcale nie jest tak łatwo go „przestawić” czy przewalić.
Na dodatek golem z dystansu udowodnił, że dysponuje naprawdę silnym strzałem.
– Sam nie spodziewałem się, że mam tak silne uderzenie – śmiał się po meczu. – Trenowałem sporo z Cristianem Pasquato strzały z dystansu i dzisiaj udało mi się uderzyć z dalszej odległości. Nie tak ładną jak Cristiana (z Wisłą – red.), ale fajnie, że wpadło. Analizujemy spotkania i w każdym meczu mamy okazję na strzały z dystansu. Zmieniliśmy nasz styl gry, bo wcześniej próbowaliśmy wejść z piłką do bramki, co nie przynosiło efektów.
W pierwszej połowie Jarosław Niezgoda zdobył bramkę, ale sędzia jej nie uznał. bo Szymański był na minimalnym spalonym.
– Cieszyłem się tak, żeby nie było widać, że jest spalony. Ale myślałem o tym, że trochę za szybko ruszyłem. Jarek zrobił swoje, to ja powinienem chwilę poczekać z wyjściem na pozycję.
To była właśnie jedna z tych sytuacji, w których widać, że Sebastianowi brakuje jeszcze doświadczenia. Ale je właśnie nabiera. I dobrze. Bo za parę lat na pewno przyda się ono w reprezentacji.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    W Legii było mnóstwo świetnie zapowiadających się zawodników: Wolski,Żyro,Łukasik,Furman,Borysiuk.Żaden z nich nie zrobił kariery, niektórym na przeszkodzie stanęły kontuzje. Może Sebastian będzie miał więcej szczęścia?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli