Skąd w Legii się wziął Mauricio? Stał na skrzyżowaniu?

Autor wpisu: 9 maja 2018 20:56

Kiedyś – po tym jak na mistrzostwach świata ‘98 David Beckham dostał czerwoną kartkę w meczu z Argentyną – brytyjska prasa napisała: „Mieliśmy w składzie dziesięciu lwów i jednego osła”. Dokładnie to samo mogą powiedzieć kibice Legii po meczu z Wisłą Płock. Jeden piłkarski „ogórek” mógł zniweczyć trud bohaterów tego meczu – Arkadiusza Malarza, Michała Kucharczyka czy Sebastiana Szymańskiego – w drodze po mistrzostwo. Skąd się taki Mauricio w Legii wziął? Stał na skrzyżowaniu?

Dobrze, że Legia ma Kucharczyka, Malarza i Szymańskiego. Źle, że ma ludzi, którzy walą takie gafy jak ten Mauricio. Po pierwsze nie wolno takiego gościa sprowadzać do Legii, a po drugie jak się już go sprowadziło, to nie wolno go wystawiać. Trzeba go głęboko schować, żeby sobie wstydu nie robić.
Drugi król Copacabany – Eduardo… Boże drogi… Nie wiem czy tym gościem nie powinien się ZUS zainteresować, bo on ani chybi, gdzieś pobiera emeryturę, a tu sobie na boku dorabia grą w piłkę…
Ale po kolei.
Przed meczem z Wisłą Płock Legia miała do mistrzostwa tylko trzy kroki, ale już ten pierwszy – trochę niespodziewanie – stał się nie lada trudny. Nie tylko dlatego, że zespół gości uchodzi na Łazienkowskiej za niewygodny, choć – tak naprawdę i szczerze – to jest to tylko piłkarska przeciętność, z tym, że rzeczywiście dobrze przez Jerzego Brzęczka przygotowana. Problemy jakie zespół z Płocka robi czołówce Ekstraklasy nie wynikają z tego, że „Nafciarze” jakoś specjalnie wznieśli się ponad poziomy. Po prostu liderzy ligi tak spuścili z tonu, że Wisła Płock zaczęła być nagle lokalnym mocarzem. Odebrała punkty Lechowi, byla bliska odebrania Legii punktów i mistrzostwa.
Kibic Legii musiał mieć przed meczem nietęgą minę gdy zobaczył skład. Bez kontuzjowanych Jarosława Niezgody (czego można się było spodziewać po tym jak zszedł w przerwie spotkania w Białymstoku) i Michała Pazdana, co już było kompletną niespodzianką. Na dodatek na ławce zostali Remy, Kucharczyk i Radović. No trzeba powiedzieć, że była to baaaardzo kontrowersyjna decyzja sztabu Legii. Grać bez Remy’ego gdy nie ma też Pazdana? Z przyzwoitym w tym sezonie, ale jednak wolnym Astizem i Mauricio, o którym można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest solidnym i wypróbowanym stoperem. Mimo że jest w klubie od lutego, to trenerzy omijali Brazylijczyka do tej pory szerokim łukiem. Chyba nie przypadkiem, prawda? Mauricio złapał w pierwszej połowie żółtą kartkę i mógł szybko po przerwie złapać drugą. Raz mu się upiekło, ale w końcu złapał, bo on zawsze jest spóźniony i wpieprza się w rywali jak dzik. Dostał czerwoną kartkę, a Legia od razu po zejściu z boiska straciła gola na 2:2. Gdyby Legia nie wygrała, kibice Legii wywieźliby go nie na taczkach, ale na furze gnoju, jak jedną niewiastę w „Chłopach” Reymonta.
No nikt mi nie powie, że Maciej Dąbrowski oddany za darmo (i z wypłatą kontraktu) do Zagłębia Lubin jest słabszym piłkarzem. To była kompletnie niezrozumiała decyzja, a jej nonsensowność jeszcze podkreśla konieczność korzystania z takiego piłkarskiego ogórka jak Mauricio. Tej klasy stoperów to można przynajmniej kilku znaleźć na Mazowszu. Nie trzeba szukać po Europie. I dobrze byłoby poznać nazwisko kogoś, kto był pomysłodawcą roszady Mauricio za Dąbrowskiego. Nie żeby kogoś z pracy wyrzucać, co to, to nie. Ale tak, dla wstydu…
W wyjściowym składzie Legii wyszło tylko dwóch Polaków: ten najstarszy Arkadiusz Malarz i ten najmłodszy Sebastian Szymański i to też pokazuje, że w Legii muszą latem szukać piłkarzy, którzy urodzili się nad Wisłą. Nie bez przyczyny wiosną Legię ciągną Polacy, bo oprócz wymienionej dwójki także „Kuchy” i Niezgoda.

Po pierwszej połowie wygrywała Legia, choć nawet jej fani nie mogliby powiedzieć, że gospodarze byli przed przerwą lepsi. Znów brakowało płynnych, groźnych dla rywali akcji i dłuższego utrzymywania się przy piłce. Jeśli coś się działo pod bramką Wisły, to raczej był to wynik indywidulanych zrywów legionistów niż gry zespołowej. Legia męczyła się w konstruowaniu akcji zupełnie tak samo, jak w Białymstoku.
Tymczasem piłkarze z Płocka robili przy Łazienkowskiej dobre wrażenie. Grali bez presji, na luzie, chcieli się pokazać i dzięki odwadze wiele im wychodziło. Na tyle było to niebezpieczne dla gospodarzy, że kibice z trybun zaczęli gwizdać z dezaprobatą, żeby się Legia wzięła do roboty. Ale takie jest wrażenie – które raczej jest bliskie prawdy – że zespół po erze Romeo Jozaka nie ma z czego pocisnąć. Jest jakieś bieganie, ale raczej jednostajnie, mało dynamiczne, bez zmiany tempa. I co gorsza bez wizji gry, bo ta zazwyczaj wynika z przygotowania fizycznego i z pewności siebie. A tymczasem w obecnej Legii na obu tych polach deficyt.

I ten mecz nie skończyłby się dla Legii dobrze, gdyby dziwna przypadłość puszczania głupich goli znów nie dopadła Thomasa Dähne. Niemiec wypiąstkował wprost w korpus Cafu i piłka wpadła do bramki. Portugalczyk zaczął po golu pokazywać jakieś dziwne gesty, jakby sugerował wszystkim w Warszawie: „co żeście na mnie gadali”, ale przydałoby mu się dużo lodu do schłodzenia głowy, bo jego zasługa przy tym golu była mniejsza niż bramkarza Wisły Płock. Co innego przy swoim drugim – a trzecim Legii – golu. Cafu znów stał, gdzie powinien, ale tym razem chociaż dobrze przyłożył nogę.
Bohaterem Legii – oprócz Malarza – był także Michał Kucharczyk. Znów dał Legii gola, gdy zamienił na boisku „pana nic”, czyli Eduardo. Różnica między „Kuchym” a Brazylijczykiem jest taka, że ten pierwszy może strzelić gola w każdej sytuacji, a ten drugi w żadnej.
Tuż po meczu zadzwonił do mnie kolega, z którym grałem przed laty w Warszawskiej Lidze Szóstek Piłkarskich w zespole Starówka i mówi: – Jakby ten Eduardo tak u nas, w Starówce, zagrał w ataku, to by go chłopaki tak zjeb…, że by z Warszawy wyjechał.
Pomyślałem sobie: niegłupia myśl.

  • xymoxon

    Lubi się pan czepiać tych obcokrajowców, panie redaktorze. Zresztą nie tylko pan lubi wytykać nieudane albo nawet częściowo nieudane transfery zagraniczne. Jak już się czepiamy, to również tego, że Szymański zmarnował idealną sytuację, po której dobijać musiał Cafu. Portugalczyk strzelił 2 gole, bo miał szczęście, ale szczęście mają ci, których, jak to się powiada, szuka piłka. W mojej ocenie warto rozważyć przedłużenie współpracy Legii z tym zawodnikiem.

  • ursynów

    Kiedy to pisze znam wynik w Poznaniu. Panie Bjelica dziękuje tobie stolica.Lech zdechł. Teoretycznie może wygrać ligę, ale nie w tym składzie i nie w tej formie.A propo formy- to co Legia zagrała to słabizna jest. To co wymyślił Klafuric zestawiają skład wyjściowy,to nawet redaktor Wołoszański i redaktor Jaworowicz nie potrafili by wytłumaczyć kibicom.Skąd się wziął Mauricio w Legii? Owszem ze skrzyżowania gracza i sracza, bo to gracz, któremu gówno wychodzi, a nie gra w piłkę.Eduardo to miał być ten wzór,gość, który w swoim CV miał kluby,że klękajcie narody. I co ? Kicha jak mawiała moja córka Agnicha. Przyjechał z czyjegoś poręczenia,obcinać talony z przebrzmiałej już sławy.Legia ma olbrzymią szansę by zdobyć mistrza grając na strasznie niskim poziomie.Ale ta liga jest taka i to jest straszne. A Panu Redaktorze postawiono poważny zarzut. Lubi się pan czepiać tych obcokrajowców(przeważnie o innym kolorze skóry), a to może być podciągnięte pod dyskryminację rasową. A nie ładnie redaktorze, to może być za to gruby wyrok,prędko pan z pierdla nie wyjdzie.Trzeba się nie czepiać, przecież można napisać,że Mauricio słabo zna język i to uniemożliwia mu dobrą komunikację, zagubił się i stanął na skrzyżowaniu. A taki Eduardo, to przyjechał na cykl wykładów, o tym,że stary człowiek, a może jeszcze trzepać szmal. Można tak napisać, by wilk był syty, a owca zjedzona. Można. I trzymam kciuki za zaciąg polski w Legii. Kuchy King.

  • zgubek

    Bjelica powiedział,że jest gotowy na 3 zwycięstwa.Dzisiaj w Dzień Zwycięstwa(ten rosyjski),poniósł klęskę. tak to jest jak armia słaba jest. Poznań padł.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli