Smuda pojechał po sędziach. A Merebaszwili zalicza kolejne pudło sezonu. Ależ to był mecz!

Autor wpisu: 6 maja 2017 21:05

Takich gości w polskiej lidze wciąż ze świecą szukać. I pomyśleć, że jest duża banda pomyleńców, którzy już od dawna wysyłają „Franza” na emeryturę i drwią z niego. Jeśli jego drużyny mają fundować nam takie emocje, jakie Górnik Łęczna funduje w tej rundzie, to niech ten Franciszek Smuda trenuje do usranej śmierci. Szczególnie po takim spotkaniu jak to z Wisłą Płock.

Łęczna przegrała 2:3, ale za ten mecz należy się jej owacja. Zresztą nie tylko jej, bo i rywalom. Emocjami i atrakcjami, jakie piłkarze jednych i drugich fundowali kibicom i jakimi nakręcali się nawzajem, można by obdarować całą kolejkę, a i tak spokojnie byłoby o czym rozmawiać i co pokazywać.
O, na przykład to – kolejne pudło sezonu Merebaszwilego:

Facet jest jedyny w swoim rodzaju. Niepowtarzalny i niereformowalny. Swoimi pudłami spokojnie zapełniłby listę dziesięciu najbardziej kompromitujących zagrań w tym sezonie, a mimo to trener Marcin Kaczmarek nie traci do niego cierpliwości. Jak do dziecka specjalnej troski. Przede wszystkim dlatego, że w jednym spotkaniu potrafi zaliczyć spektakularne pudło i strzelić pięknego gola lub zrobić akcję, po której kibicom opadają szczęki.

Górnik zaczął (gol Grzelczaka) i Górnik skończył (Ubiparipa), ale na swoje nieszczęście między tymi trafieniami były jeszcze trzy gole dla Wisły (jeden po asyście Merebaszwilego; strzelał Jose Kante), mnóstwo ostrych spięć, bramkowych sytuacji, ciosów i kontrowersji. Emocje długo jeszcze trzymały niektórych, nawet po ostatnim gwizdku.
Grzelczak rzucił, że szkoda, iż zamiast trzech, jego zespół wywalczył tylko punkt. Skąd mu się to wzięło? Bo na nasz gust za porażkę wciąż jest okrągłe zero, również w rundzie finałowej. Za atrakcje nikt jeszcze punktów nie przyznaje, choćby nie wiem, jak się drużynie Grzelczaka należały.

Nie wytrzymał też Smuda i na pomeczowej konferencji pojechał po arbitrze (Bartosz Frankowski). – Sędzia zrujnował nam całą grę, wypaczył wynik. To psuje całą przyjemność z rundy finałowej – rzucił. O co chodziło? Pewnie o te trzy sytuacje:
Raz – karny dla Wisły: czy Gerson faulował?

Dwa – drugi gol dla Wisły: czy Kante był na spalonym?
Trzy – upadek Hernandeza w polu karnym Wisły: był faul? Sędzia nie zareagował.

Rozstrzygać nie będziemy, za to smudowe emocje oczywiście rozumiemy. I złość, i frustrację. Tak czy inaczej mimo iż dziś jego zespół został z niczym, to nadal grając w takim stylu i z takim zaangażowaniem, nie ma chyba szans, by spadł z ekstraklasy. Żeby tylko jeszcze poprawił skuteczność…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli