Robak już nie ma wątpliwości: Wierzę, że wygramy z Legią

Autor wpisu: 5 kwietnia 2017 23:26

Marcin Robak strzelił jedynego gola w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Polski Lecha z Pogonią. Jeśli wtorkowy mecz Wigier z Arką był dwunastką w skali Beauforta, to rywala dla Arki wyłonił co najwyżej powiew powodujący zmarszczki na wodzie.

Choć i Pogoń musiała gonić 3:0, była teoretycznie w lepszej sytuacji od Wigier, bo grała u siebie. No tak, tylko że grała z jedną z dwóch najpotężniejszych sił ekstraklasy (jak coraz częściej się mówi), a nie kulejącą i ospałą Arką. I choć szczecinianie, kto wie – może i natchnięci wtorkowymi Wigrami, zaczęli z animuszem, ba w sumie 21 razy strzelali na bramke Lecha, i tak nic nie wskórali.

Po meczu Marcin Robak zadeklarował bez mrugnięcia okiem: – Wierzę w to, że w niedzielę wygramy z Legią. Niby nic niezwykłego, bo każdy piłkarz Lecha powinien tak powiedzieć, ale dobrze wiemy, jak to z tymi deklaracjami bywa. „Gramy z najtrudniejszym przeciwnikiem”, „futbol jest nieprzewidywalny”, „to będzie ciężki mecz”, „zdecyduje dyspozycja dnia” i takie tam farmazony.
A Robak nie. Wyraźnie: „Wierzę!”. Tą wiarą zespół niewątpliwie natchnął Nenad Bjelica. To on nie zawahał się już zimą mówić, że Lech walczy o mistrza, że jest najlepszy, że wygrałby z „jego” Austrią Wiedeń grającą w Lidze Mistrzów i tak w ogóle – to jest gotowy na grę w Lidze Mistrzów. Taki przekaz piłkarzom się udziela.

Tym razem Robak grał w pierwszym składzie, Bjelica oszczędził Dawida Kownackiego, a w końcówce dał poszarpać Lasse Bille. Napastnicy Lecha w tym roku wbili już 10 goli i to największa różnica, gdy Lecha zestawia się z Legią, której nominalni (jak w Lechu) napastnicy wbili w tym roku równe zero.

Zmian było jeszcze trochę. Poznaniacy deklarowali, że chcą w Szczecinie wygrać i wygrali. Ale przy okazji najmniejszym nakładem sił. W bramce tym razem zagrał Jasmin Burić (to reguła w PP), na lewej stronie obrony zabrakło Wołodymira Kostewycza (za niego Maciej Wilusz), w pomocy Radka Majewskiego i w pierwszym składzie Darko Jevticia (90 minut zagrał za to Mihaił Radut).
Porównując mecz z soboty z Łazienkowskiej do tego środowego można powiedzieć, że Pogoń przez 50-60 minut obu zespołom sprawiała podobne kłopoty, no ale końcówki tych meczów są trudno porównywalne, bo toczyły się z innymi obciążeniami i z inną historią. Lech po prostu nie musiał się wysilać tak jak legioniści w sobotę na Łazienkowskiej. To, co najlepsze, zostawił sobie na… najbliższą niedzielę i pełną po brzegi Bułgarską.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli