RADOVIĆ: Oferta z Korei? Nie ma o czym mówić. Zostaję w Legii

Autor wpisu: 16 lutego 2017 08:48

Z Miro Radoviciem rozmawiamy o tym, czy tym razem przed dwumeczem z Ajaksem nigdzie się nie wybiera, która Legia jest mocniejsza: Berga czy Magiery, zmianach po odejściu Prijovicia i Nikolicia oraz współpracy z Necidem.

FUTBOLFEJS.PL: Po wylosowaniu Ajaksu mówiłeś, że wystarczy, by Legia zagrała tak jak w meczu ze Sportingiem, a nie będzie się o co martwić…
MIROSLAV RADOVIĆ: Mniej więcej, bo powiedziałem, że dobrze by było, gdybyśmy zagrali jak ze Sportingiem. Wtedy rzeczywiście nie powinno być źle.

Tak czy inaczej, nie da się ukryć, że na razie trochę wam brakuje do formy z meczu ze Sportingiem. To nie jest jeszcze Legia z końcówki rundy jesiennej, zgodzisz się?
Zgodzę, ale z drugiej strony dziwne by było, gdyby było inaczej. Nikt nie powinien się spodziewać, że tuż po przepracowanym okresie przygotowawczym będzie kolorowo. Swoje trzeba „odcierpieć”. Rozegraliśmy dopiero jedno spotkanie o punkty na bardzo trudnym boisku.

Brzmi jak taka urzędowa wymówka.
Ale murawa w Gdyni faktycznie była fatalna. Powiem szczerze, że nie pamiętam, bym odkąd jestem w Legii, grał na równie kiepskim boisku. Na szczęście teraz czeka nas zupełnie inny mecz, na zupełnie innej murawie. Wszystko będzie wyglądać zupełnie inaczej. To będzie dobre, otwarte spotkanie.

Rozumiem, że Miro Radović tym razem już zagra z Ajaksem?
Jestem do dyspozycji trenera. To do niego zależy ostateczna decyzja. Ale oczywiście jestem gotowy.

Czyli nigdzie się nie wybierasz? Zostajesz w Legii?
Zostaję. Wiem, że pojawił się temat oferty z Korei, ale nie ma o czym mówić. Jestem w Legii, dobrze mi tu, więc zostaje. No i przy okazji fajnie by było pokonać ten Ajax. Dwa lata temu, po tym całym zamieszaniu, nie dane mi było zagrać, czego do dziś żałuję. Teraz dostałem od Boga drugą szansę i chcę ją wykorzystać.

Wracasz jeszcze od czasu do czasu do tamtej sytuacji? Nie była ona normalna.
No nie była… Pewnie, że byłem zły na to, że Henning Berg mnie wtedy nie wystawił, i miałem do niego żal. Zresztą jakaś część tego żalu pozostała do dziś. Ale tak to już jest, kiedy trener jako ostatni dowiaduje się, że sprzedano mu piłkarza. I to dowiaduje się o tym trzy godziny przed ważnym meczem – tutaj sytuacja nie była normalna. Więc z drugiej strony może i nie powinienem się dziwić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że na tym całym zamieszaniu ucierpiała drużyna. I tego mi najbardziej żal.

Wierzyłeś wtedy, że jeszcze wrócisz do Legii?
Tak, bo już wtedy zapowiedziałem, że tu wrócę. Nie wiedziałem tylko, czy jeszcze w roli piłkarza, czy na przykład już tylko kibica. Moje plany na życie i tak były i są związane z Warszawą. Żona cały czas żartowała i do dziś żartuje, że częściej oglądam Legię niż ją i dzieci.

Dzisiejsza Legia jest mocniejsza od tamtej, którą prowadził wówczas Berg?
Na pewno nie jest słabsza. A czy mocniejsza? Dowiemy się o tym we czwartek po meczu z Ajaksem. Holendrzy prezentują bardzo podobny poziom w porównaniu z tym, jak grali wtedy. A my będziemy mieli okazję przekonać się, gdzie dziś jest Legia. Na pewno bezcenne było doświadczenie, które zebraliśmy w meczach z Realem, Borussią i Sportingiem w Lidze Mistrzów. Ale czy wystarczy na przejście Ajaksu? Nie wiem.

Dużo musieliście zimą zmienić w grze ofensywnej po odejściu Prijovicia i Nikolicia?
Trochę się zmieniamy. Nie da się grać tak samo, bo nowi napastnicy są innymi piłkarzami, wnoszą do drużyny coś innego niż ci, którzy odeszli. Choć jakoś wyraźnie ta nasza gra się pewnie nie zmieni. Na razie patrzycie pewnie na to przez pryzmat meczu z Arką. Wiem, że nie do końca nasza gra, szczególnie w ofensywie, mogła się w tym spotkaniu podobać, ale biorąc pod uwagę to, że Tomaš Necid jest u nas dopiero od dziesięciu dni, to mogę powiedzieć, że o naszą przyszłość jestem spokojny.

Czyli nie trzeba bić na alarm?
Nie trzeba. Widać, że sobie tu poradzi i Legia nie będzie miała problemów ze strzelaniem goli. To, co od razu rzuciło mi się w oczy, to fakt, że Tomas jest zawodnikiem, który przede wszystkim pracuje dla zespołu. Mimo iż jest napastnikiem, który jest rozliczany głównie ze strzelania goli, to jednak nie gra pod siebie. Rozumiemy się coraz lepiej, czas działa na naszą korzyść. Na pewno będzie dochodził do bramkowych sytuacji i będzie je wykorzystywał. Ale wiele nie chcemy zmieniać. Myślę, że trenerzy dążą do tego, by ta nasza gra wyglądała bardzo podobnie jak jesienią.

A jak jest z atmosferą? 
Nie ma porównania z tym, jaka była, gdy wracałem do Legii. Wtedy, gdy wszedłem do szatni, to aż złapałem się za głowę. Ale to już przeszłość. Dziś jesteśmy zupełnie inną Legią, co chyba widać przede wszystkim na boisku.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli