Śląsk szuka nowego trenera. Mariusz Rumak kończy bez werwy

Autor wpisu: 19 grudnia 2016 11:56

Niedzielny mecz Śląsk – Arka 0:2 był ostatnim, w jakim drużynę z Wrocławia prowadził Mariusz Rumak. Dzisiejszym popołudniem Śląsk ogłosił zmiany na Oporowskiej.

Prawdopodobnie w poniedziałek nie padnie jeszcze nazwisko trenera, który podejmie się przygotowania drużyny do rundy wiosennej, ale po pierwsze Śląsk, jeśli już decyduje się na zmianę, chce się szarpnąć na trenera „z nazwiskiem”. Na giełdzie padają nawet nazwiska Macieja Skorży i Jana Urbana. Po drugie – na pewno następcą Rumaka nie będzie trener zagraniczny.

Mariusz Rumak do Śląska trafił wiosną po tym, jak z obudzeniem dołującej drużyny nie poradził sobie Romuald Szukiełowicz. Jego nazwisko na Oporowskiej pojawiało się zresztą już wcześniej – rok temu, gdy szukano następcy Tadeusza Pawłowskiego, ale wówczas – wbrew prezesowi Pawłowi Żelemowi – osoby nadzorujące klub z ramienia miasta podjęły decyzję o zatrudnieniu „Szukieła”.

Rumak od początku we Wrocławiu budził wiele emocji. Dyrektor sportowy Śląska Wojciech Błoński, który ostatecznie zdecydował o nominacji, też miał wiele wątpliwości i mówił o nich publicznie, również w rozmowie z nami: – Mariusz Rumak nie był trenerem „z mojej bajki”. Powiedziałem mu to zresztą wprost na jednym z pierwszych spotkań. Ale swoją pracą i wynikami udowodnił mi, że mamy wspólne cechy. Obaj jesteśmy pewni siebie, chcemy wygrywać, trzymamy się obranego kierunku.

To „nie z mojej bajki” było tak naprawdę hasłem szerszym: „nie z naszej bajki”, bo prezes Żelem od Rumaka też mocno się dystansował, co prowadziło do sytuacji nieco dziwacznej. Jednak spoiwem, które w jakiś sposób łączyło zespół, był fakt, że Rumak zrobił rzecz, której od niego oczekiwano – obudził Śląsk. Zespół zaczął grać w miarę efektownie, zdobywać punkty. Szybko uciekł ze strefy bezpośrednio zagrożonej spadkiem, a sezon skończył rywalizując z Wisłą o wygraną w grupie spadkowej ekstraklasy. Do tego pokazał możliwości kilku ciekawych jak na polską ligę piłkarzy: Rioty Morioki, Bence Mervo czy Mateusza Abramowicza, dziś bramkarza Katowic.

To jednak przeszłość, kalendarzowo bliska, a mentalnie bardzo odległa. Jesień jubileuszowego sezonu (Śląsk obchodzi 70-lecie) wrocławianie skończą tuż nad strefą spadkową, w zasadzie bez żadnej przewagi punktowej nad nią. Z zaledwie jednym zwycięstwem na własnym stadionie i z katastrofalnym bilansem ostatnich pięciu meczów: jeden punkt, jeden gol strzelony, 13 straconych!
Na odbudowanie drużyny liczył Adam Matysek, nowy dyrektor sportowy Śląska, który po wejściu do klubu wiele rzeczy z Rumakiem konsultował (rozmowa z Adamem Matyskiem TUTAJ) i wierzył, że Śląsk Rumaka da się jeszcze obudzić. Niedzielny mecz z Arką pokazał ostatecznie, że się nie da. Śląsk kończy jesień grają ślamazarnie, mając kłopoty z kreowaniem sytuacji bramkowych, na dodatek nie wykorzystując tych, jakie już w końcu wykreuje. Z kolei traci gole po koszmarnych błędach indywidualnych i to nie tylko defensorów. Z Arką jeden z goli padł znów po stracie Morioki w środku pola.
Zresztą personalia to zupełnie osobna historia. Gdzieś zgubił się ten wiosenny Morioka, kompletnie zaginął Mervo, nieskuteczny jest Kamil Biliński, zaskakująco niepewni Piotr Celeban i regularny reprezentant Gruzji Lasza Dwali. Żadnym atutem nie jest ulubieniec Rumaka jeszcze z czasów Zawiszy – Alvarinho.
W meczu z Arką Rumak niespodziewanie sięgnął znów po Mariusza Pawełka przy wyborze bramkarza, choć wcześniej przesunął go na rezerwę po błędach, jakie przytrafiły się doświadczonemu bramkarzowi. Ale z Arką znów rotował. Pawełek wrócił, a jedne z goli wpadł po jego… nieudanym piąstkowaniu.
Do tego doszły nieustanne przekomarzania trenera z władzami klubu o jakość sprowadzonych latem piłkarzy i brak odpowiednich wzmocnień wygłaszane także publicznie.

W ostatnim meczu jesieni Śląsk wyglądał po prostu słabo i blado. Także fizycznie. Przegrał bezdyskusyjnie 0:2 z beniaminkiem, w którego składzie na tle wrocławian świetnie wyglądali piłkarze swego czasu w Śląsku… niechciani: Antoni Łukasiewicz i wychowanek Śląska Tadeusz Socha. Wraz z wejściem do klubu prezesa Krzysztofa Hołuba została ogłoszona mocna strategia walki we Wrocławiu o kibica. Mecz z Arką był zaprzeczeniem walki o kogokolwiek.
Nadszedł więc czas, gdy Śląsk stracił cierpliwość do Rumaka, który pierwszy raz w karierze żegna się z posadą po porażce (z Lecha i z Zawiszy odchodził po wygranych meczach).

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli