Sadiku dostał mocnego kopa. Takiego pozytywnego

Autor wpisu: 29 stycznia 2018 11:50

Armando Sadiku walczy i stara się udowodnić Romeo Jozakowi, że może być skutecznym i przydatnym napastnikiem. Na transfer Eduardo Albańczyk zareagował najlepiej jak mógł. Ale tak czy siak wiosną najważniejsza będzie skuteczność.

Trener cię „nie widzi”? To pokaż mu jak bardzo się myli – to zdanie Włodzimierza Lubańskiego wygłoszone już jakiś czas temu, ale wciąż jakże aktualne.
Trudno powiedzieć, czy Sadiku o Lubańskim słyszał i czy zna to zdanie, ale w każdym razie się do niego zastosował i to może wyjść tylko na zdrowie – i jemu, i drużynie.

Widziałem Sadiku we wszystkich trzech sparingach Legii: z Barcelona SC i Atletico Nacional na Florydzie i z Silkeborgiem podczas już hiszpańskiego obozu. I zdecydowanie: trzeba być zbudowanym reakcją Albańczyka na transfer Eduardo i rzucane hasła o grze na dwóch napastników. Przy czym – jak wiemy: „na dwóch” oznacza Eduardo i Jarka Niezgodę. A przecież to tylko jeden z wariantów. Większość z nich to tylko jedna „9” z przodu i ewentualnie elastyczna wymiana ofensywnych piłkarzy za jej plecami.
A w momencie transferu Eduardo mentalnie Sadiku musiał mieć świadomość spadku na pozycję numer trzy w hierarchii napastników. Akurat on i Niezgoda to dwaj piłkarze, którzy są typowymi „dziewiątkami”. Eduardo w przeciwieństwie do nich może grać cofnięty, może przechodzić na pozycję skrzydłowego – jak to było w drugiej połowie z Silkeborgiem (gdy wszedł Chorwat, i wszedł Radović, a z przodu hasał Niezgoda).

U Albańczyka najbardziej może podobać się to, że w nowej sytuacji potrafił pokazać pozytywną energię, chęć do gry. We wszystkich trzech meczach starał się być aktywny, widoczny dla partnerów, grał niemal cały czas na linii spalonego – narażając się na machanie chorągiewką przez bocznego, ale i dając szansę na doskoczenie do dobrego prostopadłego zagrania – tak zdobył gola z Silkeborgiem. Na Florydzie co prawda się to nie udało, ale w obu meczach dzięki takiej właśnie grze Sadiku potrafił dojść do sytuacji bramkowych (zdecydowanie więcej tego było w pierwszym meczu z Barceloną). Nie wykorzystał ich i to największy jego minus. Pomijając grzech nieskuteczności, kogo taka gra najbardziej przypomina? No, Nemanję Nikolicia – ma się rozumieć. Łazienkowska tęskni za Niko, wyrwy po nim nie potrafił załatać Tomaš Necid, ale on był w ogóle innym typem piłkarza. Fajnie, że ważne gole strzela Niezgoda, ale to właśnie w dobrze dysponowanym Sadiku można upatrywać tego, kto znów da drużynie energię, jaka do jej gry ofensywnej wnosił Węgier.

Albańczyk na pewno – obok choćby Williama Remy’ego, Radka Majeckiego czy Sebastiana Szymańskiego – jest zaprzeczeniem tezy, że w sparingach nie da się „pokazać”. Jeśli Romeo Jozak podtrzyma w nim buzujący zapał i chęć, Sadiku ma szansę na bardzo dobrą rundę w Legii (to na pewno), a być może i jedną z lepszych w karierze. To nie jest snajper, który strzela raz za razem. Potrzebuje okazji, z których część zmarnuje, część przełoży na bramki. Jesienią w lidze strzelił ich tylko dwie, dodał cztery asysty. W Pucharze Polski miał jeszcze cztery trafienia i jedno w eliminacjach LM.
Póki co musi gonić statystyki z poprzedniego sezonu, gdy był skuteczniejszy. Runda w FC Zürich (w szwajcarskiej drugiej lidze) plus runda w Lugano (ekstraklasa) to w sumie 31 meczów i 15 goli – a więc bardzo dobry wynik.
W reprezentacji Albanii, w której Sadiku jest podstawowym napastnikiem, w 30 meczach ma 11 goli i 3 asysty. To także wiele mówi o rezerwach, jakie wciąż jeszcze ma napastnik Legii.

Niezgoda, Sadiku, Eduardo plus jeszcze warianty rezerwowe z Radoviciem i Michałem Kucharczykiem – nieźle to się zapowiada na wiosnę. Jakże zmieniła się sytuacja w ataku Legii rok po czasach „wielkiej smuty”.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli