Smuda jeszcze czyni cuda? Miało być odważnie, a na razie są tylko momenty

Autor wpisu: 8 marca 2017 09:58

Może i jest lepiej, może i jest w tej grze jakiś progres, ale nie zmienia to faktu, że Górnik jest na prostej drodze do spadku. Franciszek Smuda wciąż się pociesza, szuka światełka w tunelu, ale na razie jego bilans w Łęcznej to cztery porażki i jedno zwycięstwo – w bramkach  2:13.

Kiedyś mówiło się, że Smuda czyni cuda. Chodziło o to, że zespoły Smudy potrafiły odwracać losy meczów w ostatnich sekundach, potrafiły wychodzić z nieprawdopodobnych opresji, walczyły do końca i nikomu nie odpuszczały. I pewnie na aktualność tego powiedzenia wciąż liczą w Łęcznej. Zresztą za chwilę być może już na nic innego liczyć nie będzie można, bo tylko cud będzie mógł sprawić, że Górnik obroni ekstraklasę. Na razie jeszcze wielkiego dramatu nie ma, bo w perspektywie wciąż dzielenie punktów, co przy tak niewielkich różnicach nikogo z góry na przegraną nie skazuje. No, ale jeśli Górnik w tych ostatnich sześciu kolejkach sezonu zasadniczego nadal będzie tak mizernie punktował – jedna wygrana na pięć spotkań – wtedy nawet cud na finiszu może nie pomóc.

Smuda brał Górnika w momencie bardzo ryzykownym, choć od zawsze podkreśla, że on ryzyko uwielbia. Ale też nie było tak, że ten Górnik już wtedy był skazany na spadek. „Franz” miał całą zimą dla siebie, więc odpowiedzialność za to, co ta drużyna gra wiosną i jak tą wiosną będzie punktować, spada już tylko i wyłącznie na jego barki. 0:5 z Jagiellonią – co prawda brutalne – ale można było jeszcze przeboleć, bo wiadomo – Jaga i Łęczna to dziś dwa zupełnie inne światy. O wartości smudowej pracy miały świadczyć kolejne spotkania.

Była szansa odbić się trochę w Kielcach, szczególnie że w meczu z Koroną Łęczna była lepsza, ale trzeba było dobić rywala i byłoby pozamiatane, a tak przy pomocy sędziego z pewnych trzech punktów zrobiło się zero. We wtorek, w zaległym meczu z Zagłębiem (0:1), też niby nie było źle. Ale wystarczył kwadrans dobrej gry Lubina, by Łęczna została z niczym.
– Życzę Górnikowi utrzymania – rzucił na koniec pomeczowej konferencji Piotr Stokowiec. Pewnie trochę kurtuazyjnie, no bo co miał życzyć?

Smuda mimo wszystko dostrzega światełko w tunelu. – Po stracie bramki ten zespół potrafił agresywniej grać, wcześniej atakować przeciwnika, przeprowadzać składne akcje. Były naprawdę bardzo dobre momenty. Już w Kielcach mówiliśmy, że widać, iż jest jakiś progres. Dziś mogę powiedzieć, że ta drużyna rozegrała jeszcze lepszy mecz, ale nie strzeliła bramki. I to jest ten problem…

Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale pewnie i on nie spodziewał się, że po pięciu meczach w roli trenera Łęcznej będzie miał tak lichy bilans – i punktowy, i bramkowy. Przed rozpoczęciem rundy wiosennej zapewniał nas: – Górnik będzie grał tak, żeby dało się to oglądać. Odważnie. Są doświadczeni piłkarze w formacjach ofensywnych, musimy tylko jeszcze poprawić organizację gry. Będziemy grać atrakcyjnie, a muszę powiedzieć, gdy już dobrze poznałem zespół, że jego potencjał jest o wiele większy, niż to wskazuje miejsce w tabeli. Jestem pewien, że będziemy piąć się w górę tabeli.

No to chyba czas zacząć, bo kolejek do końca sezonu coraz mniej…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Łęczna

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli