Święta Wojna, czyli piłkarskie derby Krakowa

Autor wpisu: 26 listopada 2015 12:50

Po spotkaniu, które odbyło się 3 maja 1925 roku, nic już w piłkarskim Krakowie nie było takie same. Bo działy się wtedy rzeczy nie tylko wielkie, ale i wstydliwe. To był spektakl, który ostatecznie zwaśnił oba kluby.

W niedzielę 29 listopada odbędzie się 190. Święta Wojna, czyli piłkarskie derby Krakowa. W poprzednim pojedynku, rozegranym w marcu tego roku, triumfowała Wisła, która wygrała z Cracovią 2:1. Był to mecz, który znajdzie swe miejsce w statystykach, ale nie w futbolowej historii. Czy takim samym będzie ten najbliższy, czy może jednak zagrozi na klubowych kartach temu, co wydarzyło się 90 lat temu.

Po spotkaniu, które odbyło się 3 maja 1925 roku, nic już w piłkarskim Krakowie nie było takie same. Bo działy się wtedy rzeczy nie tylko wielkie, ale i wstydliwe. To był spektakl, który ostatecznie zwaśnił oba kluby.
Jak to się w ogóle stało, że jako warszawiak w czwartym pokoleniu zainteresowałem się krakowską historią? Oczywiście przez przypadek. Pisząc sensacyjną powieść „Śmierć Frajerom” (o tym tutaj) umieściłem część akcji w Krakowie. Pomyślałem sobie, że pokazując miejscowy Urząd Śledczy warto byłoby urozmaicić akcję o motyw piłkarski. Z policjantów uczyniłem kibiców piłkarskich, którzy kłócą się o to, kto jest lepszy: Cracovia czy Wisła.
Uznałem, że warto odnieść się do jakiegoś konkretnego meczu, który mógł się odbyć wiosną 1925 roku. Poszukałem i znalazłem! Ale żeby zrozumieć tę historię trzeba się cofnąć do roku 1907. Cracovia i Wisła były wtedy – przez moment – jednym klubem (nie po raz ostatni zresztą, bo eksperyment ten powtórzono w czasie wojny światowej). Po próbach małżeństwa z rozsądku następowały… cywilizowane rozwody.
Atmosfera przekroczyła granicę sportowej rywalizacji dopiero w roku 1924. Kolejne trzy pojedynki derbowe przynosiły bójki na trybunach, bijatykę w restauracji dworcowej i wreszcie nieparlamentarną wymianę zdań, nie tylko w wykonaniu zwykłych kibiców, ale i oficjeli. Jeśli dodamy, że w tym samym roku doszło do awantury o rzekome kaperowanie przez Wisłę gracza „Pasów”, to stanie się jasne, że oba kluby wraz ze swoimi kibicami były już praktycznie na wojennej ścieżce. U podłoża wzajemnej niechęci leżały także sprawy polityczne, biało-czerwoni kojarzeni byli z obozem piłsudczykowskim, zaś czerwoni z narodową demokracją. Wybuch nastąpił 3 maja 1925 na stadionie Wisły. Mecz, jeden z wielu zorganizowanych tego dnia w całej Polsce dla ratowania kasy PZPN, od samego początku miał niecodzienny przebieg.
Podobnie jak w pojedynku przegranym 2:4 w poprzednim sezonie (1924), Cracovia powtórzyła tę samą taktykę; biało-czerwoni rzucili się na czerwonych i na błotnistym boisku osiągnęli miażdżącą przewagę. Do przerwy Cracovia prowadziła 5:1! Kilkanaście miesięcy wcześniej Wisła szybko się otrząsnęła i dogoniła Cracovię, tym razem jednak zanosiło na pogrom czerwonych. Wtedy w szatni Wisły Henryk Reyman wygłosił słynne słowa, które przeszły do historii polskiej piłki: „Kto z was nie czuje się na siłach, aby w drugiej połowie meczu wydać z siebie wszystkie siły – dla zmazania hańby, jaka w tej chwili wisi nad nami – to niech lepiej nie wychodzi na boisko”. Reyman, oficer Wojska Polskiego i kapitan Wisły dawał najlepszy przykład. Na dwa dni przed derbami ściągnięto mu z nogi gipsowy opatrunek i zagrał w tym meczu! Reyman zagrał ryzykując zdrowie, a w drugiej połowie pociągnął zespół do odrabiania strat. Wisła rzuciła się do walki w dosłownym tego słowa znaczeniu, mecz stał się ostry, momentami brutalny, ale taka taktyka opłaciła się gospodarzom. Druga połowa meczu należała do „Czerwonych”, którzy wygrali ją 4:0 ustalając wynik spotkania na remisowe 5:5.
Reyman przemową w szatni i strzeleniem czterech goli wydatnie przyczynił się do tego, by stać się największą legendą w historii Wisły, a sam mecz można porównać jedynie do szaleństwa jakim był finał Ligi Mistrzów w Stambule. Wtedy Milan prowadził do przerwy z FC Liverpool 3:0, po to by po przerwie dać się dogonić, a później polec w karnych. Na stadionie Wisły dogrywki i karnych nie było, ale za to nie zabrakło ekscesów zarówno na boisku jak na i trybunach, na których zasiadło, według różnych źródeł, od 4 do 6 tysięcy widzów. „Kurier Sportowy” ograniczył się do słów „Z niesmakiem opuszczano boisko. Grę foul i zajścia, (…) trudno uważać za propagandę sportu (…) Wisła góruje ambicją i bojowością, która nie zawsze znajduje należyte ujście. Organizacja zawodów nieudolna – na miejscach siedzących brak porządku.” Co do szczegółów to najwięcej do powiedzenia miał wysłannik „Tygodnika Sportowego”; „ohydne okrzyki i hasła antysemickie szły od czasu do czasu z trybuny. „Do bóźnicy”, „żydy”, „żydowski sędzia”, „żydowska Cracovia” — to już niech sama Wisła weźmie na konto swego „aktywnego” i „moralnego” bilansu.”. Do najbardziej gorszących scen doszło jednak na boisku, Reyman zwyzywał Zastawniaka, Czulak wykopał piłkę w trybuny, a w 36. minucie drugiej połowy „Kowalski uderzył w twarz Cikowskiego za foul (podłożenie nogi). Sędzia wykluczył obu.” („Tygodnik Sportowy“). Stanisław Cikowski, 26-letni reprezentant Polski powiedział po meczu, że w związku z haniebnym wydarzeniem kończy z grą w piłkę i słowa dotrzymał. Aktorem tego spektaklu był także zawodnik Cracovii Ludwik Gintel, to on przed jednym z pojedynków z Wisłą miał powiedzieć w szatni do kolegów „no to chodźmy panowie na tę świętą wojnę“. Czy stało się to przed pamiętnym meczem? Tego nie wiemy, natomiast wiadomo, że Gintel nie wymyślił hasła „Święta Wojna“, lecz przeniósł je z rywalizacji żydowskich klubów z Krakowa, Makkabi i Jutrzenki.
Przez kolejne dwa lata Cracovia i Wisła unikały się wzajemnie w czym pomogło powstanie ligi, którą to „Pasy” zbojkotowały. Później wielokrotnie jeszcze dochodziło do derbowych starć, które zdają się być nieustanną kontynuacją tego, co działo się w latach 1924-25. Piłkarze i kibice nie potrafili utrzymać nerwów na wodzy nawet podczas konspiracyjnego meczu w roku 1943. Po pobiciu przez piłkarzy sędziego, bijatyka przeniosła się z boiska na trybuny, a stamtąd na Rynek Podgórski gdzie stacjonowało SS. Na szczęście komendantem trupich czaszek  był Hans Mitschke, przed wojną piłkarz wiedeńskiego klubu First Vienna FC. Legenda głosi, że zareagował ze stoickim spokojem: „Kibice? To niech się biją, oni tak zawsze”. W Krakowie „tak zawsze” zaczęło się na dobre 3 maja 1925 roku, a historia co jakiś czas dopisuje kolejne rozdziały chichocząc czasem z przodków. Warto przypomnieć co dziewięćdziesiąt lat temu pisał sprawozdawca „Tygodnika Sportowego”: „Jeśli Cracovia jest żydowską z powodu 2 graczy Żydów, jeśli z pochodzenia można robić komukolwiek zarzut, to i Wisła jest żydowską, niech tylko dobrze zbada metryki urodzin i chrztu swoich członków. Zaniedługo jednak prosić się będzie Wisła i owacyjnie witać każdego Żyda, lub przechrztę, na swojem boisku”. 86 lat później, 15 maja 2011 roku Wisła pokonała Cracovię 1:0, a derbowe zwycięstwo dało „Białej Gwieździe” mistrzostwo Polski. Strzelcem złotej bramki był reprezentant Izraela Maor Melikson.

Skany przedwojenych gazet relacjonujących mecz można znaleźć na stronach wikipasy.pl oraz historii Wisły.

Inne artykuły o: Blogi | Cracovia | Ekstraklasa | Polecane | Wisła Kraków

  • Bartek Baran

    Nie istnieje taka strona jak wikiwisla.pl

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli