W reprezentacji albo gra się na sto procent, albo lepiej nie grać w ogóle

Autor wpisu: 7 października 2018 14:26

W czwartek o 20.45 reprezentacja Polski zagra w Chorzowie, w ramach rozgrywek Ligi Narodów z Portugalią. Równo trzy doby później, też na Stadionie Śląskim, naszym rywalem będą Włosi. Maciej Makuszewski wraca do reprezentacji po raz kolejny. Po długiej rekonwalescencji – po zerwaniu wiązadeł krzyżowych – został powołany przez Jerzego Brzęczka już na poprzednie zgrupowanie. Ale zagrać nie było mu dane. Dzień przed wylotem do Bolonii, skrzydłowy Lecha doznał kontuzji na ostatnim treningu kadry i na mecz z Włochami nie poleciał.

FUTBOLFEJS.PL: Wracasz do kadry kolejny raz, ale…
MACIEJ MAKUSZEWSKI: …ale nie wiadomo czy zagram, to chciałeś powiedzieć, prawda? (śmiech).

Widzę, że potrafisz się z tego śmiać. Po takich przejściach jakie miałeś przez ostatni rok… No, no… Podziwiam ten dystans do siebie. Jak się poczułeś, gdy po tak długiej przerwie wróciłeś do wymarzonej reprezentacji, a tu znowu kontuzja? Nie załamałeś się?
Siła wyższa. Nic na to nie mogę poradzić, mogę to jedynie milcząco zaakceptować. Już po tym treningu wiedziałem, że nic z tego będzie. Czułem uraz mięśnia czworogłowego i nie było sensu jechać na mecz reprezentacji w niepełnej dyspozycji. W kadrze gra się albo na 100 procent, albo się nie gra. Czułem ból, dokuczał mi mięsień, noga była opuchnięta. Na co w takim stanie mogłem się przydać reprezentacji? Byłem rozczarowany, ale musiałem się z tym pogodzić. Rozmawiałem też z Jerzym Brzęczkiem i widziałem, że trener był zły, że złapałem tę kontuzję, bo chyba  – tak wyczułem – przewidywał mnie do gry. Ale podbudował mnie, mówił, że będą niebawem kolejne spotkania, że jeszcze dostanę swoje szanse. To było dla mnie ważne.

Kontuzja wiązadeł zabrała ci wyjazd na mundial, teraz nie zagrałeś we wrześniowych meczach kadry też przez uraz. Nie obawiasz się, że przyklei się do ciebie opinia, że jesteś pechowcem?
Czy to jest pech? Ja to określam siłą wyższą. Przez całe lata nie miałem żadnych problemów ze zdrowiem. Patrzyłem z boku na różne urazy kolegów, na ich ciężką pracę, żeby wrócić do zdrowia, ale mnie samego długo to omijało. No i jak już przyszło, to przyszło na dobre. Piłka uczy pokory. Odczułem to na własnej skórze. I nauczyłem się, że trzeba jeszcze więcej ćwiczyć, żeby być lepiej przygotowanym. Przez dwa tygodnie nie mogłem z tym urazem mięśnia czworogłowego nic robić. Więc teraz, nawet jak już mam nogę zdrową, to wymaga ona więcej uwagi. Nad nogą, którą miałem operowaną i tak będę musiał więcej pracować już do końca kariery. Dawniej przed treningiem wpadałem tylko na 10 minut na rowerek i już rozgrzany biegłem na zajęcia na boisku. Teraz moje przygotowanie do treningu jest dużo dłuższe. Przyjeżdżam dużo wcześniej, jest rowerek, praca z fizjoterapeutą, znów rowerek, rozciąganie. To ważne by noga od początku była gotowa do pełnych obciążeń.

Wszyscy cię bardzo podziwiali jak ciężko pracujesz po operacji wiązadeł, by wrócić na boisko. Oglądałem te reportaże, w których pokazywano twoje zajęcia na salce z fizjoterapeutą. Widać było, że byłeś niesamowicie skoncentrowany na ćwiczeniach. Chciałeś koniecznie pojechać na te mistrzostwa świata do Rosji, naprawdę walczyłeś o mundial.
Nie ukrywam, że to był główny bodziec mojej motywacji. Już w klinice w Rzymie, gdzie byłem operowany, doktor mi powiedział, że po 3-4 miesiącach wrócę do treningów na boisko. Plan był tak rozpisany, żebym miał szansę zdążyć na mundial.

Zabrakło tych dwóch-trzech tygodni…
Wróciłem do treningów na boisku w kwietniu. Ale wiadomo, że trener na początku korzystał ze mnie bardzo oszczędnie. Grałem w Lechu po 20-30 minut. Raz jakąś połówkę zagrałem. Ale jak już wchodziłem, to – mam takie wrażenie – było widać po mnie głód piłki. Naprawdę miałem apetyt na grę.

Jednak potem przyszła decyzja Adama Nawałki. Najpierw załapałeś się do tego szerokiego, 35-ososbowego składu na mundial, ale pojechać na obóz przygotowawczy do Arłamowa nawet nie miałeś szansy. Zresztą to było dziwne powołanie od selekcjonera. Bo najpierw ogłosił, że jesteś w tej szerokiej selekcji, a dosłownie kilka dni później, że w tej węższej grupie już cie nie ma. Ty w tym czasie nawet nie zagrałeś meczu. Skąd taka decyzja? Wyjaśniał ci to selekcjoner?
To było jeszcze inaczej. Trener zadzwonił do mnie i od razu za jednym zamachem powiedział, że moje nazwisko będzie ogłoszone w tej szerokiej kadrze, ale do Arłamowa już nie pojadę.

Jak to?! Powołał cię i skreślił za jednym zamachem?
No tak wyszło, ale rozumiem go. Miał wówczas zbyt wielu zawodników w reprezentacji, którzy wiosną mało grali, byli po kontuzjach, albo się nie łapali w swoich drużynach. Nie chciał mieć jeszcze jednego takiego piłkarza. Zadzwonił, długo rozmawialiśmy i powiedział, że nie może sobie na to pozwolić.

O cholera! To jak w ogóle taką informację przyjąć? Bo tu niby jesteś w kadrze na mundial, ale od razu wiesz, że na niego nie pojedziesz.
No to było trudne, bo przecież ludzie tego nie wiedzieli. Jak została ogłoszona 35-osobowa kadra, to ludzie przysyłali mi masowo esemesy, gratulowali, cieszyli się, że się udało, wyrażali nadzieję, że pojadę na mistrzostwa… A mnie było trochę głupio, bo ja już wiedziałem, że na mundial nie pojadę.

Masz żal do Nawałki?
Nie, nie mam prawa. Bolała mnie ta decyzja, ale musiałem się z nią pogodzić. Trener sam był zawodnikiem, też miał poważną kontuzję. Wyjaśnił mi powody. Co mogłem zrobić? Szkoda tylko, że nie dostałem szansy pojechania na ten obóz do Arłamowa. Tam mógłbym wygrać swoją szansę… No, ale jej nie dostałem.

Nie wierzę, że przyjąłeś to tak spokojnie. Harowałeś niemal pół roku i w sumie dziwię się Nawałce, że nie chciał cię nagrodzić nawet udziałem w zgrupowaniu, bo przecież twoja osoba byłaby najlepszym przykładem, takim przesłaniem do wszystkich, którzy doznali kontuzji i muszą wykonać ciężką pracę, by wrócić na boisko. To byłby najlepszy dowód, że warto pracować, że nigdy nie można się poddawać.
Wiesz, ja się cieszę, że miałem tę nadzieję na mundial. To mnie motywowało. Tamta historia nie skończyła się happy endem, bo to życie, a nie film. Wykonałem tę pracę dla siebie i proszę, znów jestem w reprezentacji. Chciałem być gotowy i byłem, a że trener z tego nie skorzystał…

Kto się pierwszy dowiedział, że na ten mundial jednak nie pojedziesz?

Żona.

Jak to przyjęła?
Była naprawdę zła na tę decyzję, bo ona najlepiej wiedziała jaką pracę wykonałem, żeby wrócić na boisko. Bardzo chciała, żebym pojechał na ten mundial, bo dla każdego piłkarza to wyjątkowa impreza. Nawet żebym pojechał i tam nie zagrał. No, ale stało się inaczej. Piłka bywa okrutna. Byłem przygnębiony ze 2-3 dni, ale życie nie znosi próżni. Trzeba iść do przodu.

Gdy trenerem został Jerzy Brzęczek wstąpiła w ciebie nadzieja, że do kadry wrócisz? Bo przecież spotkaliście się wcześniej w Lechii?
Tak, pracowaliśmy razem w Gdańsku i ja tę współpracę miło wspominam. Wydaje mi się, że od czasu gry w Lechii jeszcze zrobiłem progres, rozwinąłem się piłkarsko i trener Brzęczek to dostrzegł. Choć teraz, przed powołaniem, do mnie nie dzwonił i trochę emocji było czy będzie na liście moje nazwisko czy nie będzie (śmiech).

Jesteś optymistą przed meczami z Portugalią i Włochami? Bo była euforia po występie kadry w Bolonii, ale już mecz z Irlandią nam za bardzo nie wyszedł…
Jestem optymistą, bo przecież mamy teraz wielu piłkarzy rozsianych po całej Europie. Myślę, że docenia się naszą reprezentację także dlatego, że chłopaki robią nam niezłą reklamę. Wystarczy spojrzeć na trójkę z Sampdorii czy Krzyśka Piątka z Genoi.

Były jakieś zakłady w szatni Lecha Poznań przed meczem Polski z Portugalią?
Z Pedro Tibą i Joao Amaralem sporo żartowaliśmy, na temat tego, kto wygra w tym meczu. Straszyliśmy ich, że u nich nie zagra Cristiana Ronaldo, u nas Robert Lewandowski zagra na pewno, więc są bez szans. Ale zakładu nie zrobiliśmy. No właściwie nie wiem dlaczego, powinniśmy kurczę zrobić…

Pomny swoich przejść z kontuzjami, jak teraz przyjedziesz na kadrę, to chyba będziesz uważał na treningach, żeby nic sobie nie zrobić, co?
Ale tak się nie da! Nigdy nie kalkulowałem i nadal nie będę tego robić. W kadrze zarówno w meczach, jak i na treningach trzeba grać na 100 procent, inaczej to nie miałoby sensu.

Rozmawiał Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Reprezentacja

  • zgubek

    Najbardziej mi się podobała końcówka wywiadu-straszenie,że u Portugalczyków nie zagra Ronaldo, a u nas będzie grał Lewandowski.Po tym co zagrał Lewandowski w ostatnim meczu ligowym, to nie wiele to zmieni. Robert gra słabo i może lepiej postawić na Piątka.Szkoda tylko,że mecz jest w czwartek.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli