Romeo Jozak, czyli czy Legia ma czas czekać na nowego trenera?

Autor wpisu: 13 września 2017 16:44

Chorwat Romeo Jozak – to teraz najgorętsze nazwisko na Łazienkowskiej. Ma wyrwać Legię z letargu, ma zapewnić jej powrót na właściwe miejsce. Tak zapowiedział prezes Dariusz Mioduski. No, ładnie, ładnie. Tylko czy Legia ma na to wszystko czas?

Dzisiaj trudny dzień i burzliwy – przyznał Mioduski. Jozak to, co oczywiste, jego autorski pomysł. Pomysł na myślenie „długofalowe”. – Potrzebujemy lidera, który szatnię ogarnie i wyznaczy nowe standardy piłkarzom, by grali na takim poziomie jak oczekujemy.
– Jozak takim liderem jest i ta osobowość w szatni zadziała – podkreślił prezes. Mioduski i Jozak znają się oczywiście od jakiegoś czasu, choćby dlatego, że nowy trener jest m.in. w komisji technicznej UEFA do spraw rozwoju, a przecież Mioduski w różnych europejskich instytucjach też działa. – Pięciu ludzi z innego kraju wymaga odwagi i wasz prezes tę odwagę ma. A odwaga zawsze wraca. To największy krok w mojej karierze – zauważył z kolei sam Jozak.

No tak – Mioduski zdecydował się na rewolucję w swoim klubie. Przeoranie wręcz. Może i słusznie, bo dzięki temu uciekł – co w polskim futbolu rzadko spotykane – od znanego, starego schematu przywołanego właśnie przez Grzegorza Kalinowskiego: „Dupiak na miejsce Bartkowiaka, Czajkowski z wydziału na wydział, Kubiak z wydziału na redakcję, Stefaniak z Paxu do śmaksu, a Maliniak w maliny.”
Nominacje prosto z Chorwacji to przecież nie zmiana tylko pierwszego szkoleniowca i jego asystentów, to zmiana całego zaplecza szkoleniowego, przenicowanie myśli szkoleniowej w klubie.

– Jeśli chcemy zdobyć mistrzostwo Polski, potrzeba wstrząsu – znów Mioduski. No właśnie. Ile by nie przedstawiać argumentów za tym, że chorwacka myśl szkoleniowa może być zbawienną, i że ten team trenerski przychodzi po to, by zbudować taka Legię, jaką Mioduski chce, to jednak na końcu chce też ten sam Mioduski i ta sama Legia mistrzostwa Polski. A mistrzostwo wymaga zdobywania punktów. Nie tylko w marcu, kwietniu, także w niedzielę z Cracovią, za tydzień, za dwa tygodnie.
Tymczasem dużo o planach długofalowych, wizjach w tym, jak prezes komentuje chorwacką rewolucję w Legii. No dobrze, ale właśnie pytanie – czy Legia ma na to czas? Trener Jozak zapewnia, że ma przemyślenia na dziś, ale póki co nie zdradził jakie.

Jozak, z tego jak sam się przedstawia i z tego, co można o nim wyczytać, dał się do tej pory jako poznać jako dyrektor sportowy, dyrektor techniczny, twórca i nadzorca akademii – czy to federacji, czy Dinama Zagrzeb. Głównie tam, gdzie pojawia się nazwisko Jozak, pojawia się i hasło „młodzież” – w takim czy innym wymiarze.
To godne i chwalebne, rzecz jasna i trudno mu odbierać dorobek czy podważać, zresztą też nie ma takiej potrzeby. – Całe życie byłem związany z młodymi piłkarzami i ich drogą do pierwszej drużyny – przyznaje sam Jozak. Dyrektor, koordynator, nauczyciel, mentor – tak sam o sobie mówi. „Jak chcecie znaleźć Thomasa Tuchela czy Andreę Villasa-Boasa to raczej nie Jozak” – pisały o nim chorwackie media dodając hasło: „interesujący teoretyk”. Jak póki co niespecjalnie zachęcające to na „dziś”, nieprawdaż?

Hmm… teoria dobra rzecz. Ale jak to zderzyć z szatnią Legii? Tej Legii, w której Jacek Magiera otworzył okno, ale wyważyć drzwi już nie zdołał, bo taranu w jego narzędziach zabrakło. Trudno mówić, że Jozak nie spełnia standardów, pewnie spełnia. Ale czy spełnia standardy kogoś, kto walnie w szatnię Legii młotem?
Pytania, pytania, pytania. Wszystko dlatego, że Legia zmienia trenera, bo potrzebuje trenera na już, na dziś, a nie na jutro. A bierze trenera na jutro, a może nawet na pojutrze. Bo na przyszłość pewnie i Jozakowi można byłoby przyklasnąć w ciemno z takim cv. Ale z takim cv na dziś wydaje się kolejnym eksperymentem w Legii. Jeszcze bardziej ryzykownym niż zatrudnienie Magiery rok temu. Magiera zresztą dziś jest przegrany, ale przecież pamiętajmy, że nominację jak najbardziej spłacił – awansem do fazy pucharowej Ligi Europy, mistrzostwem Polski!
Ale jeśli Magiera był eksperymentem, to Jozak, który ma jedynie szczątkowe doświadczenie w pracy z pierwszymi zespołami jako samodzielny szkoleniowiec (i to zdecydowanie nie z poziomu Legii), jest wielkim znakiem zapytania. Jak sam to ujął, decyzja Mioduskiego była „odważna”, ale można dodać i „szalona”, a może nawet „desperacka”. I z gatunku ucieczki do przodu: wszystko można nią wygrać, ale też i wszystko przegrać. A przede wszystkim przegrać to, po co Mioduski Jozaka zatrudnił: mistrzostwo Polski.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Ten Mioduski to jakiś miłośnik Szekspira jest.Okazuje się ,że Legię trenować będzie Romeo.Tylko Julii brak.Prezes nie wziął pod uwagę, że Łazienkowska to nie Werona lub Mantuia.Ale może Prezio tak jak w dramacie Szekspira stanie na balkonie i przemówi do kiboli,że teraz będzie git.Majstra mamy w kieszeni- wali z balkonu Mioduski- a tam tłum Montecchich i Capuletich -skanduje Jozak,Jozak – ale z ciebie kozak.
    Będzie Pan zadowolony redaktorze.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli