Radović utajniony, Mączyński pogoniony, Sa Pinto stawia na swoim

Autor wpisu: 16 stycznia 2019 21:16

Po sparingu wtorkowym w środę Legia Warszawa zagrała następny. Całkowicie… utajniony. Podobno rywala ani miejsca nie znali sami piłkarze, których po prostu zapakowano do autokaru i zawieziono na miejsce (jest nadzieja, że przynajmniej oczu nie zawiązano). Jednym z nielicznych, których klauzula poufności nie obowiązywała, był prezes Dariusz Mioduski. Dziwne, bo gdy już po meczu wyszły na jaw podstawowe fakty, okazało się, że jedyną nowością była… obecność na boisku Miroslava Radovicia.

Wedle dziennikarzy legia.net, którzy towarzyszą piłkarzom Legii podczas zgrupowania w Portugalii, trener Ricardo Sa Pinto stanowczo odmówił obecności na sparingu nawet klubowych mediów, mimo że za pracownikami Legii (przecież!) wstawił się, ni mniej ni więcej, nawet zarząd klubu. Przy Sa Pinto jednak nie ma przeproś. Zarząd, nie zarząd – jedyny porządek, jaki w pierwszym zespole Legii obowiązuje, to „porządek Sa Pinto”. Póki co porządek nie obejmuje jeszcze prezesa Mioduskiego – jak widać, ale poczekamy, zobaczymy…

Ostatecznie okazało się, że rywalem Legii (podobnie jak we wtorek) był portugalski trzecioligowiec – tym razem Amora FC, Legia wygrała 2:0 po golach Williama Ramy’ego i Sandro Kulenovicia, a skład mistrzów Polski był niemal dokładnie taki sam jak we wtorek z Olimpico i znów zawodnicy zostali podzieleni na dwa zespoły, które zagrały po 45 minut. Siłą rzeczy więc po 45 minut dostały nowe „nabytki” legijne: Rocha i Agra, a także jesienni nieulubieńcy Sa Pinto jak Hamalainen czy Pazdan.
W drugiej połowie na boisku pojawił się także Miro Radović zmieniając młodego Michała Karbownika. I zdaje się, że to jedyna godna odnotowania niespodzianka. Bo doczekaliśmy się takich czasów, gdy minuty Rado stały się nieoczywiste, a zaskakujące wręcz. Tłok w legijnej drugiej linii na dziś taki, że w lidze (a może nawet i Pucharze Polski) minuty piłkarzy, do których Sa Pinto nie ma bezwzględnego zaufania, można będzie liczyć na palcach jednej ręki. To akurat pewnik.

Tłoku w drugiej linii nie rozładowuje pożegnanie Krzysztofa Mączyńskiego. Co najwyżej rozładowuje tłok w rezerwach, bo w pierwszym zespole Mączyński i tak nie grał. Zresztą było to pożegnanie wyjątkowo ciche, ograniczające się do komunikatu o rozwiązaniu umowy. Mączyński nie jest dla Legii ani w części tak istotny jak postać Arkadiusza Malarza, ale ten chłodny komunikat („dziękujemy” plus „życzymy”) i tak szokuje, gdy zestawić go z nie tak dawnym przecież krzykiem medialnym, gdy Mączyński na Łazienkowską się meldował. Budowanie napięcia, ukrywanie piłkarza, gdy do Warszawy zjechał, wreszcie prezentacja z fanfarami i rozwiniętym czerwonym dywanem plus gigantyczne poruszenie kibicowskiej braci na linii krakowsko-warszawskiej – trudno uwierzyć, ale półtora roku raptem minęło. Z reprezentanta Polski decyzje portugalskiego trenera (plus szwankujące zdrowie) uczyniły jedynie obciążeniem klubowego budżetu.

Mączyński grał u Jacka Magiery, u Romeo Jozaka, u Deana Klafuricia. Lepiej, gorzej, może ani najlepiej, ani też na pewno nie najgorzej. Do mistrzostwa i Pucharu Polski dla Legii się przyczynił. U Sa Pinto grać przestał. A to oznacza wyrok.
Niedawno zastanawialiśmy się, czy Sa Pinto w Legii zostanie zapamiętany jak król czy jedynie jako Ryszard Mściwy. Zabiegi z utajnianiem sparingu (sparingów? – Legia jako jedyny zespół ekstraklasy i pierwszej ligi nie ogłosiła w ogóle listy meczów sparingowych!), faktyczne „posprzątanie” brzydko mówiąc Mączyńskiego, czy na razie tylko mentalne całej grupy nie zabranej na obóz do Portugalii, tylko tę wątpliwość podkreślają i ubarwiają.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Szanowna redakcjo i znowu dokuczacie trenerowi Sa Pinto.Niedawno czytałem na tym forum jednego z ,,waszych fanów”, że Pinto ,,takie czy inne sympatie pismaków ma w głębokim poważaniu(jak głębokim nie wiadomo), a to co o jego ulubionym trenerze piszą dziennikarze, nie ma nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem.No cóż,trudno każdemu dogodzić,zwłaszcza wybitnym znawcom piłki,ale jeśli mogę wyrazić swoje zdanie-to macie rację. Te wszystkie gierki, podchody, fochy, kamuflaże, to nie do końca są zrozumiałe. Ale może w tym szaleństwie jest metoda.

  • Piotr Borkiewicz

    Ja jestem zdania że Sa Pinto uwzględnił opinię dziennikarzy i sparing utajnił ze względu na udział Radovića. Nie chciał żeby ucierpiała godność legendy klubu. Strażnicy godności, honoru i dobrego tonu powinni być zadowoleni.

    • zgubek

      Bezwzględnie.

    • ursynów

      Teraz odtajnił i Legia przegrała sparing z Alverca FC(ostatni zespół Grupy C III Divisao. Choć to tylko sparing, ale wstyd przegrać z takim przeciwnikiem. Może to zasłona dymna?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli