Sa Pinto nadal ma szansę na tytuł. Ale tytuł… „dżentelmena roku”!

Autor wpisu: 17 lutego 2019 21:09

Ile jeszcze Dariusz Mioduski musi dosypać kasy, ilu jeszcze musi kupić zawodników, żeby Legia była w stanie zdominować na boisku rywala? Albo tylko po to, by się nie kompromitowała na swoim stadionie jak w meczu z Cracovią, która na zwycięstwo przy Łazienkowskiej czekała aż 68 lat! Żeby tak się stało, musiał do Legii trafić trener Sa Pinto i zatrudnić w drużynie połowę ludności Portugalii. Sa Pinto przegrał. Nie ma punktów i nie ma klasy. Przegrać też trzeba umieć. Kiedy po meczu Michał Probierz podszedł do niego i chciał mu podać rękę, Portugalczyk ją odtrącił i nie podał ręki, coś tam przy tym wykrzykując. Jak tak dalej pójdzie, to jedyny tytuł jaki Sa Pinto w Polsce zdobędzie, to tytuł „dżentelmena roku”.

Co się dzieje w głowie Sa Pinto nie wiemy i nie chcemy wiedzieć. Musi być tam nieciekawie. Tak jak nieciekawy tydzień będą mieli piłkarze Legii z tym facetem. Błędy widzi u wszystkich, tylko nie u siebie. Moim zdaniem on jest w stanie swoim rozbuchanym ego wysadzić tę Legię w powietrze.
Cracovia strzeliła dwa gole po pięknych akcjach. Javi Hernandez – najlepszy strzelec drużyny gości – zadał Legii dwa ciężkie ciosy w cztery minuty. W identyczny sposób wbiegł z głębi boiska w pole karne i dwa razy dobrze dostawił nogę do idealnie zagranej piłki. Szok na Łazienkowskiej!
Po drugim golu kamery pokazały Sa Pinto, który rozłożył ręce szeroko niczym Chrystus i zastygł w milczącej pozie. Jego twarz wyrażała jedno pytanie: „no kur…, co jest?”.
Panie Sa Pinto! To ja się pytam: no kur…, co jest? Co gra pańska drużyna zbudowana za tira banknotów? Na razie gra dramat pod tytułem „Dziady”, chociaż trener tej pozycji literackiej raczej nie zna. Ciekawe jak z książkami o psychologii…
Cracovia grała na Łazienkowskiej z dużym luzem i głębokim przekonaniem, że nie jest gorsza od Legii. I to było słuszne przekonanie, bo nie jest.
Od początku mecz Legii się nie układał. Było widać, że gospodarze mają kłopoty w rozegraniu piłki i nie są w stanie przejąć kontroli nad meczem. Wynikało to nie tylko z dyspozycji Legii, ale także z tego jak się na Łazienkowskiej prezentowali goście. Michałowi Probierzowi trzeba przyznać, że jego Cracovia gra w piłkę. Nie boi się prowadzenia gry. Para Janusz Gol i Damian Dąbrowski zgasiła kompletnie portugalski środek pola Legii Andre Martins/Cafu. Obaj byli kompletnie zdominowani, nie umieli ułożyć gry mistrzów Polski.

To zresztą w ogóle nie był portugalski dzień na Łazienkowskiej. Bo nie popisali się ani Salvador Agra ani jego promotor Sa Pinto, który jak zwykle tak kombinował ze składem, że przekombinował. Jaki był sens, żeby świetnie grającego w Płocku na skrzydle Marko Vesovicia wycofać na bok obrony? Co to miało dać? Chyba tylko zrobienie miejsca dla Salvadora Agry, bo na potencjale ofensywnym Legia na pewno straciła.

Niespodzianką był fakt, że na mecz z Cracovią Michał Kucharczyk wypadł nie tylko ze składu, ale wręcz w ogóle z meczowej „osiemnastki”. W Płocku zagrał przez godzinę na prawej obronie i – trzeba to powiedzieć szczerze – nie był to występ zachwycający. Ale, zważywszy na to, że bok defensywy to nie jego pozycja, mógł liczyć na taryfę ulgową u trenera, bo przecież grał przez ostatnie miesiące zawsze i grał dobrze. Ale taryfa ulgowa to nie u Sa Pinto, więc „Kuchy” wyleciał z kadry i nie wiadomo jak szybko wróci. Jak go znamy, to emocjonalnie przeżył tę decyzję Portugalczyka.
Za Kucharczyka grał na prawej stronie Salvador Agra. Nowy Portugalczyk coś w sobie ma (trochę szybkości, zmysł do gry kombinacyjnej), ale chyba się jeszcze na dobre nie rozkręcił. Zmarnował najlepszą w pierwszej połowie sytuację do zdobycia gola dla Legii, gdy z bliska nie potrafił pokonać Michala Peskovicia.

Drugi poważny błąd Sa Pinto w tym meczu, to postawienie w ataku na Sandro Kulenovicia, który zaliczył kolejny dyskretny występ. Sa Pinto chciał udzielić kolejnej lekcji wychowawczej Carlitosowi i nie wystawił go do pierwszej „jedenastki”. Ale do d… z taką pedagogiką dla dorosłych, skoro zamiast lepszego napastnika gra słabszy, a jak widmo porażki zajrzało Sa Pinto w oczy, to przyszedł po pomoc do Carlitosa… Ma to jakiś sens w ogóle?
Dopełnieniem portugalskiej tragedii był Iuri Medeiros. Ma umiejętności na pewno, ale w pewnym momencie zachował się jakby grał na podwórku pod trzepakiem. Zrobił sobie taki przerzut, że kopnął piłkę daleko w aut…

Legia była mocno sfrustrowana, ale przegrała zasłużenie. Lepiej grała dopiero jak musiała walczyć w dziesiątkę. Ale już wcześniej mogła stracić jeszcze ze trzy bramki. Airam Cabrera nie strzelił gola nawet z „jedenastki”. To już czwarty (sic!) niewykorzystany przez Cracovię rzut karny w tym sezonie! I to na pięć, jakie drużynie Probierza podyktowano. Coś kompletnie niezrozumiałego.
Wiliam Remy cały mecz był jakiś taki nieskoncentrowany. A to źle przyjmie piłkę, a to ją niedokładnie poda. Ale popis dał dopiero pod koniec meczu, gdy rywala zdeptał. Z czerwoną kartką wyleciał z boiska (dopadła go pomroczność jasna) i nie zagra za tydzień w Poznaniu z Lechem. Na kogo postawi Sa Pinto? Na odstawionego od składu Wieteskę czy na wyrzuconego na trybuny Astiza? Musi się Portugalczyk dobrze namyśleć, bo jak się za Remy’ego  weźmie Komisja Ligii to Francuz nie pogra kilka tygodni.
Nieźle ta pogoń Legii za Lechią Gdańsk wygląda, nie ma co.

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    W zasadzie to można się we wszystkim zgodzić z redaktorem, ba nawet te kur.y, też pasują. Ale jest jedno ale. 9 lutego przeczytałem Pana wpis „Porugalizacja drużyny? Wcale nie trzeba na tym wyjść najgorzej. Są przykłady”Okazało się,że niestety pójście tą drogą( choć do końca rozgrywek jeszcze daleko), to chyba kiepski ruch Legii, zwłaszcza Sa Pinto i wypełniającego jego zachcianki Mioduskiego. Zresztą cała polityka transferowa w ostatnich kilkunastu miesiącach jest do dupy.Czy nie ma człowieka,który by zapobiegł sprowadzaniu szrotu piłkarskiego, jak nie z Bałkanów to Portugalii.Żal patrzeć na grę Legii, na pozbycie się wartościowych graczy i wypełnianie luki graczami zgranymi, nieprzygotowanymi do gry. Po 68 latach, Łazienkowska została zdobyta,ograła ją Cracovia,drużyna przeciętna, ale dzisiaj przynajmniej o dwie klasy lepsza.Pamiętam jak krytyczne wpisy o Sa Pinto wywoływały wściekłość ,,wybitnych znawców”piłki naszej ligowej.Gość podpisujący się xymoxon na swoich adwersarzach, mających inne, krytyczne zdanie o ,,wielkim” trenerze Pinto, nie zostawiał suchej nitki. Sa Pinto to taki Nikodem Dyzma polskiej piłki. Znalazł się w niej przypadkiem.Tak jak Dyzma nie mając odpowiednich kwalifikacji, nadrabia to swoim tupetem, chamskim zachowaniem i bezczelnością.Szkoda mi drużyny której kibicuję od przeszło 60 lat. I jeszcze jedno. Wywieszony dzisiaj transparent dotyczący Leśniodorskiego przez ludzi, którzy są niby kibicami Legii – to zwykłe skur…o.Człowiek,który wyciągał parę lat temu drużynę z tarapatów, jest teraz przez bandę półgłówków obrażany. Smuta jedna wielka po dzisiejszym meczu. No , ale świat na tym się nie kończy.A co do zachowania Sa Pinto po meczu i nie podania ręki Probierzowi-potwierdza ,że to ,używając słownictwa dzisiejszej młodzieży- to zwykły pustak i dzban jest.

  • xymoxon

    Taki Sa Pinto musiałby wygrać wszystkie mecze, a i tak pan Tuzimek wieszałby na nim psy. Ale jakby na miejscu Portugalczyka był Jacuś Magiera, ulubieniec pismaków. Same laurki by po każdym meczu dostawał, bo to Polak a nie obcy, znienawidzony przez pismaków potwór z Portugalii.

    • ursynów

      Uderz w stół a xymoxon się odezwie.To,że Legia gra padlinę, a geniusz portugalski się miota i nie wie co z tą drużyną zrobić to wina Tuzimka i pismaków. Panie Tuzimek, dlaczego tak pan nienawidzisz tego geniusza i gentlemana z Portugalii i nie wystawiasz mu laurek jak Jacusiowi Magierze? Jak pan możesz robić z tego wzoru kunsztu trenerskiego, zachowań na boisku i poza nim – potwora. Nie idź pan tą drogą redaktorze.

  • Jacek Black

    Już widzę gorzkie żale na FutbolLegia po meczu w Częstochowie!Pan Tuzimek może szykować sobie scenariusz.

    • ursynów

      Filuterny Jacku Blacku. Muszę zmartwić, J.Blacka, ale z gorzkich żalów po meczu pucharowym z Rakowem – nici.Mecz jest we wtorek 5.03, a Wielki Post,gdzie odprawia się Gorzkie Żale,zaczyna się w Środę Popielcową(6.03), czyli trzeba trochę poczekać.Zastanawia mnie jak te gorzkie żale mają wyglądać, bo układ celebrowania wygląda następująco:
      1/ pobudka-śpiewamy , klęczymy
      2/Intencja-modlitwa,siedzimy
      3/hymn-śpiewamy, stoimy
      4/ lament duszy- błagalny śpiew na klęczkach.
      Proponuję dla FutbolLegia- lament duszy, a dla red.Tuzimka, intencję, modląc się napisze coś na siedząco o Legii.
      Pasuje Jackowi Blackowi taki scenariusz?

      • Jacek Black

        Mecz jest 13.03 Coś ktoś ma problemy z kalendarzem????

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli