Robak vs Bjelica – problem jest, ale czy będzie ciąg dalszy?

Autor wpisu: 6 czerwca 2017 15:36

Marcin Robak królem strzelców (wspólnie z Marco Paixao) i najlepszym napastnikiem ligi. Z dwoma statuetkami lechita opuszczał Galę Ekstraklasy. Jako jedyny tak obdarowany oprócz Vadida Odjidji-Ofoe (statuetki dla najlepszego pomocnika i najlepszego piłkarza). Ciekawe, czy wysłał już selfie ze statuetkami Nenadowi Bjelicy?

To, że między oboma iskrzy i to mocno przestało być w ostatnich dniach czy nawet tygodniach tajemnicą poliszynela. Przekroczyło granice poznańskiej szatni i rozlało się szeroko na zewnątrz. Kulminację był ostatni mecz Lecha z Jagiellonią (2:2), w którym Bjelica zdjął Robaka w 86. minucie. Wściekły piłkarz schodząc nie podał trenerowi ręki i rzucił nieparlamentarną „wiązankę”:

To było w niedzielny wieczór. Według „Gazety Wyborczej” w poniedziałkowy ranek piłkarz zdążył jeszcze odwiedzić gabinet trenera, ale ta wizyta trwała… 10 sekund. Wieczorem Robak był już w Warszawie na Gali Ekstraklasy. Nie wyglądał jak człowiek „od konfliktów”, a zdecydowanie na wakacjach, strojem też, co podkreślał rozpięty kołnierzyk białej koszuli i jasna marynarka. Wyluzowany, w znakomitym nastroju błyszczał uśmiechem z dumą prezentując oba trofea. „Hola, trenerze, a ja mam to i co mi pan zrobi?” – jakby mentalnie wołał całym sobą.
I nie wahał się przyznać, że faktycznie między nim a trenerem nie działo się ostatnio za dobrze. – Nie mam zamiaru ukrywać, że pewne decyzje trenera mnie irytowały. Jest trenerem, decyduje, ale moim zdaniem w kilku momentach nie miał wystarczających powodów, by rotować. Byłem wysoko w klasyfikacji strzelców, a bywało, że mecze zaczynałem na ławce – tłumaczył wprost zagadnięty. – Drużyna pomagała mi w wywalczeniu korony, nie mogę tego powiedzieć o trenerze – dodawał zaskakująco szczerze.
– No dobra, ale mimo wszystko lepsza jest rozmowa niż publiczne rzucanie „łaciną” w trenera.
– Trener mało rozmawia z zawodnikami indywidualnie, może dlatego zabrakło nam rozmowy. Ale przyznaję – może też nie do końca to było dobre zachowanie z mojej strony. Tak to jest, że gdy człowiek bardzo chce emocje narastają, a potem nagle przychodzi moment, gdy wybuchną. Tak właśnie było w moim przypadku. Były w tym sezonie momenty, gdy strzelałem gole, a siadałem na ławkę. To przecież nie pomagało mi w trzymaniu wysokiej formy czy jej podnoszeniu.

Czyli – jednak konflikt i to otwarty można powiedzieć. No bo Marcin Robak z tymi statuetkami i z tymi żalami będzie musiał stawić się na Bułgarskiej 19 czerwca, z trenerem Bjelicą zapakować się do autokaru i pojechać… na sześć dni na zgrupowanie do Opalenicy.
A może przez wakacje głowa się przewietrzy i piłkarz spojrzy na sprawę inaczej. Wszak teraz też nie waha się jednak oddawać co cesarskie cesarzowi: – Trener Bjelica odniósł sukces doprowadzając drużynę do pucharów.

Pewnie swoją pracę nad jednym i drugim będą musieli wykonać szefowie Lecha: Piotr Rutkowski i prezes Karol Klimczak. Prezes Klimczak zagadnięty przez nas na Gali starał się cale to zamieszanie bagatelizować: – Proszę mi wierzyć, trener Bjelica to wszystko sobie poukłada, a Marcin ochłonie. Marcin ma za sobą świetny sezon, w co zawsze wierzyliśmy – że tak będzie jak dojdzie do pełni zdrowia i formy. Ale ma 34 lata i musi to zrozumieć, a jestem przekonany, że zrozumie, że czasami lepiej dla drużyny jest, gdy w sposób wyważony gospodaruje się jego siłami.
Czyli: to że konflikt był i to znaczący, to oczywiste, bo rzadko zdarza się, by piłkarz tak otwarcie mówił o nieporozumieniach ze szkoleniowcem. Pytaniem otwartym pozostaje, czy 13 dni urlopu i 6 dni… wspólnego pobytu w Opalenicy, gdzie rozmawiać można ile wlezie, pomoże obu panom zrozumieć się na nowo.
A jeśli nie, cóż – szatnia na Bułgarskiej dla nich obu na pewno będzie za ciasna. I zbyt wybuchowa.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli