Sheriff, czyli obowiązek Legii. Albo… trudny orzech ze skrzydłami

Autor wpisu: 16 sierpnia 2017 15:39

W czwartek o 20.45 na Łazienkowskiej mołdawski Sheriff Tyraspol przestanie być anonimową ekipą dla polskich kibiców. I oby to oddzieranie z anonimowości nie okazało się zaskakująco upierdliwą czynnością. Bo coś nam się wydaje, że Sheriff to będzie trudny orzech do rozgryzienia.

Jedno jest jasne. O ile z Astaną można się było spierać, kto jest faworytem dwumeczu, o tyle z Sheriffem wątpliwości nie ma – zwycięstwo w tej rywalizacji to obowiązek Legii. Bez dwóch zdań i ile by tego w bawełnę nie owijać. Zresztą wprost przyznał to już prezes Dariusz Mioduski, który na spotkaniu z dziennikarzami rzucił wprost: – Jeśli Legia nie zagra w fazie grupowej Ligi Europy, klub się nie zawali, bo ja gwarantuję jego stabilizację. Ale nie wyobrażam sobie porażki z Sheriffem. Brak awansu do decydującej rundy eliminacji Ligi Mistrzów jest dużym rozczarowaniem, również pod względem finansowym. Straciliśmy potencjalnie 3 miliony euro, a plan był taki, że do play off awansujemy. Robi nam się więc finansowa dziura. Mam nadzieję tylko, że nie będzie jeszcze powiększona brakiem awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Ale nie, tego nie dopuszczam. Awansujemy!

Przy takim dictum prezesa aż nie wypadałoby, aby inne zdanie mieli jego podwładni, czyli trener Jacek Magiera i piłkarze. Tu presji z nich zwyczajnie nie ma jak zdjąć. No po prostu nie wypada i już nie.
Poza słowami prezesa jest jeszcze komentarz Jakuba Rzeźniczaka, który ze swoim Qarabag Agdam wyeliminował właśnie Sheriff w poprzedniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów (0:0 w Baku i 2:1 w Mołdawii). – Nie mówię, że Sheriff jest słaby, ale Legia, biorąc pod uwagę indywidualne umiejętności, jest półkę, a może nawet dwie wyżej od Mołdawian. Awans mistrza Polski to obowiązek – dorzucił Kuba do legijnego ogródka.

Tym niemniej iść w czwartkowy wieczór na Łazienkowską i myśleć, że będzie „łatwo, gładko i przyjemnie”, naprawdę byłoby nadmierną dawką przedmeczowego optymizmu i dzieleniem skóry na niedźwiedziu, który jeszcze zdrowo hasa w lasach Wyżyny Besarabskiej.
Kuba wypowiedział się dość kategorycznie, ale warto zauważyć, że jego drużyna (która właśnie jest o krok od Ligi Mistrzów po wygranej z Kopenhagą – TUTAJ) z Sheriffem nie potrafiła wygrać na własnym boisku. Zdecydował mecz wyjazdowy, w którym Qarabag szczęśliwie wbił gola w ostatniej akcji pierwszej połowy, a potem mógł się zająć defensywą i murarką. Piłkarze Sheriffa na bramkę ekipy Rzeźniczaka oddali… 17 strzałów, z czego 9 celnych. Qarabag tylko 8 w sumie.
A trzeba było popatrzeć na wtorkowy mecz Qarabag – Kopenhaga, by wiedzieć, jaką jakość gry ofensywnej trzeba mieć do zaoferowania, by z nową drużyną Kuby 17 razy dojść do pozycji strzeleckiej. Sheriff tę jakość zaprezentował.

Tak jak przy Astanie napisaliśmy, że to rywal o klasie, jakiej nie miał żaden z innych rywali legijnych ostatnimi czasy, tak Sheriff oczywiście trzeba porównać do ekip z niższych półek – najbliżej chyba do klasy Trenčina. Tyle że ze Słowakami Legia męczyła się okrutnie, wygrywając dwumecz jedną bramką Nemanji Nikolicia.
Przy czym trzeba dodać, że Sheriff ma nieporównanie większe od Słowaków doświadczenia w Europie – trzykrotnie grał w fazie grupowej Ligi Europy (w sezonach 2009/10, 1010/11 i 2013/14). W ostatnim z wymienionych poradził sobie świetnie. Nie dał się pokonać ani norweskiemu Tromsoe, ani Andży Machaczkała. Przegrał tylko dwukrotnie z Tottenhamem, ale – jak to się mawia – po walce.
W Tyraspolu na nikim nie zrobią wrażenia transfery Legii, bo tam też potrafią wydać za piłkarza kilkaset tysięcy euro. Najwięcej kosztował serbski pomocnik Marko Markovski (dziś w Grecji), za którego wyłożono równo milion. Z polskiej ligi Sheriff kupił m.in. cztery lata temu Ricardinho z Lechii Gdańsk za 350 tys. euro.

Najbardziej, co rzuca się w oczy w kadrze Sheriffa, to pomieszanie narodowości. Reprezentanci Mołdawii przeplatają się z Chorwatami, Rosjanami, Brazylijczykami. Mamy tu Belga, Holendra, Czarnogórca, Norwega, piłkarzy z Burkina Faso.
Przeciwko Qarabag w wyjściowej jedenastce zagrało m.in. dwóch brazylijskich obrońców: Oliveira i Cristiano, defensywny holenderski pomocnik de Nooijer, a na skrzydłach szybcy Badibanga (swego czasu piłkarz belgijskiej młodzieżówki) i reprezentant Burkina Faso Bayala.
Tę międzynarodową „zbieraninę” prowadzi Roberto Bordin – Włoch urodzony w… Libii.

Sądzić, że na Łazienkowską przyjeżdżają jakieś mołdawskie „ogórki”, byłoby niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Bo jeśli Legia radykalnie nie poprawi gry w porównaniu z ostatnimi meczami, czeka ją jeszcze minimum 180 minut męczarni i ciężkiego wykuwania Ligi Europy w pocie czoła.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli