Ruch zdał egzamin dojrzałości, choć nie obyło się bez pomocy sędziego

Autor wpisu: 27 lutego 2017 20:51

Zwycięstwo w Warszawie nie będzie nic warte, jeżeli nie wygramy ze Śląskiem – mówił przed tym meczem Waldemar Fornalik. I pewnie tak by było. Ale jego piłkarze zdali kolejny egzamin. I to wcale nie łatwiejszy niż ten sprzed tygodnia.

3:1 na Legii i teraz 2:0 ze Śląskiem – ponad rok Ruch czekał na to, by ponownie móc cieszyć się z dwóch zwycięstw z rzędu w ekstraklasie. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w listopadzie 2015 roku, gdy Niebiescy pokonali u siebie Lechię 3:1, a następnie wygrali na wyjeździe 3:0 z Górnikiem Łęczna. Drugie zwycięstwo na wiosnę pozwoliło drużynie Waldemara Fornalika opuścić strefę spadkową. Sam trener już przed meczem mówił o tym, że na tabelę patrzy nieco inaczej ze względu na odjęte cztery punkty przez Komisję ds. Licencji Klubowych. Teraz będzie mógł spojrzeć jeszcze przychylniej. Gdyby nie ta kara, Niebiescy traciliby tylko cztery punkty do grupy mistrzowskiej.

– Po tak dobrym meczu, jaki zagraliśmy w Warszawie, nie jest łatwo przygotować się do kolejnego, który będzie zgoła odmienny. Trzeba być gotowym na inną grę, inne wyzwania. Inaczej to wygląda po porażce, gdzie jest sportowa złość i chęć rewanżu, a inaczej jest po zwycięstwie, gdzie może nastąpić samozadowolenie, euforia, jest pełno pochwał dookoła. W tym elemencie musimy być bezwzględnie zresetowani i przygotowani na ciężki bój – przestrzegał szkoleniowiec Ruchu. Obawy o grę jego zespołu okazały się jednak niepotrzebne. Ruch po raz kolejny zaskoczył bardzo pozytywnie.

Jeżeli natomiast chodzi o oba gole, to pomogli gospodarzom najpierw sami goście, a potem… sędzia techniczny. Przy bramce strzelonej w pierwszej połowie Miłosz Przybecki wykorzystał świetne podanie za linię obrońców i lekkie „zakręcenie” Mariusza Pawelca, a wreszcie wyjście bramkarza Śląska Mariusza Pawełka; sprytnym strzałem skierował piłkę niemal do pustej bramki. Lewa strona Śląska została w defensywie ograna koncertowo, co do ewentualnej winy Pawełka można dyskutować – mając naprzeciw pędzącego Przybeckiego cokolwiek by nie zrobił, i tak to Przybecki postawił się w korzystniejszej sytuacji.
Przy drugiej ewidentnie pomylił się Robert Marciniak, który zastąpił po przerwie narzekającego na ból mięśnia dwugłowego arbitra głównego Bartosza Frankowskiego. Sędzia po faulu na Jarosławie Niezgodzie bez wahania wskazał na jedenasty metr, choć do przewinienia doszło tuż przed polem karnym. Rafał Grodzicki okazał się pewnym egzekutorem, podwyższając prowadzenie i ustalając wynik spotkania.

Jan Urban przewidział, że Ruch będzie nastawiony na grę z kontry, ale jego podopieczni nie byli w stanie się temu przeciwstawiać. Szybkość młodych graczy ofensywnych takich jak Łukasz Moneta, Niezgoda czy Przybecki, zrobiła znaczną różnicę w tym spotkaniu. W Śląsku zbyt mało do gry ofensywnej wnosili Ryoto Morioka i Joan Angel Roman. Kamil Bliński z kolei miał spore problemy, aby poradzić sobie z dobrze ustawionymi w środku obrony Grodzickim i Helikiem.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli